Gra o tytuł na Łazienkowskiej
Czwartek, 7 maja 2015 (20:07)Piłkarze ekstraklasy po emocjach związanych z finałem Pucharu Polski wracają na ligowe boiska. Jutro zaczynają drugą, decydującą część sezonu, już w dwóch grupach – mistrzowskiej i spadkowej.
Po 30 kolejkach liderem jest Legia Warszawa, czyli obrońca tytułu i główny faworyt rozgrywek. Jej przewaga nad Lechem Poznań, po podziale punktów, jest jednak symboliczna i wynosi tylko jedno „oczko”. W zgodnej opinii te dwie drużyny stoczą między sobą walkę o mistrzostwo, choć, spoglądając na tabelę, nie powinno się przekreślać szans innych. Choćby Jagiellonii Białystok, która do Legii traci tylko trzy punkty, a wiosną na Łazienkowskiej zwyciężyła.
Wiele będzie wiadomo już w sobotę, na dzień dobry zaplanowano bowiem megahit. Na stadion Legii przyjedzie bowiem Lech i wiele wskazuje na to, że ten pojedynek może zadecydować o losach wyścigu o trofea. Jeśli warszawianie wygrają, to uciekną poznaniakom na dystans czterech punktów, a to już będzie dużo. Wiosną co prawda nie zachwycali, przegrali zawstydzającą liczbę spotkań, jednak przyzwyczaili do tego, że jeśli stawka rośnie, oni grają coraz lepiej. Z pełną koncentracją i mobilizacją. W poprzednim sezonie siedem ostatnich kolejek zdominowani, potwierdzając siłę i potencjał. Inny wynik sobotniego starcia oznaczać będzie przedłużenie emocji, kto wie, czy nie do ostatniej kolejki.
Czy na rezultat szlagierowej potyczki może mieć wpływ finał Pucharu Polski? Jedni i drudzy uważają, że będzie to zupełnie inny pojedynek. Legia ma jednak psychologiczną przewagę, wygrana sprzed kilku dni na pewno ją wzmocniła i dodała skrzydeł. Lech przekonał się, że wie, jak rywali zdominować, tylko że musi mu wystarczyć sił na 90, a nie 30 minut. Niezależnie od wszystkiego, na Łazienkowskiej zapowiada się wielkie granie.
Walka w grupie mistrzowskiej powinna być bardzo ciekawa, bo de facto wszystkie osiem drużyn ma szansę na puchary. Zamykająca stawkę Lechia Gdańsk ma tylko cztery punkty mniej od Jagiellonii. Nic zatem dziwnego, że prawie wszyscy, głośniej lub ciszej, ale opowiadają o tym, że chcieliby sezon zakończyć na podium.
Do ostatniej kolejki będzie się toczyć również rywalizacja o utrzymanie. Dziewiąta Korona Kielce ma pięć punktów więcej od ostatniego Zawiszy Bydgoszcz. Wszystko to powoduje, że każdy mecz będzie miał znaczenie, a każdy jeden punkt będzie na wagę złota. O to właśnie chodziło zwolennikom reformy ekstraklasy, podziału na grupy i podziału dorobku punktowego po 30 kolejkach.
Program 31. kolejki
Grupa mistrzowska: Jagiellonia Białystok – Śląsk Wrocław (piątek, 20.30), Legia Warszawa – Lech Poznań (sobota, 15.30), Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk (sobota, 18.00), Wisła Kraków – Górnik Zabrze (sobota, 20.30).
Grupa spadkowa: Korona Kielce – Ruch Chorzów (piątek, 18.00), Podbeskidzie Bielsko-Biała – Zawisza Bydgoszcz (niedziela, 15.30), Cracovia – PGE GKS Bełchatów (niedziela, 18.00), Piast Gliwice – Górnik Łęczna (poniedziałek, 18.00).
Tabele
Grupa mistrzowska
1. Legia Warszawa 30 28 57-30
2. Lech Poznań 30 27 52-27
3. Jagiellonia Białystok 30 25 43-35
4. Śląsk Wrocław 30 23 43-36
5. Wisła Kraków 30 22 47-39
6. Górnik Zabrze 30 22 43-43
7. Pogoń Szczecin 30 21 40-38
8. Lechia Gdańsk 30 21 36-37
Grupa spadkowa
9. Korona Kielce 30 20 34-42
10. Piast Gliwice 30 20 38-43
11. Podbeskidzie Bielsko-Biała 30 20 40-48
12. Cracovia Kraków 30 19 35-41
13. Górnik Łęczna 30 17 31-37
14. Ruch Chorzów 30 17 33-38
15. PGE GKS Bełchatów 30 16 24-42
16. Zawisza Bydgoszcz 30 15 32-52
Piotr Skrobisz