• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Reperkusje przetargu na śmigłowiec

Środa, 3 czerwca 2015 (18:09)

Wczoraj media poinformowały, że do września tego roku w zakładach PZL Mielec straci pracę około 500 osób pracujących na linii produkcyjnej, na której produkowany jest sztandarowy produkt tej firmy - helikopter Black Hawk (blisko ¼ załogi).

Poinformował o tym szef zakładowej „Solidarności” Marian Kokoszka, który stwierdził, że związek będzie walczył o to, aby w pierwszej kolejności były zwalniane osoby, które w najbliższym czasie mogą przejść na wcześniejsze świadczenia emerytalne.

Jednocześnie media podały, że drugi zakład produkujący w Polsce śmigłowce PZL Świdnik i jego właściciel Augusta Westland zwolnią przynajmniej 800 osób zatrudnionych w tej firmie w związku z rozstrzygnięciem przetargu na rzecz francusko-niemieckiego koncernu Airbus Helicopters.

Przypomnijmy tylko, że w wyniku przetargu na helikopter dla polskiej armii odrzucone zostały oferty amerykańskiej firmy Sikorsky i należącej do niej PZL Mielec, oferującej śmigłowiec S-70i Black Hawk i jego morską wersję Seahhawk, a także oferta włosko-brytyjskiej grupy Augusta Westland i ich zakładów PZL Świdnik, oferujące helikopter AW149.

Śmigłowce amerykańskie znajdują się na wyposażeniu 22 armii świata, w tym przede wszystkim armii amerykańskiej i przetestowane zostały w wielu konfliktach wojennych, w tym w ostatnich latach w Afganistanie.

Z kolei te francuskie zaledwie w kilku krajach (poza Francją tylko w Brazylii, Meksyku, Malezji, Indonezji i Tajlandii), natomiast śmigłowiec ze Świdnika wchodzi do produkcji i w związku z tym - jak określił go prezes tego zakładu Krzysztof Krystowski - jest najnowocześniejszym produktem w tym segmencie uzbrojenia.

Ponadto należy podkreślić, że zarówno konsorcjum amerykańskie, jak i konsorcjum włosko-brytyjskie mają swoje zakłady w Polsce. Ci pierwsi zatrudniają w samym PZL Mielec około 2 tys. pracowników (u kooperantów kolejne kilka tysięcy), ci drudzy w PZL Świdnik około 6 tys. pracowników.

Zwycięzca przetargu nie ma natomiast żadnego zakładu w Polsce. Ponoć zobowiązał się jedynie, że na podstawie porozumienia z WZL w Łodzi będzie montował w przyszłości śmigłowce Caracal.

Według prezesa Krystowskiego z PZL Świdnik, w jego zakładach (i u kooperantów) powstaje aż 60 proc. śmigłowca AW129; podobne zaangażowanie zakładu w Mielcu deklarowali Amerykanie przy budowie black hawk-ów w naszym kraju.

Wybór przez MON francusko-niemieckiego śmigłowca Caracal okazuje się w świetle tych faktów co najmniej zastanawiający, zwłaszcza że nagle z niejasnych powodów gwałtownie wzrosła jego cena.

Do tej pory bowiem publicznie informowano, że zakup 70 śmigłowców dla polskiej armii będzie kosztował od 8 do 12 mld zł. Teraz zakup zmniejszono do 50 śmigłowców, a mają one kosztować aż 13 mld zł, co oznacza, że podrożały przynajmniej o kilkadziesiąt milionów złotych za sztukę wręcz w ostatnich tygodniach.

Ponadto - jak ujawnili niedawno posłowie Prawa i Sprawiedliwości z sejmowej Komisji Obrony Narodowej - 25 śmigłowców Caracal przyleci do Polski z Francji, natomiast pozostałe 25 - według zapewnień koncernu Airbus - ma być montowanych w Polsce.

Wszystko więc wskazuje na to, że pieniądze z polskiego budżetu będą podtrzymywały miejsca pracy we francuskim przemyśle zbrojeniowym, podczas gdy w obydwu zakładach produkujących śmigłowce w Polsce, tzn. w Świdniku i Mielcu, zaczęły się przygotowania do znaczących zwolnień pracowników.

W ten sposób za ogromne budżetowe pieniądze koalicja Platformy i PSL doprowadza do likwidacji setek miejsc pracy w funkcjonujących zakładach lotniczych w Mielcu i Świdniku z jednoczesną złudną nadzieją, że powstaną za kilka lat jakieś dodatkowe miejsca pracy w zakładach PZL w Łodzi.

Dr Zbigniew Kuźmiuk