Dziecko ociepleniem wizerunku
Wtorek, 5 maja 2015 (18:47)Ministerstwo Edukacji Narodowej potwierdziło udział dzieci w wiecach wyborczych Bronisława Komorowskiego. Dzieci uczestniczyły w nich bez wiedzy i zgody rodziców.
To jest ogromny skandal. Wielokrotnie powtarzałam, że Ministerstwo Edukacji Narodowej stosuje różne normy. Inne normy stosuje się w stosunku do warsztatów medialnych organizowanych przez Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, inne do wieców Bronisława Komorowskiego. Uczelnia Redemptorystów jest szykanowana poprzez wysyłanie do dyrektorów szkół listów, w których podważa się wiarygodność placówki i jej renomę, aby warsztaty już się nie odbywały.
Z kolei MEN nie przeszkadza, że dzieci biorą udział w wiecach poparcia Bronisława Komorowskiego, że stanowią tło dla ładnych zdjęć prezydenta. Bulwersujące jest również to, że dzieci trzymały w rączkach transparenty z napisami świadczącymi o poparciu dla prezydenta. Tak było chociażby w Aleksandrowie Kujawskim. Trzeba także podkreślić, że wszystko to działo się bez wiedzy i zgody rodziców!
Nie da się znaleźć jakiegokolwiek wytłumaczenia do łamania praw rodziców i wykorzystywania dzieci do gry wyborczej! Bo jakie wytłumaczenie można znaleźć dla faktu, że dzieci stają się instrumentem w kampanii wyborczej?
Robiono to tylko po to, aby prezydent Komorowski został przedstawiony w jak najlepszym świetle. Wiadomo, że uśmiechnięte buzie dzieci bardzo ocieplają wizerunek.
Żądam więc od minister edukacji narodowej Joanny Kluzik-Rostkowskiej, aby podjęła takie działania, które nie pozwolą na tak instrumentalne wykorzystywanie dzieci. Szkoła ma uczyć i rozwijać, a nie stosować propagandę. Nie interesują mnie poglądy dyrektorów szkół, ale interesuje mnie to, aby w procesie edukacji poglądy te nie zajmowały nadrzędnej pozycji.
Jeżeli udział dzieci w wiecach Bronisława Komorowskiego był pomysłem jego sztabu, to jest to rzecz niedopuszczalna. Gdyby jednak była to idea kogoś innego, to sztab powinien stanowczo zareagować. Sztab powinien wiedzieć, że prawo nie może być naciągane.
Analizując kampanię prezydenta, widać czarno na białym, że prowadzi się ją w taki sposób, aby ocieplić wizerunek głowy państwa. Robi się wszystko, żeby przykryć jego wpadki. Robi się wszystko, żeby zakryć żenujący język wystąpień. Temu właśnie mają służyć ładne obrazki. Ale nie tędy droga!
Małgorzata Sadurska