Pomysły Komorowskiego
Środa, 13 maja 2015 (11:44)Rzeczywiście z przegranej w I turze wyborów prezydenckich Komorowski i jego sztab wyborczy niczego nie zrozumieli, o czym świadczy wręcz „biegunka” pomysłów legislacyjnych, która ma się jednak nijak do najważniejszych polskich problemów.
Jego poniedziałkowa inicjatywa zwrócenia się za pośrednictwem Senatu o zarządzenie referendum w trzech sprawach: jednomandatowych okręgów wyborczych, finansowania z budżetu partii politycznych i wreszcie spraw podatkowych, a konkretnie rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika, jest - jak się wydaje - strzałem w stopę.
Z kolei wczoraj prezydent Komorowski podpisał i natychmiast skierował do Sejmu projekt nowelizacji Konstytucji RP i umożliwiający wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych, jak można się domyślać - przygotowany na kolanie i z nikim niekonsultowany.
Wszystkie te pomysły legislacyjne powstały z niedzieli na poniedziałek i są ogłaszane tylko po to, aby tymi pustymi deklaracjami przejąć jakąś część wyborców Pawła Kukiza.
Sam Kukiz, choć nie deklaruje swojego poparcia dla żadnego z kandydatów w II turze wyborów, nazwał tę legislacyjną biegunkę Komorowskiego „grą na czas i ściemnianiem”, a wszystkie starania głowy państwa w ostatnich dwóch dniach określił mianem „żenujących ruchów”.
Zwolennicy Kukiza zresztą mówią całkiem otwarcie, że głosowanie na niego wcale nie wynikało ze szczególnego uwielbienia JOW-ów (niektórzy z nich pytani przez dziennikarzy o JOW-y wręcz nie wiedzieli, co to jest), ale było wyrazem sprzeciwu wobec tego, co dzieje się w Polsce pod rządami Platformy i PSL.
Wyborcy Pawła Kukiza chcą więc radykalnych zmian w naszym kraju, w tym w szczególności zmiany prezydenta, więc inicjatywy legislacyjne Komorowskiego mogą ich jedynie rozśmieszać.
Ale nie tylko szybkość inicjatyw legislacyjnych prezydenta Komorowskiego skłania do zastanowienia nad jego kondycją psychiczną.
Jeszcze bardziej niepokojące jest to, co Komorowski przy tej okazji mówi szczególnie wtedy, gdy nie posługuje się kartką.
Wczoraj po podpisaniu projektu nowelizacji Konstytucji RP prezydent zdecydował się na udzielenie odpowiedzi na dwa pytania zadane przez dziennikarzy i im więcej mówił, tym bardziej się pogrążał.
Wyjaśniał, na czym polega jego inicjatywa w sprawie referendum dotyczących zmian w prawie podatkowym, tak aby wątpliwości były rozpatrywane przez urzędników aparatu skarbowego na korzyść podatników.
I wyjaśnił to tak: „Chodzi o to, aby wątpliwości dotyczące rozstrzygnięć podatkowych były rozpatrywane na korzyść podatników, a nie urzędników”.
Prezydent Komorowski jest więc przekonany, że obecnie obowiązujące przepisy podatkowe pozwalają na rozstrzyganie wątpliwości na korzyść urzędników, co jest stwierdzeniem wręcz absurdalnym.
Zresztą jego inicjatywa referendalna w tej sprawie w sytuacji, kiedy zupełnie niedawno rząd Ewy Kopacz zablokował zmiany w ordynacji podatkowej idące w tym kierunku, nie może być odczytana inaczej niż jako polityczna hucpa.
Dobrze więc, że zostało jeszcze tylko 10 dni urzędowania prezydenta Komorowskiego, bo zgłaszane przez niego inicjatywy są coraz bardziej dziwne i w związku z tym niebezpieczne.
Wprawdzie przejęcie władzy przez nowego prezydenta odbędzie się dopiero w sierpniu, ale w Polsce przyjęła się taka praktyka, że po wyborze prezydenta-elekta urzędująca głowa wykonuje jedynie czynności administracyjne.
Dr Zbigniew Kuźmiuk