• Niedziela, 10 maja 2026

    imieniny: Antonina, Gardenii, Izydora

Droga zabawka Komorowskiego

Czwartek, 21 maja 2015 (20:07)

Z Janem Marią Jackowskim, senatorem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Stefaniuk. 

Senat wyraził zgodę na rozpisanie referendum w sprawie JOW…

– To referendum w opinii wielu konstytucjonalistów w kwestii dwóch pierwszych pytań, a więc za wprowadzeniem JOW w wyborach do Sejmu i o sposób finansowania partii politycznych, jest sprzeczne z Konstytucją. Jeżeli chodzi o trzecie pytanie referendum proponowanego przez Bronisława Komorowskiego, a więc co do zasady rozstrzygania wątpliwości przepisów prawa podatkowego, to mamy do czynienia z kuriozalną sytuacją. W Sejmie trwają przecież prace legislacyjne nad rozwiązaniem, które proponuje prezydent. To pytanie jest zatem  bezprzedmiotowe.

Referendum ma kosztować 100 mln zł. Stać nas na to?

– Jest to gigantyczny koszt. Przecież podobno brakuje pieniędzy na pomoc dla ludzi potrzebujących, w tym chociażby dla opiekunów osób niepełnosprawnych. Gdy ci protestowali, to twierdzono, że brakuje właśnie 100 mln na pozytywną odpowiedź na ich postulaty. To pokazuje, że Platforma instrumentalnie traktuje państwo, a konstytucyjny instrument, jakim jest referendum, jest wykorzystywany do kampanii wyborczej Bronisława Komorowskiego. Dlatego też pytałem, czy te 100 mln będzie wliczone w koszty kampanii Bronisława Komorowskiego. Dla mnie jest to ewidentny związek przyczynowo-skutkowy z zarządzeniem referendum z wynikami I tury wyborów prezydenckich.

Ale mimo to prezydent milczy w sprawie innych inicjatyw obywatelskich.

– Mamy do czynienia z niebywałym zjawiskiem. Przypomnę, że obywatele złożyli 2,5 mln podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie wieku emerytalnego, 2,6 mln w sprawie przyszłości Lasów Państwowych i obrony polskiej ziemi oraz ponad 1 mln podpisów w sprawie 6-latków. Były także inne inicjatywy obywatelskie i wtedy prezydent nie spotykał się ze środowiskami, które inicjowały te działania obywatelskie. Nie popierał też rozpisania referendów. Jak wiemy, te działania przepadały w Sejmie. Nawet gdy złożono 3 mln podpisów w obronie Telewizji Trwam, to prezydent nie wyraził swojego stanowiska wobec dyskryminacji tego katolickiego medium.

Zgodnie z prawem, aby referendum było wiążące, frekwencja musi wynieść ponad 50 proc.  

– I to jest właśnie klucz do całej manipulacji związanej z referendum. Referendum się odbędzie, a jego skutki nie będą wiążące. Najprawdopodobniej 6 września, kiedy ma się odbyć referendum, nie uda się osiągnąć frekwencji na poziomie 50 proc. Natomiast 100 mln zostanie wydanych i nic z tego nie będzie wynikało. To jest tylko pozorowanie działań.

Senatorowie PiS zbojkotowali głosowanie. Dlaczego?

– Odmówiliśmy wzięcia udziału w przedsięwzięciu, które będzie kosztowało podatników ponad 100 mln zł. Nie chcieliśmy także przykładać rąk do tego, co ma znamiona niezgodności z Konstytucją. Część opinii prawnych, które stwierdzały niezgodność referendum z Konstytucją, została dostarczona senatorom na posiedzenia komisji w nieregulaminowym terminie. To wszystko dało nam jasny sygnał, że nie możemy brać udziału w tej szopce. Nie możemy pozwolić na to, żeby Senat był traktowany jako przedłużenie sztabu Bronisława Komorowskiego.

I dlatego podczas wczorajszej debaty wnioskował Pan, aby kwestia referendum jeszcze raz trafiła do komisji senackich?

– Tak. Składałem taki wniosek, ale on został odrzucony głosami senatorów Platformy Obywatelskiej. Chciałem, aby komisje jeszcze raz zajęły się referendum, opierając się na ekspertyzach, które uznają propozycję prezydencką za niekonstytucyjną. Widać, że towarzyszą sprawie poważne nieścisłości i wokół tego toczy się spór prawny.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk