• Niedziela, 29 marca 2026

    imieniny: Wiktoryna, Eustachego

Dziś w „Naszym Dzienniku”

22 maja

Piątek, 22 maja 2015 (02:10)

Zamyślenia majowe 2015 „Samym pięknem jesteś, o MARYJO!”

Kochani moi!

Dziś piątek, dwudziesty drugi dzień maja.

Piątek to dzień śmierci Pana Jezusa,

dlatego ludzie poszczą, nie robią zabaw,

bo to nie wypada cieszyć się i tańczyć

w dzień śmierci Pana Jezusa.

I słusznie.

 

Może i ja dlatego wziąłem do ręki Chłopów Reymonta,

aby przeczytać Wam opis Borynowej śmierci.

Opis jest długi. Muszę go skrócić.

Przeczytaj cały. Jest na końcu

części trzeciej – Wiosna.

 

Już dnieje… pora wstawać – powtarzał.

Żegnał się wiele razy, zaczynając pacierz

rozglądał się za odzieniem…

Łapa zaskomlał cosik.

Prawda, piesku, pora siać…

Boryna naraz przyklęknął na zagonie

i jął w nastawioną koszulę

nabierać ziemi,

niby z tego wora

zboże naszykowane do siewu…

 

A Boryna niby widmo błogosławiące

każdej grudce ziemi siał – siał niestrudzenie…

Puszczaj, Kuba, brony, a letko!…

 

A potem, kiej już noc ździebko zmętniała,

przystawał częściej i zapomniawszy nabierać ziemi,

pustą garścią siał – jakby jeno siebie samego

rozsiewał do ostatka na te praojcowe role…

 

Gospodarzu! Gospodarzu!

Dyć jestem, czego, co?

Ostańcie! Ostańcie z nami!

 

Zmartwiał naraz,

wszystko przycichło i stanęło w miejscu…

Niebo się rozwarło przed nim,

a tam w jasnościach oślepiających

Bóg Ojciec, siedzący na tronie ze snopów,

wyciąga ku niemu ręce

i rzecze dobrotliwie:

– Pódziże, duszko człowiecza, do mnie.

Pódziże, utrudzony parobku!

 

Zachwiał się Boryna,

roztworzył ręce, jak w czas Podniesienia:

– Panie Boże zapłać! – odrzekł i runął na twarz

przed tym Majestatem Przenajświętszym.

Padł i pomarł w onej łaski Pańskiej godzinie.

 

Świt się nad nim uczynił,

a Łapa wył długo i żałośnie (por. W. Reymont).

 

Taki jest los siewcy.

A jeśli ziarna braknie,

trzeba samego siebie siać

na te praojcowe zagony.

Ks. bp Józef Zawitkowski