52 miliardy: to dużo czy mało?
Wtorek, 30 października 2012 (22:37)Ponad 52 miliardy złotych zapisano w projekcie przyszłorocznego budżetu na rolnictwo i rozwój terenów wiejskich. To o 3 mld zł więcej niż w tym roku. Opozycja twierdzi, że budżet wygląda jednak dobrze tylko na papierze, bo w rzeczywistości pieniędzy na rolnictwo jest tylko o... 16 mln zł więcej.
Z planami wydatków rządowych zapoznali się posłowie z sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Ogółem na zadania związane z rolnictwem ma być przeznaczonych blisko 52,3 mld zł, co stanowi wzrost o 3 mld zł w porównaniu z 2012 rokiem.
Wiceminister rolnictwa Kazimierz Plocke wyjaśnił, że ponad 24 mld zł będą stanowić wydatki w ramach unijnej Wspólnej Polityki Rolnej (dopłaty bezpośrednie i rozwój obszarów wiejskich). Dodatkowo nieco więcej niż 28 mld zł na rolnictwo wydamy z funduszy krajowych - większość tych pieniędzy, bo ponad 16,5 mld zł, pochłoną dotacje do Kasy Rolniczych Ubezpieczeń Społecznych na renty i emerytury rolnicze.
Na co resort rolnictwa będzie wydawał te środki? Na przykład 858 mln zł zostanie przeznaczone na dopłaty do kredytów preferencyjnych, 720 mln zł na zwrot rolnikom części akcyzy zawartej w paliwie, ponad 200 mln zł na dopłaty do ubezpieczeń upraw i zwierząt, 254 mln zł na zwalczanie chorób zakaźnych zwierząt, badania pasz i produktów żywnościowych, a na szkoły rolnicze - 177 mln zł, 105 mln zł na postęp biologiczny w hodowli zwierząt.
W wydatkach budżetowych znajduje się też 12 mln zł na składki do międzynarodowych organizacji rolnych, których Polska jest członkiem. Z kolei ponad 240 mln zł zostanie wydane na wynagrodzenia pracowników ministerstwa rolnictwa, agencji rolnych i innych instytucji podległych resortowi.
Nie jest tak dobrze, jak mówi minister
Opozycja jest sceptyczna w kwestii wydatków na rolnictwo w 2013 roku. Poseł Henryk Kowalczyk (PiS), były wiceminister rolnictwa, przyznał, że statystyka wygląda nieźle, bo jest więcej pieniędzy niż w roku poprzednim.
Jednak zastrzegł, że porównywanie statystyczne może być mylne. Dlaczego? Poseł Kowalczyk wyjaśniał, że oceniając ten budżet, trzeba pamiętać o dopłatach bezpośrednich i innych środkach europejskich, czy też krajowym wkładzie do funduszy unijnych, które stanowią większość wydatków.
Jeśli odliczymy też pieniądze na KRUS (bo to jest tak naprawdę sprawa zabezpieczenia społecznego, a nie finansowanie rolnictwa), to okazuje się, że mamy niewielki wzrost środków budżetowych na gospodarkę rolną: z 11 mld 571 mln zł do 11 mld 587 mln złotych.
- Mamy tylko o 16 mln zł więcej niż w roku 2012, czyli jest to 0,14 proc. - podsumował Henryk Kowalczyk. I podkreślił, że to tylko wzrost nominalny, a biorąc pod uwagę, że inflacja ma wynieść 4 proc., to w rzeczywistości będziemy mieli realny spadek nakładów na rolnictwo o 4 procent. Ponadto w przyszłym roku, w porównaniu do obecnego, spadnie udział rolnictwa w budżecie państwa.
- Rolnictwo jest bardziej obciążone skutkami kryzysu niż inne działy - twierdzi były wiceminister rolnictwa. Kowalczyk dodał, że mniej jest pieniędzy na oświatę, a przecież szkoły rolnicze muszą wypłacać podwyżki dla nauczycieli, mniej będzie też pieniędzy na doradztwo rolnicze.
Poseł Jacek Bogucki (SP) zaznaczył, że w niektórych częściach budżetu nastąpi spadek wydatków. Krytykował zwłaszcza fakt, że o kilka procent w porównaniu do 2012 r. mniej będzie pieniędzy na działalność badawczo-rozwojową i na oświatę.
- Rolnictwo ma się nie rozwijać, tylko zwijać - ocenił poseł Solidarnej Polski. Bogucki wskazywał, że mniej funduszy otrzymają także ośrodki doradztwa rolniczego, a więc grozi to tym, że nie będziemy mieli ani doradztwa państwowego, ani samorządowego, że rolnicy będą musieli korzystać z doradztwa prywatnego. A za to trzeba już płacić. Ponadto inflacji nie rekompensują planowane wydatki na zwalczanie chorób zakaźnych zwierząt, czy na funkcjonowanie wojewódzkich inspektoratów weterynarii.
Z kolei Cezary Olejniczak (SLD) wytknął rządowi, że za mało pieniędzy planuje wydać na Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa i zabraknie jej funduszy na kontrolowanie przestrzegania ustawy o ochronie roślin. Przypomniał też, że pracownicy instytucji rolnych, w tym agencji i ośrodków doradztwa, od lat nie mieli podwyżek płac i ich zarobki są bardzo niskie. W efekcie możemy stracić wielu specjalistów, ktorzy przejdą do sektora prywatnego.
Budżet na miarę możliwości?
Budżetu starali się bronić posłowie koalicji. Teresa Hoppe (PO) przekonywała, że jest on dobry, zważywszy na to, że rok 2013 jest kolejnym rokiem kryzysu. A były minister rolnictwa poseł Marek Sawicki (PSL) podkreślił, że środki na rolnictwo z krajowego i unijnego budżetu są duże, a ponad 53 mld zł to kwota o kilkadziesiąt procent wiyższa niż w 2007 roku, gdy kolacja PO - PSL przejęła władzę.
- Opozycja chciałaby budżetu marzeń, budżetu marzeń chcieliby rolnicy, ja też. Ale to budżet możliwości, daje realne warunki do rozwoju rolnictwa - podkreślił Marek Sawicki.
- Budżet jest trudny, ale na miarę możliwości państwa, jest to dobry budżet - przekonywał poseł PSL.
Krzysztof Jurgiel (PiS), szef komisji rolnictwa, w odpowiedzi stwierdził, że zawsze co roku były planowane w budżecie środki europejskie, ale nigdy nie były one w całości wykorzystane. Ostatecznie w głosowaniu 14 posłów koalicji PO - PSL poparło projekt budżetu w części dotyczącej rolnictwa, nikt nie był przeciw, a 13 osób z opozycji wstrzymało się od głosu. Właśnie ze względu na zbyt mało pieniędzy w części krajowej budżetu.
Krzysztof Losz