Wojsko potrzebuje rozsądku
Czwartek, 7 maja 2015 (04:07)Prezydent Bronisław Komorowski i premier Ewa Kopacz odwiedzili Fabrykę Broni Łucznik w Radomiu. Jednym z poruszonych przez nich tematów był proces konsolidacji polskiego przemysłu zbrojeniowego.
Aktualnie podjęta konsolidacja polskiego przemysłu zbrojeniowego jest drugą tego typu próbą. Pierwsza polegała na konsolidacji wokół grupy Bumar. Niestety, zakończyła się całkowitym niepowodzeniem.
Po pierwsze, grupa ta nie spełniła oczekiwań spółek zależnych, które weszły w jej skład, m.in. miała zapewnić kontrakty eksportowe. Po drugie, popadła w długi. A po trzecie, rozrosła się „czapa” grupy, tzn. zatrudniono mnóstwo osób, które przejmowały kompetencje spółek zależnych, a faktycznie nie były potrzebne.
Obecna konsolidacja przemysłu przebiega w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Grupa ta niedawno uzyskała podmiotowość prawną i weszły w jej skład akcje spółek zależnych, m.in. Wojskowych zakładów remontowo-produkcyjnych, huta Stalowa Wola czy Centrum Techniki Morskiej.
Głównym kryterium oceny procesu konsolidacji będą wyniki spółek zależnych, w tym eksportowe. Ponadto polska grupa zbrojeniowa będzie odpowiedzialna za absorbowanie offsetu wynikających z wielkich kontraktów, takich jak z zakupu śmigłowca czy systemu obrony przeciwrakietowej. Jeżeli offset zostanie w pełni zrealizowany, to wtedy możemy mówić o sukcesie.
Z wielką uwagą przyglądam się tym procesom, bardzo życzliwie, ale uważam, że jeszcze jest trochę za wcześnie na ocenę. Te pierwsze oceny będzie można wydać najwcześniej za rok.
Jest taka zasada w wielu przemysłach zbrojeniowych, w tym także w polskim, że 70 proc. zamówień armii powinno być lokowanych we własnym przemyśle obronnym. Wtedy pieniądze zostają w kraju. To różnie się przedstawia w zależności od uzbrojenia.
Są takie dziedziny, gdzie jesteśmy w stanie sami zapewnić potrzeby armii. Jeżeli chodzi o takie systemy jak radiolokacja, radary, wozy dowodzenia, to jesteśmy w stanie większość naszych potrzeb zaspokoić. Problem pojawi się wtedy, gdy będzie trzeba zbudować radary do systemu obrony powietrznej i do rakiet największego zasięgu. Tu będzie potrzebna współpraca.
Planujemy również zakupić trzy okręty podwodne najnowszej generacji o napędzie niezależnym od powietrza. Według planów, mają być uzbrojone w rakiety manewrujące. W tym przypadku również nie jesteśmy w stanie wykonać go w 70 proc.
Kluczowa zawsze pozostaje wola polityczna do lokowania kontraktów w Polsce. Istnieje duży nacisk lobby światowego, aby kupować gotowy sprzęt. Ostatnio lobby często powołuje się na brak czasu i konflikt na Ukrainie. Jak wiemy, przeniesienie produkcji i polonizacja trochę zajmuje. Potrzebna jest więc rozsądna polityka, aby pogodzić interesy wojska z interesami polskiego przemysłu i gospodarki.
prof. Paweł Soroka