PiS na fali wznoszącej
Poniedziałek, 25 maja 2015 (18:53)Z dr. Przemysławem Wójtowiczem, politologiem, wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jak skomentuje Pan pożegnalne wystąpienie prezydenta Bronisława Komorowskiego podczas wczorajszego wieczoru wyborczego? Czy nie mieliśmy do czynienia z kolejną próbą dzielenia Polaków?
– W pierwszych słowach prezydent Komorowski pogratulował zwycięzcy Andrzejowi Dudzie i można powiedzieć, że była to część godna głowy państwa. Jednak – co podkreśla wielu komentatorów – w drugiej części za bardzo się skupiał na dziękowaniu w zasadzie tylko swoim wyborcom, zapominając, że udział w głosowaniu wzięli także inni Polacy, choć jego przeciwnicy polityczni. Tak czy inaczej wynik niedzielnych wyborów jest kompletną klęską, również osobistą, Bronisława Komorowskiego, który przecież jeszcze kilkanaście tygodni temu miał ogromną przewagę i uchodził za absolutnego faworyta. Mało tego, media mainstreamowe wręcz zapewniały, że urzędujący prezydent osiągnie sukces wyborczy już w pierwszej turze. W tej sytuacji nie dopuszczano nawet myśli, że Bronisław Komorowski może przegrać, tym bardziej ta klęska musi boleć.
Co zdecydowało o zwycięstwie Andrzeja Dudy?
– Znakomicie poprowadzona kampania wyborcza, ale także to, że sam kandydat nie dał się wyprowadzić z równowagi wobec ewidentnych elementów zaczepnych z drugiej strony, również na czarny PR stosowany przez kontrkandydata. Nie bez znaczenia były też głosy wyborców, którzy w I turze opowiedzieli się po stronie Pawła Kukiza, a w niedzielę większość z nich zagłosowała na Andrzeja Dudę. Głosy te nie wystarczyłyby jednak do odniesienia zwycięstwa, stąd potrzebna była mobilizacja tych osób, które w I turze zostały w domach. Wszystko to razem dało konkretny wynik i przyczyniło się do zwycięstwa Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich.
Jak będzie przebiegała i jak może się układać przynajmniej dwumiesięczna współpraca nowego prezydenta z rządem PO – PSL i obecnym parlamentem?
– W pierwszych tygodniach prezydent elekt będzie się musiał zająć sprawami w dużej mierze organizacyjnymi związanymi z konstrukcją swojego gabinetu i Kancelarii Prezydenta. Czas na współpracę z tym Sejmem i obecnym rządem będzie zatem dość krótki i nie spodziewam się, żeby ta niedługa perspektywa powodowała większe napięcia, zwłaszcza że uwaga polityków i opinii publicznej będzie koncentrowała się wokół jesiennych wyborów parlamentarnych.
Jaki wpływ wygrana Andrzeja Dudy może mieć na wynik wyborów parlamentarnych?
– Z pewnością to zwycięstwo nie pozostanie bez wpływu na wynik jesiennych wyborów, ale w jakim stopniu, to pokaże czas. Z jednej strony Prawo i Sprawiedliwość jest na fali wznoszącej i uskrzydlone zwycięstwem Andrzeja Dudy będzie chciało osiągnąć jak najlepszy wynik. Z drugiej jednak mamy Platformę Obywatelską, która urażona porażką na pewno nie złoży broni i będzie chciała wyciągnąć jakieś wnioski, chociażby odnośnie do samej kampanii prezydenckiej, która była prowadzona dość nieudolnie.
Zagraniczne komentarze, np. włoskich mediów, po zwycięstwie Andrzeja Dudy są w jednym tonie: „straszy szok” dla Europy...
– Myślę, że określanie wyboru Andrzeja Dudy jako utrwalanie podziałów w Polsce jest grubą przesadą i zbyt stereotypowym podejściem do tematu. Jest to zbyt uproszczony obraz polskiej sceny politycznej. Dobrze byłoby, gdyby krytycy z zachodniej Europy spojrzeli na własne podwórko i zobaczyli, jak u nich wygląda podział polityczny, szczególnie właśnie we Włoszech, gdzie – jak wiemy – klasa polityczna jest bardzo skłócona. Wrzucając Włochom nieco kamyczków do ich politycznego ogródka, warto podkreślić, że mimo różnic i podziałów w III RP w polskim parlamencie nie było przypadku, żeby wybrańcy narodu bili się na pięści, za to we Włoszech ostatnimi laty zdarzało się to często. Oczywiście zagraniczne media i politycy mają prawo do wyrażania swoich opinii i komentarzy, ale tego typu spostrzeżenia uważam za zbyt uproszczone, zbyt płytkie i przesadzone.
Czy jednak ustępujący prezydent Bronisław Komorowski nie był bardziej wygodny dla lokomotyw unijnych, zwłaszcza dla Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii, niż może się okazać Andrzej Duda?
– Wydaje mi się, że nie. Nasi zagraniczni sąsiedzi doskonale zdają sobie sprawę, że system polityczny w Polsce sprawia, że prezydent właściwie nie jest główną figurą polityczną. Prezydent w Polsce jest bardziej twarzą naszego kraju, a realną władzę posiadają premierzy i poszczególne rządy.