Żyjących w skrajnej biedzie przybywa, nie ubywa
Środa, 10 czerwca 2015 (14:11)Wczoraj Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikował doroczny raport dotyczący ubóstwa ekonomicznego w Polsce dotyczący tym razem roku 2014.
Raport ten nie pozostawia złudzeń, bieda w Polsce, w tym ta skrajna, rozrasta się, zamiast się zmniejszać, i to mimo wzrostu gospodarczego, który trwa nieprzerwanie podczas rządów Platformy i PSL od roku 2008.
Ten skumulowany wzrost gospodarczy mierzony wielkością przyrostu PKB za okres 2008-2014 wyniósł ponad 23% i jest jednym z najwyższych pośród krajów Unii Europejskiej, jednocześnie jednak zwiększają się obszary biedy i o tym opowiada wspomniany wyżej raport GUS.
Otóż według tego raportu zjawisko biedy skrajnej od 2005 roku systematycznie malało z 12,3 proc. do 5,6 proc. w roku 2008 (w liczbach bezwzględnych z 5,6 mln osób do 2,2 mln osób), przez kilka kolejnych lat utrzymywało się na tym samym poziomie, by wyraźnie wzrosnąć w latach 2011 i 2012 do 6,8 proc., a w kolejnych latach 2013 i 2014 wzrosnąć aż do 7,4 proc., czyli do 2,8 mln osób.
Jeżeli chodzi o strukturę wiekową, to w skrajnej biedzie żyje 10,3 proc. osób w wieku od 0 do 17 lat. A więc co 10 Polak do 17. roku życia ma poziom dochodów, który powoduje jego biologiczne wyniszczenie i dzieje się to w kraju będącym członkiem UE, który do tej pory prezentowany jest jako tzw. zielona wyspa.
Równie dramatycznie wyglądają dane dotyczące skrajnej biedy według typu gospodarstwa domowego.
Aż 26,9 proc. małżeństw z czworgiem i większą liczbą dzieci, 11,2 proc. małżeństw z trojgiem dzieci, 4,5 proc. małżeństw z dwojgiem dzieci, 2,7 proc. małżeństw z jednym dzieckiem i ponad 9 proc. rodzin z jednym rodzicem i dziećmi na utrzymaniu znalazło się poniżej progu skrajnej biedy (wszystkie te wskaźniki uległy wyraźnemu pogorszeniu w stosunku do lat ubiegłych).
Ta dramatyczna sytuacja gwałtownego przyrostu skrajnej biedy w Polsce nastąpiła w sytuacji, kiedy skumulowany wzrost gospodarczy w latach 2008-2014 wyniósł, jak często podkreślają politycy, Platformy ponad 23 proc.
Ponadto w tym samym czasie Polska wykorzystała również blisko 100 mld euro środków z budżetu UE na lata 2007-2013, które zresztą Platforma i PSL uzyskały niejako na wejście od ustępującego w 2007 roku rządu Prawa i Sprawiedliwości.
Raport opisuje także ubóstwo, opierając się na kryterium ustawowym, czyli takim poziomie dochodów rodzin w Polsce, które upoważniają do korzystania ze świadczeń pieniężnych z pomocy społecznej (uważa się je za kryterium obiektywnego ubóstwa GUS).
Poniżej progu ubóstwa ustawowego w 2014 roku żyło w Polsce 6,6 proc. obywateli, czyli blisko 2,5 mln, a w 2012 roku już 7,2 proc., czyli blisko 2,8 mln Polaków.
Ale jeżeli te progi upoważniające do świadczeń z pomocy społecznej zostałyby zwaloryzowane tylko GUS-owskimi wskaźnikami inflacji od roku 2006 do chwili obecnej, to poniżej tzw. ustawowej urealnionej granicy ubóstwa żyło w Polsce w 2014 roku aż 11,4 proc. obywateli, czyli blisko 4,5 mln osób.
Poniżej ustawowej urealnionej granicy ubóstwa w 2014 roku żyło blisko 22 proc. rodzin utrzymujących się z rolnictwa, 17 proc. rodzin rencistów i aż 33 proc. rodzin utrzymujących się z innych niezarobkowych źródeł.
Jeżeli chodzi o rodziny z dziećmi, to poniżej ustawowej urealnionej granicy ubóstwa w 2014 roku żyło blisko 10 proc. rodzin z dwojgiem dzieci, blisko 22 proc. rodzin z trojgiem dzieci i blisko 50 proc. rodzin z czworgiem i większą liczbą dzieci.
Premier Ewa Kopacz i jej najbliższe rządowe otoczenie są więc wyraźnie oderwani od rzeczywistości, skoro dysponując takimi danymi, które precyzyjnie pokazują rozlewanie się ubóstwa skrajnego i ustawowego w Polsce w ostatnich latach, obiecują gwałtowną poprawę sytuacji pod tym względem.
To świadczy o kompletnym oderwaniu premier Kopacz od problemów, które nurtują miliony Polaków. Między innymi dlatego ten obóz polityczny przegrał wybory prezydenckie, ale jako remedium na tą przegraną zaproponował jeszcze więcej tego samego, czyli jeszcze więcej propagandy sukcesu i jeszcze więcej nienawiści do głównej partii opozycyjnej.
Z punktu widzenia głównej partii opozycyjnej można by powiedzieć do rządzących „tak trzymać”, ale ponieważ problem dotyczy blisko 3 milionów Polaków, którzy podlegają codziennemu biologicznemu wyniszczeniu, zdecydowanie mówimy najwyższy czas, aby natychmiast skończyć z tą zabójczą polityką.
Dr Zbigniew Kuźmiuk