Niebawem próba głosowa
Wtorek, 5 maja 2015 (11:01)Choć niemal w stu procentach trafiono w miejsce, gdzie powinni znajdować się zasypani górnicy, opuszczona kamera nie zobaczyła ich.
- W zasięgu kamery ich nie widać. Wiercenie było słychać co najmniej od kilkunastu godzin, więc powinni to słyszeć. Trudno powiedzieć, gdzie mogą być. Widać, że sekcje spełniły swoją rolę, czyli utrzymały zawał, natomiast to nie jest obraz dokładny, precyzyjny – widzimy, że są zniszczenia, zawały, ludzi nie widać żadnych – powiedział Wojciech Jaros, rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego, do którego należy kopalnia.
Już 18. dobę trwa akcja ratownicza w kopalni „Wujek” w Rudzie Śląskiej. Dziś udało się dokończył odwiert, który sięgnął na ponad 1050 metrów. Następnie do odwiertu wpuszczono kamerę. Choć początkowo pojawiły się problemy – kamera zatrzymała się na pierścieniu obudowy – to szybko udało się ją odczepić, a następnie pomanewrować tak, że zeszła w dół i spenetrowała teren. Niestety, nie zobaczyła tam ludzi. Obecnie kamera wyciągana jest na powierzchnię.
Rzecznik kopalni poinformował, że niebawem wykonana zostanie próba głosowa. Być może – jeśli taka będzie decyzja sztabu – opuszczona zostanie także kapsuła z jedzeniem, wodą i lekami. Na miejsce odwiertu jest już samojezdny wyciąg ratowniczy górniczego pogotowia ratowniczego.
Jak podkreśla Jaros, przedstawiciele kopalni przez cały czas są w kontakcie z rodzinami zaginionych górników. – Dla tych rodzin to szalenie trudny czas, staramy się pomóc, jak jesteśmy w stanie – powiedział Jaros.
Małgorzata Pabis, Ruda Śląska