• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Kanada poza zasięgiem

Poniedziałek, 18 maja 2015 (20:14)

Po hokejowych mistrzostwach świata zostanie w pamięci fantastyczny, zwycięski marsz Kanadyjczyków i żenujące zachowanie Rosjan, którzy nie potrafili pogodzić się z finałową porażką.

Rywalizacja w światowym championacie zakończyła się w niedzielę w Pradze. W finałowym spotkaniu zmierzyły się ze sobą reprezentacje Kanady i Rosji i tylko przez moment Sborna mogła się łudzić, iż zdoła powstrzymać rywali. Rywali, którzy przez cały turniej zachwycali.

O sile Kanadyjczyków najboleśniej przekonali się Niemcy i Austriacy, którzy przegrali z nimi 0:10 i 1:10. Przed dwucyfrową klęską ledwo uratowali się Białorusini, którzy w ćwierćfinale ulegli 0:9. Mimo to Rosjanie wierzyli w powodzenie, szczególnie że w półfinale okazali się minimalnie lepsi od reprezentacji USA. I do 19. minuty decydującego starcia Sborna utrzymywała bezbramkowy remis, choć przeciwnicy ostrzeliwali jej bramkę raz za razem. Łącznie w pierwszej tercji zawodnicy spod znaku Klonowego Liścia uderzali 16-krotnie, ale trafili raz. We wspomnianej minucie celnie uderzył Cody Eakin, rozwiązując w ten sposób worek z bramkami. Potem wątpliwości już bowiem nie było, w kolejnych odsłonach Kanadyjczycy rozbili Rosjan, wygrywając w nimi ostatecznie 6:1. Zagrali wspaniale, od pierwszej do ostatniej minuty w niesamowitym tempie, jakby cały czas na tablicy widniał wynik remisowy. Parli do przodu, atakowali, wywierali presję, czemu nikt nie był w stanie zaradzić.

Podczas całych mistrzostw Kanadyjczycy odnieśli dziewięć zwycięstw, wszystkie w regulaminowym czasie gry. Pokonali m.in. Szwecję 6:4, choć po pierwszej tercji przegrywali już 0:3 i niewielu wierzyło, że zdołają odwrócić losy tego starcia. Strzelili rywalom aż 66 goli, tracąc tylko 15. Zdobyli 25. tytuł w historii, choć czekali na niego długo, bo od 2007 roku.

Po wszystkim równie dużo mówiło się jednak o haniebnym zachowaniu Rosjan. Ci kompletnie nie potrafili pogodzić się z porażką, co było o tyle szokujące, iż nie ponieśli jej po jakiejś niezwykłej walce, w dramatycznych czy kontrowersyjnych okolicznościach. Kiedy tylko odebrali srebrne medale, od razu zjechali do szatni, nie czekając na dekorację zwycięzców. Ani jeden z nich nie pozostał na lodzie, gdy światowe władze dziękowały im za finał i cały turniej. Nie pozostał, gdy odgrywano kanadyjski hymn. Wzbudziło to ogromny niesmak, a Rosjanie po prostu pokazali, że sportowa klasa jest im całkowicie obca. Prawdziwych mistrzów poznaje się bowiem wtedy, gdy potrafią pogodzić się z niepowodzeniem.

Piotr Skrobisz