• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Valcke wśród podejrzanych?

Wtorek, 2 czerwca 2015 (13:37)

Według „New York Timesa”, to Jerome Valcke przelał w 2008 roku 10 milionów USD na rachunek zarządzany przez byłego wiceprezydenta FIFA Jacka Warnera. Jeśli to się potwierdzi, będziemy mieli do czynienia z przełomem, bo Francuz jest najbliższym współpracownikiem Seppa Blattera, szefa Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej.

Przypomnijmy: w minioną środę opinią publiczną na całym świecie wstrząsnęła informacja o zatrzymaniu w Zurychu kilku prominentnych działaczy FIFA. Spektakularna akcja policji miała związek z zarzutami korupcyjnymi, a została przeprowadzona na żądanie władz USA. Tego samego dnia do sądu federalnego w Brooklinie w Nowym Jorku wpłynął akt oskarżenia (obejmujący 47 zarzutów) wobec 14 osób oskarżonych o korupcję, oszustwa i pranie pieniędzy. Aż dziewięć z nich to ważni przedstawiciele FIFA, a pozostali to ludzie z wysokich stanowisk firm z federacją współpracujących. Zdaniem amerykańskiej prokuratury, ich korupcyjna działalność trwała do 24 lat. Prócz tego śledczy przyznali, że wspomniany Warner, były działacz z Trynidadu i Tobago, przyjął 10 milionów USD w formie łapówek od rządu RPA w zamian za pomoc w walce o organizację mundialu w 2010 roku.

Wszystko to wydarzyło się dwa dni przed wyborami szefa FIFA. Mimo głosów nawołujących o przesunięcie terminu głosowania wybory się odbyły, a na czele organizacji ponownie stanął Blatter. Swoje credo najlepiej wyłożył w kilku słowach wypowiedzianych pod adresem oponentów. „Wybaczam, ale nie zapominam”. Szwajcar był poza podejrzeniami, jego nazwisko wśród podejrzanych się nie pojawiło, ale spekulowano, że może wybuchnąć jakaś „bomba”.

I wybuchła. Dziś. Jak podał „New York Times”, to właśnie Valcke przelał 10 milionów USD na rachunek zarządzany przez Warnera. Nieoficjalnie mówi się, że to może być najważniejszy element całego śledztwa dotyczącego korupcji w FIFA. Francuz to nie byle jaki działacz, tylko najbliższy współpracownik Blattera i – jak twierdzi gazeta – potwierdzenie tych rewelacji może zbliżyć śledztwo do jedynego nietykalnego, czyli szwajcarskiego szefa światowego futbolu.

Valcke oczywiście do niecnych praktyk się nie przyznał. Poinformował, że „na żaden przelew nie wydał zgody”. Z kolei Danny Jordaan, prezydent federacji RPA i były szef organizacji mistrzostw świata w 2010 roku, podkreślił, że wspomniane pieniądze zostały faktycznie przelane, lecz zgodnie z prawem i legalnie na... fundusz rozwoju piłki na Karaibach. 

Warner zgłosił się dobrowolnie do służb antykorupcyjnych w Port-of-Spain, stolicy Trynidadu i Tobago. Do winy się nie przyznał, został zwolniony z aresztu po wpłaceniu kaucji, ale opuścił go w ambulansie, który przewiózł go do prywatnego szpitala.

Ten sam Warner kilka lat temu powiedział, że pewnego dnia „tsunami zaleje FIFĘ i zaszokuje cały świat”. Czy właśnie nadeszło? Potężne trzęsienie ziemi na pewno, a z tsunami będziemy mieli do czynienia, jeśli wśród oskarżonych pojawi się nazwisko pewnego sędziwego Szwajcara.

Piotr Skrobisz