• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

System naczyń połączonych

Poniedziałek, 8 czerwca 2015 (14:11)

Polska Agencja Prasowa przedstawiła analizę, według której wzrost kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł, jak chce prezydent elekt Andrzej Duda, kosztować będzie budżet 21,5 mld zł. Mniej więcej tyle, ile roczne wpływy z CIT. Konsekwencją tego byłby wzrost deficytu i naraziłoby to nas na ryzyko objęcia unijną procedurą nadmiernego deficytu.

Śmiem twierdzić, że byłoby dokładnie odwrotnie, niż stara się nam to przedstawić PAP. Te wyliczenia prezentowane już wcześniej przez polityków i niektórych ekonomistów, niechętnych prezydentowi elektowi i samej idei podniesienia kwoty wolnej od podatku, są wyliczeniami, przepraszam za wyrażenie, prymitywnymi. Zakładają one tylko jednostronny skutek działania, tzn. uszczerbek na wpływach z podatku dochodowego od osób fizycznych. Nie zwracają uwagi na fakt, że system podatkowy to system naczyń połączonych i pieniądze, które pozostałyby w kieszeniach obywateli, zostałyby wydane na towary i usługi w naszym kraju. A z tego budżet czerpie najwięcej środków do swoich dochodów, a mam tu na myśli dochody z VAT i akcyzy.

Jakby ludzie kupowali więcej, to zwiększyłby się także popyt wewnętrzny, a więc tempo rozwoju gospodarki zostałoby zdynamizowane. W rezultacie spadłoby bezrobocie, a wzrosły wpływy z PIT.

Tak więc pomysł podniesienia kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł jest pomysłem słusznym. Jest on także w stanie doprowadzić do sytuacji, w której nasza gospodarka rozwijałaby się szybciej. My z kolei mielibyśmy więcej pieniędzy w swoich portfelach.

Zwróćmy także uwagę na to, że kwota wolna od podatku jest instrumentem automatycznym, a więc jest jednym z takich, których powinno być jak najwięcej w naszym systemie finansów publicznych. Oddziaływałaby na sytuację wszystkich zarabiających Polaków w sposób pozytywny, ale w największej mierze w proporcji do całości dochodów ulżyłaby ludziom najmniej zarabiającym i to im pozwoliłoby się wybić na większą niezależność finansową.

Zauważmy, że najsłabiej zarabiający kupują najwięcej towarów polskich, bo one jeszcze ciągle są tańsze niż ich zagraniczne odpowiedniki. A więc ta dodatkowa porcja popytu wewnętrznego skierowana by była do naszych przedsiębiorstw.

W podniesieniu kwoty wolnej od podatku dostrzegam same plusy. Oczywiście trzeba to robić ostrożnie, stale obserwując wpływy do budżetu, bo będzie to operacja na żywym organizmie. Nie mam jednak wątpliwości, że Polskę na to stać i że nasza gospodarka tego oczekuje. 

Dr Marian Szołucha