Milczący marsz w Świdniku
Środa, 6 maja 2015 (14:30)Biało-czerwony Marsz Milczący przejdzie dziś ulicami Świdnika. To protest załogi i związków zawodowych PZL Świdnik przeciwko ich zdaniem krzywdzącej decyzji MON, które wskazało francuską firmę Airbus Helicopters jako jedynego potencjalnego dostawcę śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii.
Biało-czerwony Marsz Milczący wyruszy dziś o godz. 15.15 spod Bramy Głównej Polskich Zakładów Lotniczych, przejdzie ulicami Świdnika i zakończy się przy placu Konstytucji 3 Maja. W dzisiejszym marszu udział weźmie też delegacja Krajowej Sekcji Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność” oraz przedstawiciele NSZZ „Solidarność” z PZL Mielec.
– Chcemy wesprzeć naszych kolegów ze Świdnika, bo to jest nasz wspólny interes. Zrobimy wszystko, żeby cała prawda o przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla naszej armii ujrzała światło dzienne – powiedział w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Marian Kokoszka, szef NSZZ „S” z PZL Mielec, który był właśnie w drodze na protest w Świdniku.
Andrzej Kuchta, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w PZL Świdnik, w rozmowie z NaszymDzienikiem.pl podkreśla, że kontrakt śmigłowcowy byłby poważnym zastrzykiem oraz gwarancją kolejnych inwestycji AugustyWestland w świdnicką fabrykę, w której obecnie zatrudnienie znajduje ok. 3 tysięcy osób, byłby też z korzyścią dla miasta i regionu.
– Wychodząc na ulice, chcemy zaprotestować przeciwko naszym zdaniem krzywdzącej decyzji MON, które pominęło oferty PZL Świdnik i PZL Mielec – firm, które produkują w Polsce i zatrudniają naszych pracowników. Swoją decyzją MON stawia pod znakiem zapytania przyszłość naszych zakładów i miejsca pracy – podkreśla Andrzej Kuchta.
W ocenie świdnickiej załogi, resort wyraźnie faworyzował francuskiego oferenta, dlatego domagają się unieważnienia przetargu. Ich zdaniem, nieprawdą jest – jak twierdzi MON – że PZL Świdnik był zdolny dostarczyć pierwsze śmigłowce dopiero za cztery lata, podczas gdy wyraźnie jest mowa o rozpoczęciu dostaw w 2017 r. Ponadto nieprawdziwy jest argument, że AugustaWestland zaproponowała cywilną wersję śmigłowca, bo taki nie istnieje, a produkowane maszyny mają certyfikat wojskowy. Przedstawiciele związków zawodowych zwrócili się do MON z oficjalnym protestem. Jednak procedura przetargowa została sformułowana w sposób, który nie przewiduje odwołania. Mimo to zarząd PZL Świdnik, dostrzegając stronniczość i nierówne traktowanie podmiotów w podejmowaniu decyzji, zapowiada, że zwróci się do MON o unieważnienie całej procedury. Jeżeli i to nie przyniesie efektów, rozważane jest skierowanie sprawy na drogę sądową.
Jak podkreśla przewodniczący Kuchta, decyzja MON jest ewidentnie antypolska. Dlatego uczestnicy dzisiejszego marszu będą ubrani w biało-czerwone barwy. W ten sposób chcą podkreślić interes narodowy jako sprawę najważniejszą przy podejmowaniu tak kluczowych decyzji.
– Jeżeli zgodzimy się na dyskryminację zakładów produkujących w Polsce, tym samym damy przyzwolenie na powolną eliminację polskiego przemysłu zbrojeniowego z kolejnych przetargów. Plan modernizacji technicznej polskiej armii na lata 2013-2022 zakłada wydatki rzędu 130 miliardów złotych. Zagraniczne firmy tylko czekają, żeby zgarnąć jak największy kawałek tego tortu. Z kolei my powinniśmy zrobić wszystko, żeby możliwie jak największa część tych pieniędzy pozostała w Polsce – uważa przewodniczący Kuchta.
Przedstawiciele załogi świdnickiej fabryki krytykują też wypowiedzi min. Siemoniaka, że nie jest to ostatni przetarg, bo polskiemu wojsku będą potrzebne kolejne śmigłowce.
– Rywalizacja zakłada obiektywizm oceniających, a w równej walce wygrywa najlepsza oferta. Wybór francuskiego śmigłowca pokazuje ewidentnie, że te kryteria nie zostały spełnione. Istnieją poważne obawy, że w kolejnych przetargach możemy mieć do czynienia z podobną sytuacją. W naszej ocenie, całej tej procedurze przetargowej powinien się przyjrzeć prokurator – uważa przewodniczący Andrzej Kuchta.
Mariusz Kamieniecki