Bayern: zbliża się burza?
Piątek, 8 maja 2015 (20:07)Thomas Mueller kłóci się z Josepem Guardiolą, ten broni Mario Goetzego krytykowanego przez Franza Beckenbauera. Czy to zapowiada burzę w Bayernie Monachium, która może zakończyć się nawet dymisją słynnego trenera?
W stolicy Bawarii nastały ciężkie czasy dla sympatyków futbolu. Wielkie oczekiwanie w zasadzie trwa od roku, a dokładnie od chwili, kiedy Bayern został zdeklasowany przez Real Madryt w półfinale Ligi Mistrzów. Niemcy byli przekonani, że znów w tych rozgrywkach okażą się najlepsi, a gwaranta sukcesów widzieli w nowym bossie – Guardioli. Tymczasem musieli przełknąć gorzką pigułkę.
Teraz miało być lepiej, a kibice monachijskiej drużyny oczekiwali trzech trofeów. Mistrzostwo kraju, faktycznie, wojownicy Guardioli zapewnili sobie szybko, w kapitalnym stylu. Odpadli jednak w półfinale Pucharu Niemiec, i to w starciu prestiżowym, z Borussią Dortmund. Jakby tego było mało, w środę zostali rozbici w stolicy Katalonii. 0:3 w pierwszym meczu półfinałowym Champions League oznaczało, że raczej już znamy jednego z finalistów i nie będzie nim Bayern.
W końcówce spotkania na Camp Nou doszło do wymownego zdarzenia. W 79 minucie Guardiola postanowił ściągnąć z boiska Muellera. Chwilę wcześniej „Barca” zdobyła pierwszego gola, więc Niemcy byli w podłych nastrojach. Kamery telewizyjne wychwyciły, że napastnik, podążając do szatni, coś pod nosem mówił, a potem wymienił kilka mocnych zdań ze swoim trenerem. Sprawie postanowiły się bliżej przyjrzeć hiszpańskie i niemieckie media, zatrudniły nawet specjalistów, którzy ustalili, że Mueller krzyknął do szkoleniowca: „To teraz sam dokończ to...” – i tu dodał pewne brzydkie słowo, rozpoczynające się na literę „g”.
Na tym nie koniec. Tuż po środowym spotkaniu głos, mocny, zabrał Beckenbauer. To wielka postać Bayernu, jego ikona i jedna z najważniejszych osób w klubie. „Cesarz” wziął pod lupę Mario Goetzego, zarzucając mu brak profesjonalizmu i dziecinne zachowanie.
– Porusza się po boisku jak dziecko, a to nie przystoi w takiej drużynie jak Bayern. Musi dorosnąć – powiedział.
Goetze zdenerwował wiele osób w Monachium także tym, że po spotkaniu na Camp Nou schodził z boiska w towarzystwie bramkarza Barcelony, widocznie sobie z nim żartując. To tak bardzo zirytowało jego szefów, że piłkarz wydał specjalne oświadczenie, w którym za wszystko przeprosił.
Tymczasem dziś w obronę wziął go Guardiola.
– To wielki talent i jeden z największych profesjonalistów, jakich znam. Przed nim wspaniała przyszłość i cieszę się, że mogę z nim pracować. Incydentu z Markiem-Andre ter Stegenem nie rozumiem, bo obaj się dobrze znają, lubią i mają prawo ze sobą porozmawiać – podkreślił.
W ten sposób Guardiola odbił piłeczkę w stronę Beckenbauera. Czy to oznacza, że stosunki między obu panami ulegną oziębieniu, a w przypadku kolejnych niepowodzeń Hiszpan może zacząć obawiać się o posadę? Kto wie. Pewne jest tylko, że w Monachium zrobiło się nerwowo.
Piotr Skrobisz