• Wtorek, 10 marca 2026

    imieniny: Cypriana, Marcelego

Ukraina w uścisku Janukowycza

Wtorek, 30 października 2012 (02:03)

Po przeliczeniu 50 proc. głosów w niedzielnych wyborach parlamentarnych na Ukrainie rządząca Partia Regionów utrzymała zdecydowaną przewagę. Ugrupowanie Wiktora Janukowycza zdobyło 35 proc. głosów. Opozycyjna partia Julii Tymoszenko - 22 procent.

Pierwsze dane na podstawie sondaży exit polls były bardziej korzystne dla Partii Regionów, gdyż mówiły o zdobyciu przez nią 38,8 proc. głosów. Najnowsze dane uzyskane po przeliczeniu ponad 50 proc. oddanych głosów zmniejszyły jej wynik do 35,03 procent.

W dalszym jednak ciągu partia prezydenta Wiktora Janukowycza może być spokojna o końcowy rezultat, gdyż uzyskany wynik wysunął ją daleko na prowadzenie. Za Partią Regionów, z wynikiem 21,98 proc., plasuje się opozycyjna Batkiwszczyna (Ojczyzna) byłej premier Julii Tymoszenko, która odbywa karę siedmiu lat więzienia i nie mogła wystartować w tych wyborach.

Na trzecim miejscu jest Komunistyczna Partia Ukrainy (KPU), którą poparło 14,89 proc. wyborców. Jak podaje CKW, na partię Udar (Cios) bokserskiego mistrza świata wagi ciężkiej Witalija Kliczki zagłosowało 12,88 proc. wyborców, natomiast na nacjonalistyczną Swobodę - 8,34 proc., choć sondaże przedwyborcze dawały jej nie więcej niż 5 procent. Pozostałe ugrupowania, które startowały w niedzielnych wyborach, nie przekroczyły pięcioprocentowego progu i nie znajdą się w Radzie Najwyższej.

Wstępne dane CKW odbiegają od sondaży exit polls przeprowadzonych przed lokalami wyborczymi. Według nich Partia Regionów może bowiem liczyć - w badaniach różnych pracowni - na 27,6-31,6 proc. oddanych głosów, podczas gdy wynik Zjednoczonej Opozycji szacowano na 22,8-24,7 procent. Na trzecim miejscu lokowano Udar Witalija Kliczki z poparciem od 13,2 do 15,1 procent. Za nim plasowali się komuniści, którzy zdobyli od 11,3 do 13 proc., i Swoboda, na którą zagłosowało od 11 do 12,8 proc. wyborców.

PRU ma pełnię władzy?

Powyższe wyniki dotyczą tylko list wyborczych, z których była wybierana połowa parlamentu. Druga połowa została wybrana z okręgów jednomandatowych. Jak podkreśla CKW, tutaj dane nie są jeszcze znane. Jak jednak wynika z sondażowych informacji podawanych przez różne ośrodki socjologiczne, w okręgach jednomandatowych partia Janukowycza może liczyć na podobny wynik.

Zdaniem wicepremiera Borysa Kolesnikowa, w okręgach jednomandatowych Partia Regionów może się spodziewać jeszcze lepszego wyniku, bo zdobycia dwóch trzecich miejsc. Jeśli te przypuszczenia się sprawdzą, wówczas najprawdopodobniej Partia Regionów będzie mogła samodzielnie utworzyć rząd, bo zdobędzie ponad połowę miejsc w liczącej 450 posłów Radzie Najwyższej Ukrainy. Jeśliby jednak to się nie udało, to już na pewno dojdzie do skutku powołanie koalicji z tradycyjnymi sojusznikami Janukowycza - komunistami.

Oni także uważają się za zwycięzcę wyborów, bo stali się trzecim ugrupowaniem politycznym w kraju i na pewno będą mieli więcej posłów niż obecnie (w RN zasiadało teraz 27 komunistycznych posłów). Komentując z więzienia wybory, była premier Julia Tymoszenko oskarżyła swojego największego rywala o próbę ustanowienia w kraju dyktatury. W proteście przeciwko sfałszowaniu wyników ogłosiła rozpoczęcie strajku głodowego.

Wybory na Ukrainie obserwowało niemal 3,5 tys. zagranicznych obserwatorów - w tym ponad 600 z Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), którzy mieli zwiększyć wiarygodność demokratycznych wyborów i zapobiec powtórce z 2004 roku, kiedy to po ujawnieniu fałszerstw wyborczych podczas głosowania na prezydenta kraju doszło do wybuchu "pomarańczowej rewolucji". Opozycja jednak i tym razem zgłosiła wiele przypadków nieprawidłowości podczas głosowań, w tym m.in. kupowanie głosów i brak przejrzystości w komisjach wyborczych.

Marta Ziarnik