Już bez Janowicza
Czwartek, 28 maja 2015 (20:44)Jerzy Janowicz w kiepskim stylu pożegnał się dziś z French Open. W drugiej rundzie Polak przegrał z Argentyńczykiem Leonardo Mayerem 4:6, 4:6, 7:6 (7-1), 1:6, tylko chwilami prezentując się na miarę swego talentu i możliwości.
Janowicz nie był faworytem. To fakt. Mayer jest od niego wyżej notowany, a poza tym Polak przyjechał do Paryża w kiepskiej formie - zarówno sportowej, jak i fizycznej oraz mentalnej. Przez ostatnie tygodnie zawodził, notował na swym koncie sporo bolesnych porażek, a jakby tego było mało, borykał się z problemami zdrowotnymi. Cały czas czekaliśmy jednak na jakieś przełamanie. Mecz, w którym o sobie przypomni, pokaże, że można na niego liczyć. Dzisiejsze starcie z Argentyńczykiem przełomem niestety się nie stało. Łodzianin je przegrał, bo nie da się zwyciężać, grając dobrze w jednym secie.
Dwa pierwsze wyglądały podobnie. Do stanu 3:3 obaj tenisiści wygrywali swoje podania, a potem Janowicz się zacinał, a Mayer łapał wiatr w żagle. Polak nie potrafił z takim obrotem sprawy się pogodzić, a w jego przypadku frustracja przekłada się na zachowanie - mówiąc delikatnie - niegodne dżentelmena, jakim powinien być tenisista. A więc znów były nerwy, ciskanie rakietą o kort, a więc to, z czego Janowicz jest znany. Niestety.
W trzeciej partii się jednak podniósł. Wreszcie walczył, biegał, wychodził obronną rękę z opresji. W końcówce przegrywał 5:6 i 15:30 w gemie, a jednak potrafił przechylić szalę na swoją stronę. W tie-breaku nie dał rywalowi szans i to był ten moment, w którym mógł jeszcze coś ugrać. Mógł, bo Argentyńczyk wyglądał na zaskoczonego i nieco zamroczonego takim obrotem sprawy. Niestety, w czwartym secie na korcie istniał tylko jeden zawodnik i nie był nim Polak. Janowicz nagle jakby przestał wierzyć w to, że może jeszcze odwrócić losy spotkania. Przestał walczyć, poddał się, przegrał pięć kolejnych gemów i było jasne, że przegra także cały mecz. Znów zły, znów fatalny, znów rozczarowujący.
W całym spotkaniu Janowicz zapisał na swym koncie cztery asy serwisowe. To liczba katastrofalna jak na kogoś, kto jeszcze niedawno potrafił straszyć podaniem najlepszych. Poza tym popełnił aż 47 niewymuszonych błędów i zaliczył mniej wygrywających uderzeń od przeciwnika.
Dzisiejsza porażka Janowicza oznacza, że w tegorocznym French Open – w singlu – nie pozostał już żaden nasz reprezentant.
Wcześniej z tą imprezą pożegnali się Agnieszka Radwańska, Magda Linette oraz Paula Kania. Tylko ta ostatnia, podobnie jak łodzianin, zdołała przejść pierwszą rundę. Potknęła się na niej nawet Radwańska, co było już prawdziwą katastrofę. Co tu kryć, nasz tenis znalazł się na wstecznym.
Piotr Skrobisz