EWANGELIA
Niedziela, 31 maja 2015 (10:30)Słowo Boże na niedzielę
Pwt 4,32-34.39-40; Ps 33 (32);
Rz 8,14-17; Mt 28,16-20
Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus zbliżył się do nich i przemówił tymi słowami: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.
Mt 28,16-20
W Trójcy Świętej Jedyny
W pierwszą niedzielę po zakończeniu okresu wielkanocnego Kościół obchodzi uroczystość Trójcy Świętej. Wychwala przedziwną tajemnicę odmienności Osób Boskich i Ich jedności w tej samej Boskiej naturze. Była ona objawiana ludziom stopniowo w historii zbawienia – Pan Bóg stale przemawiał i coraz pełniej objawiał się „wielokrotnie i na różne sposoby”, żeby ostatecznie przemówić przez Syna (zob. Hbr 1,1). Proces ten, dzięki posłannictwu Ducha Świętego, trwa i trwać będzie nadal, co – jak podpowiada nam eschatologia – będzie źródłem szczęścia zbawionych. Bóg objawia się jako Trójca Święta. Trudno nam pojąć, dlaczego właśnie tak. Teologia podpowiada, że dokonuje się w Nim nieustanny dialog miłości – jego owocem są Trzy Osoby, różne w posłannictwie i działaniu, ale zjednoczone wspólnym celem. To z Niego płynie dla nas najpełniejsze świadectwo. Pociągając do siebie, Bóg zarazem objawia człowiekowi, że nie można być chrześcijaninem i stać w miejscu, że miłość niedzielona umiera.
Wiara domaga się konkretnej postawy życiowej, aktywnego wejścia w dziedzictwo świętych, wejścia w postawę dziecięctwa Bożego. To trudna prawda o nas. Ciągle do niej dorastamy. Spróbujmy się dziś nad nią pochylić – wrosnąć w nią tak mocno, by stała się fundamentem życia i wszelkiego działania.
Ks. Paweł Siedlanowski