• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

W oczekiwaniu na zwolnienia

Wtorek, 9 czerwca 2015 (21:12)

W Polskich Zakładach Lotniczych w Mielcu rozpoczęły się dzisiaj rozmowy w sprawie pakietu osłonowego dla zwalnianych pracowników.

Choć rozmowy ruszyły dzisiaj, to żadne konkretne propozycje nie zapadły. Te mają być znane jutro, bo negocjacje z udziałem związków zawodowych i zarządu PZL Mielec będą kontynuowane. Wiadomo, że zgodnie z harmonogramem przyjętym przez firmę Sikorsky do końca września zwolnionych ma zostać ok. 1400 pracowników w całej grupie. Pięćset osób pożegna się z pracą w PZL Mielec, to blisko czarta część zatrudnionych w tej lotniczej firmie. Wiadomo tylko, że będą to pracownicy zatrudnieni bezpośrednio przy produkcji śmigłowców Black Hawk.

– Nie ma co ukrywać, rozstrzygnięcie przetargu miało bezpośredni wpływ na skalę redukcji zatrudnienia w Mielcu – powiedział NaszemuDziennikowi.pl Marian Kokoszka, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w PZL Mielec.

– Zgodnie z ustawą o zwolnieniach grupowych pierwsze redukcje mogą nastąpić dopiero od 1 lipca. Póki co liczymy na odpowiednie odprawy. Służyć temu ma wypracowanie odpowiedniego pakietu dla zwalnianych, co pozwoli przynajmniej na początku przetrwać ten trudny czas – wyjaśnia przewodniczący Marian Kokoszka.

To jednak tylko część wsparcia, o jakie będą zabiegać związki zawodowe z PZL Mielec. Konkretną pomocą może być wsparcie w ramach Europejskiego Funduszu Dostosowania do Globalizacji. Jednak żeby taka pomoc stała się faktem i dotarła do Mielca, wcześniej z odpowiednim wnioskiem musi do Komisji Europejskiej wystąpić polski rząd. To skuteczna ścieżka, która pomogła m.in. zwalnianym w fabrykach Fiata na terenie Polski. Ponadto związki zawodowe liczą na wsparcie dla zwalnianych z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w ramach funduszy na restrukturyzację.

Pracownicy PZL Mielec nie ukrywają, że wypracowanie jak najlepszego pakietu dla zwalnianych to jedno, ale zapewniają, że nadal będą walczyć o uratowanie kontraktu, który powinien trafić do firmy produkującej w Polsce. Tym bardziej że – jak twierdzą – są poważne przesłanki do unieważnienia i ponownego rozpisania przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii.

Mariusz Kamieniecki