Kredyty na pierwszy kwartał
Poniedziałek, 29 października 2012 (21:34)W budżecie państwa są zapewnione środki na dopłaty do rolniczych kredytów preferencyjnych jedynie na pierwsze trzy miesiące przyszłego roku. Ministerstwo rolnictwa uspakaja, że nie ma obawy, iż od kwietnia kredyty już nie będą rolnikom przyznawane, i twierdzi, że w trakcie roku ta pula funduszy ulega zwiększeniu.
Kredyty preferencyjne to w tej chwili podstawowy instrument wsparcia dla rolników inwestujących w rozwój gospodarstwa, czyli np. kupujących maszyny, budujących i modernizujących obiekty gospodarskie. Wcześniej wielu z nich korzystało jeszcze z dotacji unijnych, ale pieniądze na ten cel zapisane w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013 już się prawie wyczerpały.
Ostatni nabór Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa prowadzi tylko dla rolników z Podkarpacia – z wojewódzkiego limitu pozostało do wykorzystania jeszcze prawie 50 mln zł. I już wiadomo, że wartość wniosków złożonych przez rolników będzie przynajmniej o 15 mln zł przekraczać ten limit. A ponieważ kolejne unijne fundusze ruszą nie wcześniej jak w 2014 roku (choć wcześniejsze doświadczenia z unijnymi procedurami każą się obawiać, że zostanie to przesunięte co najmniej o rok), to tym bardziej rolnicy są zainteresowani kredytami preferencyjnymi: muszą oni płacić część odsetek lub kapitału, bo częściowo pieniądze bankowi oddaje za nich budżet państwa.
Będą 4 miliardy
Wiceminister rolnictwa Kazimierz Plocke poinformował posłów z sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, że w tym roku do rolników w postaci kredytów preferencyjnych trafią 4 mld zł i będzie to kwota podobna do tej z 2011 roku.
- 3 mld zł przypada na kredyty inwestycyjne, a 1 mld zł na klęskowe – uzupełnił swoje dane minister Plocke. Te pierwsze są oprocentowane na 3 proc. w skali roku.
Klęskowe (1,5 proc.) są przeznaczone dla rolników, którzy ponieśli straty w uprawach lub hodowli na skutek przymrozków, powodzi, gradu, dreszczów nawalnych i innych podobnych zdarzeń. Łącznie w tym roku banki otrzymały 966 mln zł dopłat do odsetek, w tym 864 mln zł na kredyty inwestycyjne, a 102 mln zł - na wznowienie produkcji. Zaś na nowe kredyty ARiMR dała bankom 81,4 mln zł, z czego 60,3 mln zł na inwestycje. Większość funduszy przeznaczono więc na spłatę wieloletnich pożyczek zaciągniętych w poprzednich latach.
Wiceszef resortu rolnictwa dodał, że być może jeszcze pod koniec roku będą uruchamiane kolejne transze pieniędzy na dopłaty, ale to zależy m.in. od wysokości stóp procentowych. Już wiadomo, że dodatkowe 3 mln zł zostaną przeznaczone na kredyty z częściową spłatą kapitału. Agencja spłaca za rolnika do 75 tys. zł kredytu, ale nie może to być więcej niż 35 proc. pożyczki.
Jeśli zaś chodzi o przyszły rok, to na razie ministerstwo rolnictwa ma zagwarantowane fundusze, które pozwalają na dopłacanie do kredytów tylko przez pierwszy kwartał. Tadeusz Nalewajk uspokajał jednak posłów, że to nie spowoduje wstrzymania już w kwietniu akcji kredytowej. Rolnicy na pewno nie zostaną pozbawieni tego wsparcia, gdyż kwota na kredyty preferencyjne na pewno w trakcie roku budżetowego zostanie zwiększona – tak zresztą bywało i wcześniej.
Można też się spodziewać, że w 2013 roku wśród kredytów inwestycyjnych aż 1 mld zł będą stanowić pożyczki na zakup ziemi (tak jak w tym roku), tym bardziej że będzie to ostatni rok ich wypłacania.
Posłowie nie mają wątpliwości, że państwu powinno zależeć na utrzymaniu kredytów preferencyjnych, mimo że budżet musi na nie wykładać sporo środków. Jan K. Ardanowski (PiS) przypomniał, że ten instrument wsparcia istniał na długo przed tym, jak polscy rolnicy zaczęli korzystać z funduszy unijnych.
- Kredyty preferencyjne to najważniejszy element modernizowania rolnictwa po 1989 roku. To one dokonały rewolucji w polskim rolnictwie. Nie znam gospodarstwa towarowego, które rozwijałoby się bez kredytów preferencyjnych – podkreślał poseł Ardanowski. - To stosunkowo tania forma pomocy dla budżetu państwa - uważa poseł.
Rolnicy mają problemy
Ale nie brakuje też problemów. Poseł Zbigniew Babalski (PiS) alarmował, że banki pobierają od rolników dodatkowe opłaty za rozpatrzenie wniosku i przyznanie kredytu.
Wiceminister Plocke przyznał, że resort rolnictwa otrzymuje takie sygnały, i prosił, aby do ministerstwa były kierowane tego typu informacje na piśmie. Na inny kłopot wskazywał poseł Ardanowski. Okazuje się, że niektórzy rolnicy wpadli w pułapkę kredytów klęskowych. Gdy bowiem w ARiMR wyczerpał się limit pieniędzy na dopłaty do odsetek, banki przeksięgowywały te pożyczki na 7,5 proc. I rolnik musi ponieść większe koszty.
Przypomnijmy, że o kredyty preferencyjne rolnicy mogą się ubiegać w pięciu bankach, które mają podpisane specjalne umowy z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. To Bank Polskiej Spółdzielczości, SGB-Bank, Bank Gospodarki Żywnościowej, ING Bank Śląski i Pekao SA.
Krzysztof Losz