• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Szok! Radwańska za burtą

Poniedziałek, 25 maja 2015 (23:33)

Tego nikt się nie spodziewał. Agnieszka Radwańska przegrała z Niemką Anniką Beck 2:6, 6:3, 1:6 i odpadła w pierwszej rundzie tenisowego turnieju French Open.

Radwańska była murowaną faworytką dzisiejszego pojedynku. Nawet pogrążona w kryzysie i tęsknie wyczekująca pierwszego w 2015 roku sukcesu. Z Beck do tej pory spotkała się raz i pokonała ją bez najmniejszego problemu, bez straconego nawet jednego gema. Wychodząc na kort, krakowianka wiedziała, że w przypadku wygranej w drugiej rundzie zmierzy się z Paulą Kanią. Perspektywa „polskiego” pojedynku brzmiała doskonale, wszyscy się na niego już nastawialiśmy, oczekując, że Agnieszka z Niemką poradzi sobie szybko i pewnie.

Tymczasem od pierwszych chwil pojedynku przecieraliśmy oczy ze zdumienia, bo Radwańska nie istniała, a Beck udawało się niemal wszystko. Nasza reprezentantka kompletnie nie potrafiła znaleźć recepty na odważnie i bezkompromisowo grającą rywalkę. Niemka atakowała, parła do przodu, wywierała presję, a każda jej udana akcja dodatkowo odbierała energię Radwańskiej. Nie tak to miało wyglądać, nie tak. Po czterech gemach na tablicy widniał wynik 0:4 dla Beck. Kto się tego spodziewał? Nikt, nawet pamiętając o wszystkich tegorocznych perypetiach najlepszej polskiej tenisistki. Agnieszka na moment się co prawda poderwała, ale nie na tyle, by zmienić obraz seta. Przegranego, fatalnego, koszmarnie rokującego na kolejne partie.

A jednak Polka się podniosła. W odsłonie numer dwa podjęła walkę, wreszcie skuteczną. Gra stała się wyrównana, pojawiły się emocje. Radwańska odskoczyła na 4:2, pierwszy raz w pojedynku przełamując serwis przeciwniczki, potem co prawda straciła gema, ale seta wygrała – dość pewnie, w całkiem niezłym stylu.

Odetchnęliśmy, bo wydawało się, że zapomniała o fatalnym początku i udowodni swoją wyższość. Nic z tego. W trzecim secie Agnieszka znów przypominała dziecko zagubione we mgle. Grała fatalnie, prawie nie walczyła, z każdą przegraną piłką wyglądała na coraz bardziej zrezygnowaną. Beck dla odmiany trafiała niemal wszystko i to musiało zakończyć się katastrofą – dla Polki, niestety.

Taki wynik to klęska, trudno go wyjaśnić, usprawiedliwić. Radwańska musi w spokoju siąść i zastanowić się, co dalej. Na razie przeżyła jedną z najboleśniejszych porażek w karierze, potwierdzającą głęboki kryzys, w jakim się znalazła. Beck w kolejnej rundzie zmierzy się z Kanią.

Piotr Skrobisz