• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Kubica bez sukcesu na Sardynii

Piątek, 12 czerwca 2015 (20:17)

Robert Kubica zatrzymał się i nie był w stanie kontynuować jazdy na trzecim odcinku Rajdu Sardynii, eliminacji mistrzostw świata, na którą wybrał się ze sporymi nadziejami.

Do tej pory Sardynia kojarzyła się Kubicy bardzo dobrze. W 2013 roku, w swym debiucie w tej imprezie, nie dał rywalom szans, wygrywając rywalizację w klasie WRC-2. Był to zresztą dla niego bardzo udany sezon, zakończony mistrzowskim tytułem w tej klasyfikacji. Przed rokiem przesiadł się do auta z najwyższej półki, czyli wrc, i mimo przygód zajął w tym rajdzie ósme miejsce. A te przygody to m.in. urwane koło i nieukończony jeden odcinek specjalny.

Teraz liczył co najmniej na miejsce punktowane. W poprzedniej eliminacji, Rajdzie Portugalii, zajął dziewiąte miejsce, zdobywając pierwsze w 2015 roku punkty do klasyfikacji generalnej. Podobnie jak w tamtych zawodach, i w Sardynii zasiadł za kierownicą fiesty w najnowszej specyfikacji. – To będzie trudny i wyczerpujący rajd, głównie z uwagi na wysoką temperaturę i warunki na trasie. Ale jak zawsze damy z siebie wszystko. Mamy za sobą solidny i bezproblemowy weekend w Portugalii, który potwierdził, że idziemy w dobrym kierunku. Wróciliśmy do konkurencyjnego tempa i chcemy je utrzymać – zapowiadał przed startem.

Zmagania na Sardynii rozpoczął jednak nieszczególnie, wszak czwartkowy superoes zakończył na odległym, 15. miejscu. Wydawało się, że popełnił błąd, na jednym z nawrotów musiał cofać. Potem wytłumaczył, że działo się tak przez problem z autem. – Nie mogłem zredukować biegu i nie zdołałem skręcić, choć próbowałem dwa razy. Zawsze mam z tym problem – powiedział.

W piątek już od samego początku narzucił jednak wysokie tempo. Na drugim odcinku „wykręcił” znakomity piąty czas, zdecydowanie awansował w górę klasyfikacji. Wydawało się, że może być jeszcze lepiej, bo i na kolejnej próbie podróżował bardzo szybko, gdy nagle stanął. – Niestety koniec na dziś – uszkodzone zawieszenie. Na stromym i podbijającym spadaniu trochę nas podbiło na hamowaniu i poszliśmy w stronę murku, który był wcześniej osłonięty belą ze słomy, ale ta została uderzona i przesunięta przez poprzednie auta. My uderzyliśmy w ten murek... – poinformował.

W ten sposób Kubica, który tradycyjnie jechał z pilotem Maciejem Szczepaniakiem, pożegnał się z marzeniami o wysokiej lokacie w rajdzie. Do rywalizacji może jednak wrócić jutro, w systemie Rally 2, jednak z ogromnymi karami czasowymi za każdy nieukończony odcinek.

Piotr Skrobisz