Sytuacja wcale nie lepsza
Czwartek, 14 maja 2015 (03:12)Komisja Europejska postanowiła zdjąć z Polski procedurę nadmiernego deficytu. Po pierwsze, oznacza to poprawę naszego wizerunku na arenie międzynarodowej i na rynkach finansowych. Po drugie, oznacza większą możliwość ruchu z punktu widzenia Ministerstwa Finansów i w ogóle władz polskich, jeśli chodzi o stronę wydatkową naszych finansów publicznych. To znaczy, że osoby decydujące o budżecie, mają wolne ręce w kwestii tego, na co publiczne pieniądze są przeznaczane i w jakiej skali.
Nie przeceniałbym obu tych efektów, ponieważ pierwszy ma znaczenie symboliczne, a drugi niekoniecznie pozytywne. Przecież politycy mogą zapomnieć się w tym wydawaniu publicznych pieniędzy, które wcześniej jako podatnicy wpłacamy.
Procedura nadmiernego deficytu tak naprawdę niczym poważnym nie groziła Polsce. To kraje strefy euro w myśl zapisanej w pakcie stabilności i wzrostu procedury nadmiernego deficytu mogą być karane za to, że nie trzymają się wziętych jeszcze z Traktatu z Maastricht postanowień mówiących o tym, że każdy kraj unijny nie może wyjść ze swoim zadłużeniem poza próg 60 proc. PKB i ze swoim deficytem budżetowym poza próg 3 proc. PKB.
Mówiąc o zdjęciu z Polski procedury nadmiernego deficytu, trzeba pamiętać, że jesteśmy jednym z ostatnich krajów unijnych, który był objęty tą procedurą. Większość z nich już spod jej miecza wyszła w ostatnich miesiącach i latach.
Trzeba także pamiętać, że dane statystyczne dotyczące naszych finansów publicznych, które były brane pod uwagę przez Komisję Europejską przy podejmowaniu dzisiejszej decyzji o wszczęciu toku zdjęcia z nas procedury nadmiernego deficytu, pochodzą z 2014 r.
Był to rok wyjątkowy dla naszej gospodarki nie tylko dlatego, że był to rok względnie dobry, jeżeli chodzi o tempo wzrostu PKB. Był to rok szczególny ze względu na to, że nasze finanse publiczne odczuły skutki rozmontowania filaru kapitałowego polskiego systemu emerytalnego, czyli po prostu OFE.
Większość aktywów OFE, z których część to były obligacje skarbowe, została przejęta przez państwo, umorzona i w związku z tym w krótkiej chwili o kilka punktów został obniżony nasz dług publiczny.
Taka operacja już się więcej nie powtórzy. A była ona szansą, żeby w końcu nasze finanse zreformować. W tej chwili wygląda na to, że jej efekty zostaną przejedzone.
Polskim finansom publicznym wciąż daleko do sytuacji, którą można by określić jako zdrowa. Są one strukturalnie chore. Krótko mówiąc, trzeba by zmienić całą filozofię myślenia o finansach państwa, żeby sytuacja uległa realnej poprawie. Ale to temat na osobną i bardzo długo rozmowę…
Dr Marian Szołucha