Kombajn wciąż kopie
Wtorek, 5 maja 2015 (20:32)System umożliwiający łączność głosową został spuszczony do odwiertu, a wraz z nim opuszczono chromatograf – dla stałego kontrolowania składu atmosfery – powiedział dziś Wojciech Jaros, rzecznik KHW.
– Mikrofon z głośnikiem pozwoli podawać sygnały dźwiękowe, mówić, wołać ich po imieniu, bo nie możemy też wykluczyć sytuacji, że oni tam są, ale nie mogą dojść. Jeżeli usłyszą, standardowa prośba w takich sytuacjach – żeby uderzyli w jakąś rurę, kawałek metalu, żeby dali znak życia – mówił rzecznik KHW Wojciech Jaros. Jak długo potrwają te próby, dziś trudno powiedzieć.
Razem z mikrofonem i głośnikiem skierowano na dół również źródło światła chemicznego, które „po przełamaniu obudowy może świecić nawet 12 godzin”. Na dół opuszczono również „pojemnik z płynami izotonicznymi, w ilości wyliczonej przez lekarza dla dwóch osób”. Otwór wykorzystano też do opuszczenia chromatografu – dla stałego kontrolowania składu atmosfery.
Zygmunt Łukaszczyk, prezes Katowickiego Holdingu Węglowego, podsumowując dziś po południu działania ratownicze, powiedział, że wykonano „przewiert do poziomu 1054 m”, trafiając w wyznaczone miejsce, „hipotetyczne miejsce skrzyżowania ściany z chodnikiem”.
– To się udało. Została tam spuszczona kamera, która spenetrowała tamten obszar. Pokazuje nawet w sposób bardzo dobry tamtą przestrzeń – widać ścianę, widać stojaki, widać obudowę. To daje nadzieję, że ta cała przestrzeń w sensie fizycznym stwarza warunki możliwe do przeżycia – powiedział.
O godz. 18.00 Jaros poinformował, że kombajn posunął się o kolejne 5 metrów, jest 198 metrów od przecinki „4”. – Na razie odwierty wykonywane między chodnikiem, który drąży, a wyrobiskiem (dowierzchnią centralną) nie pokazują, by w tamtym wyrobisku były już wolne, puste przestrzenie, wskazujące na zmniejszenie wypiętrzenia spągu i obwału – wyjaśnił.
Małgorzata Pabis, Ruda Śląska