Kania lepsza od Barthel!
Poniedziałek, 25 maja 2015 (18:57)Wielki sukces Pauli Kanii! Polska tenisistka pokonała Niemkę Monę Barthel 5:7, 6:2, 6:4 i awansowała do drugiej rundy wielkoszlemowego French Open.
Kania, plasująca się na 162. miejscu w światowym rankingu, wcześniej grała tylko w dwóch imprezach Wielkiego Szlema. Przed rokiem w Wimbledonie odpadła już w pierwszej rundzie, ale nie miała się czego wstydzić. Po ładnej, wyrównanej walce przegrała bowiem z jedną z najlepszych „rakiet” globu, Chinką Na Li. Potem wystąpiła w US Open, jednak też bez powodzenia. Teraz w Paryżu, aby wystąpić w turnieju głównym, musiała przedzierać się przez kwalifikacje. Uczyniła to skutecznie, w dobrym stylu, wygrywając z Rosjanką Ałłą Kudriawcewą 7:5, 6:4, Francuzką Chloe Paquet 6:2, 4:6, 6:4 i Amerykanką Jessiką Pegulą 7:5, 6:2. Wydawało się jednak, że dalej nie zajdzie. Jej rywalką w pierwszej rundzie była bowiem Barthel, zajmująca 39. miejsce w notowaniu WTA Tour.
Tymczasem Kania wyszła na kort bez żadnego respektu i strachu. Od początku starała się grać swój tenis, narzucać swoje warunki i pięknie walczyła. Gdy objęła prowadzenie 3:1, nawet sceptycy zaczęli dostrzegać szansę na wielką niespodziankę. Pierwszego seta Polka co prawda przegrała (w końcówce trochę się pogubiła, jakby zjadły ją nerwy i świadomość szansy), jednak w jej poczynaniach było tyle pasji, iż każdy scenariusz zdawał się możliwy.
Druga partia całkowicie przebiegała pod jej dyktando. Kania bardzo dobrze serwowała, przełamywała podanie Niemki i seta wygrała zaskakująco szybko i łatwo. O wszystkim miał rozstrzygnąć trzeci, często będący wojną nerwów. Do stanu 4:4 obie tenisistki wygrywały swoje podania, choć w szóstym gemie Polka znalazła się pod ścianą – lecz fantastycznie się obroniła. W końcówce mocniej drżały ręce faworyzowanej Barthel, co Kania wykorzystała doskonale. Po chwili postawiła kropkę nad i i mogła odtańczyć taniec radości.
Pisk