To był przetarg pod prezydenckim patronatem
Czwartek, 21 maja 2015 (03:10)Z Romanem Jakimem, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Czy strona związkowa oraz przedstawiciele zakładów, które z powodu niespełnienia wymogów formalnych zostały wykluczone przez MON z przetargu śmigłowcowego, jest informowana o przebiegu trwających testów francuskich caracali?
– Niestety nie mamy żadnej informacji o tym, jak przebiegają i jak wyglądają testy, które odbywają się już od tygodnia w 33. Bazie Lotnictwa Transportowego w Powidzu. Nikt z MON ani z Departamentu Uzbrojenia nie kontaktował się z nami w tej sprawie. Mało tego, nasi przedstawiciele nie zostali zaproszeni do udziału w tych testach i tak naprawdę wszelkie informacje czerpiemy z mediów.
MON proponowało przedstawicielom strony społecznej udział w testach. Czyżby wycofało się tego zaproszenia?
– Rzeczywiście takie deklaracje z ust szefa resortu obrony padły i jak już mówiłem w jednym z wywiadów udzielonych NaszemuDziennikowi.pl, przedstawiliśmy z naszej strony dwóch specjalistów, ekspertów w dziedzinie lotnictwa, doświadczonych pilotów z PZL Mielec i PZL Świdnik i oczekiwaliśmy na zaproszenie, ale ono niestety nie nadeszło.
Jak odczytuje Pan takie zachowanie resortu obrony?
– To przejaw arogancji władzy, która w przeciwieństwie do tego, co głosi, tak naprawdę za nic ma obywateli. Mamy wrażenie, że zostaliśmy odsunięci od udziału w testach, a brak informacji i odpowiedzi na naszą gotowość jest po to, aby jak najdłużej odwlec akcję protestacyjną, która mogłaby zaszkodzić obecnemu prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu w ubieganiu się o kolejną kadencję. Kampania Komorowskiego opiera się na hasłach, które można sprowadzić do bezpiecznej Polski, bezpieczeństwa naszego państwa. Niestety są to tylko puste słowa, a działania, jakie podejmuje ta ekipa i ten prezydent, zaprzeczają hasłom, które oni głoszą. Jaką wiarygodność ma prezydent, który w czerwcu 2012 r. podpisuje ustawę wydłużającą wiek emerytalny, który w ostatnią niedzielę podczas debaty telewizyjnej zarzuca Andrzejowi Dudzie, że składa nierealne obietnice, mówiąc, że przywróci poprzedni wiek emerytalny, a dzisiaj, kiedy widmo porażki coraz bardziej zagląda mu w oczy, po spotkaniu z OPZZ zapowiada, że złoży inicjatywę ustawodawczą, zgodnie z którą osoby po przepracowaniu 40 lat będą mogły przechodzić na emeryturę? Czy nie jest to przejaw obłudy i czy taki polityk może być w ogóle wiarygodny? Takiej obłudy, takiego kłamstwa, arogancji i dążenia do utrzymania władzy za wszelką cenę jeszcze w Polsce nie mieliśmy. To jest zatrważające, obiecywać wszystko wszystkim, kiedy przez pięć lat prezydent, a przez osiem lat Platforma Obywatelska – formacja, z której się wywodzi Bronisław Komorowski, nie zrobili nic dla ludzi, za to wiele przeciwko polskiemu społeczeństwu.
Przypomnijmy jeszcze, że to prezydent Komorowski ogłaszał wynik przetargu śmigłowcowego…
– My obecnemu prezydentowi nie wierzymy. Mamy nadzieję i głęboko wierzymy w to, że Andrzej Duda wygra niedzielne wybory i Polska będzie mieć prezydenta, na jakiego zasługuje. Ufamy, że w odróżnieniu od obecnego prezydenta Andrzej Duda pozytywnie odniesie się do naszych apeli, naszego stanowiska i przetarg oraz cała procedura wyłonienia producenta i dostawcy śmigłowców wielozadaniowych dla naszego wojska zostanie zbadana. Zobaczymy też, co zrobi prokuratura, bo przypomnę, że Prawo i Sprawiedliwość złożyło wniosek o możliwości popełnienia przestępstwa podczas procedury przetargowej.
Mieliśmy także wiece w Świdniku i Mielcu. Czy to koniec protestów?
– Wprost przeciwnie, to był dopiero początek. Również w miniony poniedziałek nasi koledzy z PZL Świdnik pikietowali przed biurem Platformy Obywatelskiej w Lublinie, gdzie wskazując, że przetarg na śmigłowce wielozadaniowe dla naszej armii został ustawiony pod jednego oferenta, domagali się podjęcia działań zmierzających do unieważnienia przetargu. Wyjaśnień od MON w sprawie przetargu domagają się również radni sejmików województw podkarpackiego i lubelskiego. Na transparentach protestujących pojawiły się hasła odpowiadające rzeczywistości, z jaką mieliśmy do czynienia podczas tego przetargu, a mianowicie: „Wielki przekręt śmigłowcowy z prezydentem w tle” czy chociażby „Polska uzbrojona w śmigło bezrobocia” – hasło, które może być zwiastunem i konsekwencją wyboru oferty francuskiej i pominięcia polskich zakładów, które dają zatrudnienie naszym pracownikom. W piątek w miejscowości Firlej pod Lublinem odbędzie się Walne Zebranie Delegatów Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, będziemy rozmawiać i podejmować decyzje co do dalszych kroków, w tym również co do akcji protestacyjnej.
Na czym ta akcja miałaby polegać?
– Trudno mi w tym momencie jednoznacznie to stwierdzić, ale będziemy się wspólnie nad tym zastanawiać. Na spotkaniu będą obecni przedstawiciele wszystkich zakładów skupionych w sekcji z Wrocławia, Warszawy, Mielca, Świdnika, Rzeszowa czy Krosna i podejmiemy stosowne decyzje wobec aroganckiej postawy zarówno ministra obrony narodowej, wicepremiera Tomasza Siemoniaka, premier Ewy Kopacz i prezydenta Bronisława Komorowskiego. Z tego, co wiem, również w piątek – już poza SKPL NSZZ „Solidarność” – pod Kancelarią Prezydenta RP odbędzie się akcja protestacyjna związkowców z PZL Świdnik. Nie mamy wyjścia, nie mamy się gdzie cofnąć i jako związki zawodowe będziemy walczyć przeciwko szkodliwej polityce.
Czy mimo wszystko nie lepszy byłby jednak dialog?
– Oczywiście, że dialog jest podstawą porozumienia i „S” chyba jak nikt inny to rozumie. Kiedy jednak dialog jest odrzucany, kiedy przeradza się w dyktat, a strona społeczna jest oszukiwana, kiedy ma być przysłowiowym kwiatkiem do kożucha i jedynie służyć uwiarygodnieniu tez czy już podjętych decyzji rządzących, to my się na taki pseudodialog nie zgadzamy. Jeżeli jesteśmy oszukiwani przez wicepremiera polskiego rządu, to nie pozostaje nam nic innego, jak podjąć czynną akcję protestacyjną. Nie może być również tak, że testy odbywają się według norm i reguł wyznaczonych przez oferenta, który ma być niejako sędzią we własnej sprawie. W tej sytuacji nie dziwi fakt, że odmawia się udziału ekspertom firm, które rywalizowały w tym przetargu, którzy już nie jako strona, ale jako specjaliści w dziedzinie lotnictwa mogliby rzeczowo ocenić śmigłowiec oferowany przez francuski koncern Airbus Helicopters. Odmowa tylko pokazuje prawdziwy obraz i uzasadnia wątpliwości co do przejrzystości tego przetargu. Kolejna sprawa dotyczy offsetu, który ma być negocjowany przez resort gospodarki dopiero po ostatecznym zatwierdzeniu dostawcy śmigłowców. Czy to jest normalne w jakimkolwiek innym kraju i w jakiej pozycji stawia siebie obecny rząd? To pozycja z góry przegrana na własne życzenie. To jakaś paranoja.