Dziś w „Naszym Dzienniku”
22 maja
Piątek, 22 maja 2015 (02:10)Zamyślenia majowe 2015 „Samym pięknem jesteś, o MARYJO!”
Kochani moi!
Dziś piątek, dwudziesty drugi dzień maja.
Piątek to dzień śmierci Pana Jezusa,
dlatego ludzie poszczą, nie robią zabaw,
bo to nie wypada cieszyć się i tańczyć
w dzień śmierci Pana Jezusa.
I słusznie.
Może i ja dlatego wziąłem do ręki Chłopów Reymonta,
aby przeczytać Wam opis Borynowej śmierci.
Opis jest długi. Muszę go skrócić.
Przeczytaj cały. Jest na końcu
części trzeciej – Wiosna.
Już dnieje… pora wstawać – powtarzał.
Żegnał się wiele razy, zaczynając pacierz
rozglądał się za odzieniem…
Łapa zaskomlał cosik.
Prawda, piesku, pora siać…
Boryna naraz przyklęknął na zagonie
i jął w nastawioną koszulę
nabierać ziemi,
niby z tego wora
zboże naszykowane do siewu…
A Boryna niby widmo błogosławiące
każdej grudce ziemi siał – siał niestrudzenie…
Puszczaj, Kuba, brony, a letko!…
A potem, kiej już noc ździebko zmętniała,
przystawał częściej i zapomniawszy nabierać ziemi,
pustą garścią siał – jakby jeno siebie samego
rozsiewał do ostatka na te praojcowe role…
Gospodarzu! Gospodarzu!
Dyć jestem, czego, co?
Ostańcie! Ostańcie z nami!
Zmartwiał naraz,
wszystko przycichło i stanęło w miejscu…
Niebo się rozwarło przed nim,
a tam w jasnościach oślepiających
Bóg Ojciec, siedzący na tronie ze snopów,
wyciąga ku niemu ręce
i rzecze dobrotliwie:
– Pódziże, duszko człowiecza, do mnie.
Pódziże, utrudzony parobku!
Zachwiał się Boryna,
roztworzył ręce, jak w czas Podniesienia:
– Panie Boże zapłać! – odrzekł i runął na twarz
przed tym Majestatem Przenajświętszym.
Padł i pomarł w onej łaski Pańskiej godzinie.
Świt się nad nim uczynił,
a Łapa wył długo i żałośnie (por. W. Reymont).
Taki jest los siewcy.
A jeśli ziarna braknie,
trzeba samego siebie siać
na te praojcowe zagony.
Ks. bp Józef Zawitkowski