Helikopter w ogniu pytań
Środa, 13 maja 2015 (19:59)Wyborem francuskiego śmigłowca przez MON zajęli się posłowie z Parlamentarnego Zespołu ds. Wojska Polskiego. Parlamentarzyści uważają, że są w tej sprawie dezinformowani przez rząd.
Chodzi oczywiście o wskazanie francuskiego śmigłowca Caracal produkowanego przez Airbus Helicopters do wstępnych testów i odrzucenie ofert firm Sikorsky i AgustaWestland. W Sejmie pojawili się nieliczni przedstawiciele rządu i reprezentanci zakładów lotniczych z Mielca i Świdnika.
Posłowie nie kryli zdziwienia, że informacje, które usłyszeli, są sprzeczne z tym, co po wyborze twierdziło ministerstwo obrony. Okazało się bowiem, że potrzebnych jest 50 śmigłowców za 13 mld, gdy np. Sikorsky szykował się na wyprodukowanie 70 sztuk za 11 mld. Przedstawiciele polskich fabryk podkreślali, że przetarg był zorganizowany tak, że faworyzował na starcie francuskiego dostawcę.
– Przedstawiacie, państwo, inne informacje, niż przedstawia nam strona rządowa. To porażające – mówił Zbyszek Zaborowski z SLD, szef zespołu.
– Największym skandalem jest to, że kupujemy za gigantyczne pieniądze to, czego nie oczekiwaliśmy. Czy nas stać na taki zakup? Wielu ekspertów podkreślała, że będzie to jeden z najdroższych zakupów śmigłowcowych na świecie – mówił przewodniczący senackiej Komisji Obrony Narodowej Wojciech Skurkiewicz (PiS).
Stanisław Wojtera z PZL Świdnik przypomniał ofertę AgustyWestland. Mówił, że AW149 to śmigłowiec zupełnie nowy, ale certyfikowany ze wszystkimi standardami NATO i jeden z najnowocześniejszych na świecie.
– To produkt mający przyszłość, który będzie służył przez lata wielu armiom – zapewniał.
Podtrzymał informację, że pierwsze dostawy dla MON miały rozpocząć się w 2017 roku i zakończyć w 2022. Docelowe jego uzbrojenie miało być zgodne z wymaganiami MON.
W imieniu PZL Mielec głos zabierał Piotr Niedbała. Tłumaczył, że firma Sikorsky przygotowywała się do tego przetargu od kilku lat.
– Black hawk jest u nas budowany od dwóch lat, śmigłowce wylatują z Mielca i są oblatywane. Decyzja, która zapadła 21 kwietnia, zmroziła nas jako pracowników i zarządzających zakładem – mówił przedstawiciel mieleckiej fabryki.
W przeciwieństwie do konkurentów ze Świdnika wskazał, że na świecie lata obecnie 4 tys. sztuk black hawka, brał on udział w licznych konfliktach zbrojnych, a obecnie służy w kilkudziesięciu krajach również z logiem Made in Poland.
Przedstawiciele fabryk w Mielcu i Świdniku odrzucili zarzut MON, że przedstawiono oferty produkcji modelu cywilnego. – Dużym zdziwieniem było, że uznano, iż black hawk jest śmigłowcem cywilnym. To wierutne kłamstwo. Jest to śmigłowiec tylko i wyłącznie wojskowy i nie ma innego certyfikatu – mówił Niedbała. – Dwie firmy pomylimy się w tym przetargu? – pytał retorycznie. Tłumaczył, że choć firma nie zapewnia uzbrojenia, to gwarantowała zabudowanie jego dowolnego rodzaju na pokładach produkowanych przez siebie maszyn.
Przegrani oferenci podkreślali, że ich zakłady znajdują się na terenie Polski, zatrudniają polskich pracowników, płacą podatki i mają olbrzymi wkład w rozwój regionu. Tymczasem decyzja MON może mocno uderzyć również w same zakłady.
– Jest ciężko w sytuacji, gdy PZL Mielec jest na linii wytwórczej, która może produkować 24 śmigłowce. W sytuacji, gdy taki klient nie jest w stanie złożyć zapotrzebowania na śmigłowce, będzie wymagała drastycznych działań – mówił przedstawiciel firmy. Chodzi po prostu o groźbę zwolnień w firmie. – Wyrób, który nie ma możliwości sprzedaży w kraju, gdzie jest produkowany, będzie musiał zniknąć z rynku – dodał.
Podobna sytuacja dotyczy zakładów w Świdniku. Kontrakt MON to kwota – jak się okazuje – większa niż obroty PZL Świdnik przez 25 lat, a co najciekawsze – większa niż cały program pomocowy Polska Wschodnia z UE.
– Ekonomiści z UMCS obliczyli, że oznacza to zatrudnienie 5,5 tys. osób oraz wpływ na PKB 1,5 mln zł dziennie. To gigantyczna szansa nie tylko dla zakładu, ale i dla miasta, i całej Lubelszczyzny. Nasi kooperanci wykraczają poza region, gdyż nasza oferta była również korzystna dla regionu łódzkiego – podkreślał Wojtera.
Nie mógł ujawnić, jak kształtuje się jednostkowa cena śmigłowca, ale cena za 50 sztuk miała być niższa niż 13 mld zł, które mamy zapłacić za caracale z Airbus Helicopters. Mieczysław Majewski, szef rady nadzorczej, zwracał uwagę, że Świdnik będzie potrafił wyprodukować swój produkt od fazy projektu do efektu finalnego.
– Polska jest jednym z krajów w Europie, który jest go w stanie wyprodukować od początku do końca – podkreślał. Wojtera dodawał, że ulokowanie światowego centrum produkcji było sednem całej inwestycji.
– Prawie całość czasu produkcji każdej sztuki tego helikoptera miała być ulokowana w Polsce. To czyni naszą ofertę wyjątkową dla polskiej gospodarki – dodawał Stanisław Wojtera.
Jak zapewniał, jego firma gwarantowała również udział w modernizacji tego modelu śmigłowca z udziałem polskich inżynierów. Również przedstawiciele firmy Sikorsky tłumaczyli, że w Polsce płaci podatki 17 spółek, które miały brać udział w produkcji śmigłowca. W tym wypadku również zaoferowano potencjał nie tylko do serwisowania i obsługi śmigłowców, ale również ich modyfikacji. Wartość tego elementu oferty wynosiła – zdaniem PZL Mielec – około 200 mln dolarów i chodziło nie tylko o 70 maszyn, ale również o możliwość obsługi i remontu śmigłowców z kilku krajów europejskich.
– Z Łodzi chcieliśmy stworzyć centrum obsługowo-remontowo-modernizacyjne na Europę Środkowo-Wschodnią – wyjaśniano. Na razie kwestia offsetu nie była tak istotna dla rządu i potraktowano tę ofertę tylko formalnie.
Ewa Baranowska, naczelnik zespołu offsetowego z Ministerstwa Gospodarki, wyjaśniała, że offset będzie realizowany w oparciu o starą ustawę dotyczącą zamówień kompensacyjnych, dlatego oferty były jedynie analizowane pod względem formalnym i nie „wartościowano” ich pod względem korzyści dla polskiej gospodarki. – Na tym etapie nie było to przedmiotem oceny – mówiła. Jak się okazuje, w kwestii offsetowej oferty Airbus Helicopters nie można w ogóle mówić o konkretach, np. inwestycjach w zakłady lotnicze w Łodzi, ponieważ dopiero po ostatecznym wyborze oferty przez MON sprawa będzie negocjowana z Francuzami.
Maciej Walaszczyk