Największa afera PO
Czwartek, 11 czerwca 2015 (13:55)Zdefraudowanie kilkuset milionów złotych na działalność prywatnego biznesu zapładniania pozaustrojowego kobiet, pod pretekstem rządowego rozporządzenia, forsowanie ustawy, która ten proceder ma zalegalizować pod przykrywką mile brzmiącego dla ucha „leczenia niepłodności”, a zwłaszcza legislacyjne parcie, aby zalegalizować nieodpowiedzialne bawienie się setkami tysięcy zarodków – żyć ludzkich powoływanych na szkle do istnienia i w większości unicestwianych – to największa afera Platformy Obywatelskiej.
Największa i najbardziej arogancka, bo realizowana jawnie. Rząd i Sejm ideologicznie kierujący się nie prawdą, a brakiem szacunku dla życia ludzkiego i ideologią cywilizacji śmierci, w komitywie z lobbystami klinik in vitro pałętającymi się w kuluarach sejmowych, w pośpiechu proceduje ustawę legalizującą ten moralnie niegodziwy proceder, produkcję ludzi metodami weterynaryjnymi.
Do tego rząd jawnie okłamuje społeczeństwo, uzasadniając projekt troską o „trendy demograficzne”. W tym samym czasie drugą ręką zalegalizował dostępny bez ograniczeń środek wczesnoporonny niszczący płodność.
Otwórzmy oczy. To największa afera uderzająca w społeczne i biologiczne podstawy społeczeństwa. Dymisja Arłukowicza to za mało. Jeśli wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki, odpowiedzialny za słowa: „Wiem, że część osób postuluje, by dawcy nie byli anonimowi. Ale wyroki sądów są jednoznaczne – dawców materiału genetycznego, którzy nie są anonimowi, można obciążyć świadczeniami alimentacyjnymi. W praktyce takie rozwiązanie może uniemożliwić rozwój metody zapłodnienia in vitro”, przedkłada interes klinik in vitro i anonimowych osób z zaburzeniami seksualnymi nad dobro dziecka, powinien czym prędzej podać się do dymisji. O ile honor ceni bardziej niż sowite wynagrodzenie urzędnika.
Oby przegrany prezydent Komorowski obudził się. Jeśli podpisze ewentualnie przegłosowany projekt, straci szansę na zrehabilitowanie się za ratyfikację konwencji przemocowej, obecnie ocenianej nawet przez jego własnego doradcę za kuriozum. Oby w przypadku ustawy o in vitro był mądrzejszy przed szkodą.
Andrzej Lewandowicz, www.stopaborcji.pl