Formuła wraca do Europy
Czwartek, 7 maja 2015 (20:43)Wyścig o Grand Prix Hiszpanii rozpocznie w niedzielę europejską część sezonu mistrzostw Formuły 1. Po czterech do tej pory rozegranych eliminacjach cyklu najwięcej powodów do zadowolenia ma Brytyjczyk Lewis Hamilton z Mercedesa, który triumfował w aż trzech.
Hamilton, obrońca tytułu, od początku sezonu prezentował rewelacyjną formę. Jeździł pewnie, praktycznie bezbłędnie, a do tego niemal zawsze miał do dyspozycji idealnie przygotowany bolid. Jeśli już przytrafiały się jakieś niedoróbki, to tylko podczas sesji treningowych, które służą temu, by wyłapywać błędy. W kwalifikacjach, a potem samych wyścigach, Lewis nie miał już sobie równych. Z jednym wyjątkiem.
W Malezji sposób na dominatorów ze stajni Mercedesa znalazł bowiem Sebastian Vettel z Ferrari. Był to owoc jego doskonałej jazdy i świetnej strategii przyjętej przez zespół. Sukces czerwonego auta stajni z Maranello ucieszył wielu, bo Formuła z gigantyczną przewagą Mercedesa stawała się powoli nudna. A tu Włosi pokazali, że odrobili lekcję i stali się konkurencyjni wobec lidera. Na tym nie mają zresztą zamiaru poprzestawać, chcą iść dalej i konsekwentnie, krok po kroku, zbliżać się do miejsca pierwszego.
Zmagania w Hiszpanii zapowiadają się dzięki temu podwójnie ciekawie, bo i inni ostatnio mocno pracowali, by wzmocnić swój potencjał. Faworyci pozostaną jednak niezmienni. – Ściganie się w Barcelonie jest ekscytujące. Znamy doskonale tamtejszy tor, bo odwiedzamy go często podczas testów, co nie znaczy, że jest nam przez to łatwiej. To obiekt bardzo wymagający, szczególnie od strony fizycznej. Przed rokiem po raz pierwszy w karierze na nim zwyciężyłem, teraz chciałbym powtórzyć ten wynik w jeszcze lepszym stylu – zapowiedział Hamilton. Brytyjczyk wciąż negocjuje z Mercedesem nowy kontrakt. Obecny kończy się po sezonie. Strony są ponoć blisko, ale nie złożyły jeszcze na umowie autografów. Zespół liczy, że stanie się to w ciągu góra dwóch-trzech tygodni.
– Zawsze kiedy przyjeżdżamy do Barcelony, spoglądamy na siebie i rywali. Patrzymy, jak rozwinęliśmy się od czasu zimowych testów i jakie zmiany wprowadziliśmy w ciągu ostatnich tygodni. Nasi inżynierowie pracowali bardzo ciężko, stąd wierzę, że nadal będziemy dominować – dodał Niemiec Nico Rosberg, drugi kierowca Mercedesa.
Hiszpańscy kibice wspierać będą przede wszystkim uwielbianego w tym kraju Fernando Alonso. Były mistrz świata przeżywa jednak w obecnym sezonie trudne chwile. Przeszedł z Ferrari do McLarena, licząc, że z nim zdoła wrócić na szczyt. Tymczasem jego były zespół notuje ciągły progres, a obecny boryka się z wielkimi problemami. Głównie dotyczącymi silnika Hondy, kompletnie niekonkurencyjnego względem rywali. Czy inżynierom udało się wprowadzić takie poprawki, by Alonso wreszcie mógł się uśmiechnąć? Zobaczymy. Sam Fernando przyznał, iż wie, że nie będzie walczył o najwyższe cele, ale dodał, że „wszyscy w zespole pracują na lepsze jutro”.
Kierowcy w niedzielę pokonają 66 okrążeń o długości 4655 m każde. Częściej niż zwykle będą zjeżdżać do alei serwisowej, bo Tor Catalunya znany jest z tego, że zużywa opony mocniej od innych obiektów.
Przed rokiem pod Barceloną najlepszy był Hamilton, a rekordzistą, z sześcioma wygranymi na koncie, pozostaje Niemiec Michael Schumacher.
Piotr Skrobisz