• Niedziela, 10 maja 2026

    imieniny: Antonina, Gardenii, Izydora

Akcja ratunkowa przed wyborami

Czwartek, 11 czerwca 2015 (02:15)

Z dr. Witoldem Waszczykowskim, posłem PiS, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, byłym wiceministrem spraw zagranicznych, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Po ujawnieniu akt prokuratorskich z tzw. afery taśmowej rozpoczęła się akcja pod nazwą rekonstrukcja rządu?

– Tak to wygląda. Jednak wydaje mi się, że takie dymisje powinny nastąpić nie dopiero dzisiaj, po ujawnieniu akt prokuratorskich z tzw. afery taśmowej, ale już w ubiegłym roku, kiedy poznaliśmy treść rozmów przedstawicieli najwyższych władz czy szefów ważnych instytucji państwowych. Już wtedy ci politycy zasługiwali na dymisję, dlatego że to, co usłyszeliśmy, było skandaliczne i w niektórych przypadkach nawet prokurator powinien interweniować. Teraz jest to ratunkowa, PR-owska, polityczna akcja przed wyborami, żeby ratować twarz i skórę i nie ma nic wspólnego z naprawą Polski, naprawą prawa.      

Czy te ruchy są w stanie przekonać Polaków, że PO zaczyna się zmieniać i oczyszczać swoje szeregi?

– Mam nadzieję, że Polacy kolejny raz nie dadzą się oszukać, okłamać, zwieść i nabrać na te pozorowane ruchy, na litanię obietnic i deklaracji składanych obecnie przez ludzi, którzy przez osiem lat oszukiwali wyborców i mieli za nic Polskę i Polaków, dbając tylko o własne interesy. Polacy widzą, jakie obietnice składano przed wyborami prezydenckimi i teraz również mają okazję przekonać się, jakie intencje towarzyszą tej ekipie. W mojej ocenie jest to gwóźdź do politycznej trumny tej formacji.  

Jeszcze wczoraj premier oceniała, że sprawa jest pod kontrolą, dzisiaj widać sprawa dojrzała…

– Wydaje mi się, że premier nie tyle dojrzała, co ktoś widocznie przedstawił jej, co się znajduje w tych aktach. Być może są jeszcze inne dotyczące kolejnych osób nagrania dotąd nieujawnione i premier otrzymała informacje od służb i niejako uprzedzając ruchy na szachownicy, podejmuje takie decyzje. Wśród osób, które mają być zdymisjowane, są politycy, nie ma natomiast urzędników, którzy odpowiadają za taki stan rzeczy szefów: BOR, CBA, kontrwywiadu, którzy powinni zostać zwolnieni z zajmowanych funkcji, ale póki co żadnemu z nich włos z głowy nie spadł. Te służby państwowe zawiodły.

To początek lawiny zmian w tym rządzie?

– Nie wykluczałbym takiego scenariusza wydarzeń, dlatego że w aktach, które są w posiadaniu prokuratury, mogą być kolejne nazwiska prominentnych osób. Według mnie zmiana powinna nastąpić także w Brukseli. Mam na myśli byłą wicepremier Elżbietę Bieńkowską, która się skompromitowała i pokazała swoje prawdziwe oblicze. Po takich wypowiedziach o „głupich Polakach”, którzy pracują za sześć tysięcy złotych miesięcznie, sama powinna się podać do dymisji.

Czy do dymisji nie powinna się jednak podać przede wszystkim sama Ewa Kopacz?

– Niewykluczone, że się tak skończy. Przecież Ewa Kopacz jako premier i jako szefowa PO odpowiada za polityków i za służby, które jej podlegają. I jeżeli jedynym instrumentem, który posiada, którym chce się posługiwać, są tylko dymisje poszczególnych polityków, to oznacza, że premier Kopacz nie jest politykiem, który kwalifikuje się do tak odpowiedzialnej funkcji, jaką jest Premier Rządu RP, i to w tak poważnych czasach m.in., gdy konflikt kwitnie za naszą wschodnią granicą.

Pana zdaniem czekają nas jeszcze przedterminowe wybory?

– Przyspieszenie związane z wcześniejszymi wyborami należy brać pod uwagę. Myślę, że będzie też reagował prezydent elekt Duda, który jak dzisiaj widać, miał rację, apelując kilkanaście dni temu o niepodejmowanie pochopnych decyzji. Tymczasem są nominacje generałów i być może części rządu, prokuratora generalnego.

Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki