• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Krychowiak – format światowy

Czwartek, 28 maja 2015 (20:49)

Finał tegorocznej Ligi Europejskiej był dla nas wyjątkowy nie tylko z tej racji, że odbył się na Stadionie Narodowym. Ważne było również to, że wystąpił w nim Polak, Grzegorz Krychowiak i okazał się jednym z tych, którzy zadecydowali o sukcesie Sevilli.

Przed spotkaniem dużo opowiadał o swoich emocjach. Nie ukrywał, że miejsce rozegrania finału ma dla niego ogromne znaczenie, że chciałby pokazać się w Warszawie z jak najlepszej strony, wygrać, zdobyć trofeum, zapewnić sobie przepustkę do Ligi Mistrzów. Jak pamiętamy, po raz pierwszy w historii triumfator tegorocznego finału zdobywał bezpośredni awans do Champions League. Sevilli w krajowych rozgrywkach to się nie udało, miała więc podwójną motywację.

I wszystko po myśli Krychowiaka się ułożyło. Został kapitalnie przywitany przez kibiców, co nie mogło dziwić, bo jest przez nich lubiany, a w historii europejskiej piłki tylko nielicznym Polakom udawało się sięgnąć po jakiś puchar. Przed nim – dokładnie ośmiu. Czterech wywalczyło Puchar Europy: Zbigniew Boniek (a także Puchar Zdobywców Pucharów z Juventusem Turyn), Józef Młynarczyk (FC Porto), Jerzy Dudek (Liverpool) oraz Tomasz Kuszczak (Manchester United), a czterech Puchar UEFA: Andrzej Buncol (Bayer Leverkusen), Tomasz Rząsa i Euzebiusz Smolarek (Feyenoord Rotterdam) oraz Mariusz Lewandowski (Szachtar Donieck). Krychowiak do tego grona dołączył w środę, ale on uczynił coś jeszcze. Zdobył gola. A przed nim w finałach europejskich pucharów sztuka ta udała się tylko dwóm naszym rodakom: Bońkowi oraz Stanisławowi Oślizło z Górnika Zabrze.

Krychowiak był po wszystkim chwalony ze wszystkich stron. Trener Unai Emery podkreślał, jak znakomitym jest piłkarzem i człowiekiem, jak wyjątkowy ma charakter. – Nigdy nie odpuszcza, wiele wymaga, tak od siebie, jak i tych, którzy go otaczają. Ciągle się uczy i chce to robić. Dużo rozmawia, pyta o sens pewnych ćwiczeń czy zaleceń, ale dzięki temu idzie do przodu. Nie wiem, z jakiego jest ulepiony materiału, ale nawet z kontuzją kostki czy złamanym nosem wychodzi na boisko i gra tak, jakby nic mu nie dolegało. Jego zaangażowanie jest niezwykłe – powiedział szkoleniowiec.

Rolę Polaka podkreślił Ever Banega, jego kolega z drużyny, wybrany na najlepszego zawodnika finału. – Trafił do nas dopiero w tym sezonie, ale od razu było widać, jak dużo może dać zespołowi. Kiedy wychodzi na boisko, mam wrażenie, że z nim w składzie pójdzie nam łatwiej i lepiej. Co tu ukrywać, to piłkarz światowej klasy – przyznał.

Krychowiak w Warszawie odniósł swój największy sukces, przynajmniej w wymiarze klubowym. Nikogo nie musiał nawet przekonywać do swej wartości, bo jest ona znana daleko poza Sevillą. Znana, co przekłada się na spekulacje (bardziej lub mniej wiarygodne) na temat jego przyszłości. Dziś Polak jest tak ceniony, że gdyby chciała kupić go Barcelona lub Real Madryt, nie byłoby to specjalnym zaskoczeniem. Ofert z tych stron jeszcze nie ma (choć ich nie można wykluczyć), mówi się za to, że Krychowiak znajduje się na czele listy życzeń Diego Simeone, trenera Atletico Madryt. Cena – 30 milionów euro – nie wydaje się specjalną przeszkodą, ale na razie i piłkarz, i jego klub niczego nie komentują. Krychowiak mówi, że chciałby powalczyć o kolejne trofea z dotychczasowym pracodawcą, a ten przekonuje, że nasz reprezentant nie jest na sprzedaż.

 

Piotr Skrobisz