• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

PZL Mielec nie daje za wygraną

Poniedziałek, 4 maja 2015 (20:40)

Z pewnością nie oferowaliśmy w przetargu „malucha”, podczas gdy MON zgłaszało zapotrzebowanie na „poloneza” – uważa Zarząd PZL Mielec. Tym samym kierownictwo firmy odpowiada na zarzuty ministra obrony Tomasza  Siemoniaka, który w ten właśnie sposób komentował wybór francuskich śmigłowców, a nie produkowanych w Polsce amerykańskich czy brytyjsko-włoskich.

Im dalej od ogłoszenia 24 kwietnia przez prezydenta Bronisława Komorowskiego decyzji rządu o wyborze francuskiego helikoptera Caracal jako śmigłowca wielozadaniowego dla polskiej armii, na jaw wychodzą nowe fakty. Związkowcy obu wykluczonych w przetargu firm otrzymali wyjaśnienia od ministra Tomasza Siemoniaka i wiceministra Czesława Mroczka sugerujące, że winę za przegraną ponoszą zarządy firm Sikorsky i AgustaWestlad, które nie dość staranie przygotowały swoje oferty, tym samym przyczyniając się do ich odrzucenia. 

Mielec dementuje

Tymczasem okazuje się, że ani Zarząd PZL Świdnik, który już w ubiegłym tygodniu zdementował „rewelacje” MON, ani Zarząd PZL Mielec, który dzisiaj zabrał głos, nie poczuwają się do winy. „W pełni szanując prawo MON do wyboru oferty, którą uważa za najkorzystniejszą, i nie kwestionując decyzji Ministerstwa, czujemy się jednak w obowiązku odnieść do wypowiedzi, naszym zdaniem, krzywdzących. […] Dotychczas nie zabieraliśmy głosu w tej sprawie – poza oświadczeniem wydanym tuż po ogłoszeniu decyzji MON – nie kwestionowaliśmy jej zasadności, nie podważaliśmy też argumentacji Ministerstwa. Teraz jesteśmy jednak zmuszeni przemówić” – czytamy w oświadczeniu wydanym dziś przez Zarząd PZL Mielec.

Kierownictwo mieleckiego zakładu wskazuje, że już w czerwcu 2014 r. wymogi techniczne przedstawione w zapytaniu ofertowym odbiegały znacząco od wcześniej przedstawionych w ramach dialogu technicznego. Przypomina, że efektem działań strony rządowej były protesty ówczesnego prezesa Sikorsky Aircraft Corporation Micka Maurera, który skierował w tej sprawie list do szefa MON oraz do prezydenta Komorowskiego, informując, że wobec tych działań Sikorsky nie może złożyć oferty. Ostatecznie jednak koncern przystąpił do przetargu.

„Polonez” uzbrojony po zęby

– Nie zaoferowaliśmy w przetargu śmigłowca cywilnego. Black Hawk nigdy takim nie był. Na świecie lata obecnie około 4000 tych maszyn, żadna z nich nie jest śmigłowcem cywilnym – przypomina prezes zarządu PZL Mielec Janusz Zakręcki.

Jednocześnie zwraca uwagę, że regulacje wewnętrzne koncernu United Technologies Corporation, właściciela Sikorsky i PZL Mielec, zabraniają sprzedaży broni.

– W związku z tym nie mogliśmy zaoferować uzbrojonego śmigłowca bezpośrednio, co wcale nie znaczy, że oferowaliśmy wariant cywilny, bo taki nie istnieje. Proponowaliśmy zakup broni przez rząd u dowolnego, wskazanego przez niego, polskiego producenta. Konsorcjum zainstalowałoby ją na śmigłowcach, zintegrowało i w efekcie Wojsko Polskie otrzymałoby maszyny w pełni uzbrojone. Podobnie dzieje się przy wszystkich zakupach śmigłowców Black Hawk, które są używane przez 28 państw świata. W żadnym z nich taki sposób instalowania broni nie był problemem – argumentuje prezes Zakręcki.

Odnosząc się natomiast do wypowiedzi ministra Siemoniaka, podkreśla, że jego firma z pewnością nie oferowała w przetargu „malucha”, kiedy MON zgłaszało zapotrzebowanie na „poloneza”. Przeciwnie, w ofercie koncernu Sikorsky znalazł się produkt jeden z najnowocześniejszych na świecie i co ważne, produkowany w Polsce, który spełniał wymagania MON co do liczby przewożonych żołnierzy, ładowności  i możliwości przewożenia ładunku zewnętrznego.

– Zdecydowaliśmy się zaoferować produkt, który będzie pasował do przedstawionego budżetu MON, bez konieczności zmniejszenia liczby kupowanych śmigłowców. W czasie walk, niesienia pomocy humanitarnej czy innych misji posiadanie mniejszych śmigłowców, ale w większej liczbie jest często bardziej preferowane. Nie kwestionujemy tego, że śmigłowiec Caracal może więcej, ale warto podkreślić, że te dodatkowe możliwości wiążą się ze znacznie wyższą ceną nie tylko zakupu, ale i późniejszej eksploatacji, która jest od 2 do 3 razy wyższa – dodaje prezes PZL Mielec.  

Za całkowicie bezpodstawne zarząd PZL Mielec uznał też sugestie MON, że winę za przegraną w przetargu ponoszą zarządy firm z Mielca i Świdnika, dodając jednocześnie, że konsorcjum PZL Mielec i Sikorsky jest w stanie dostarczyć pierwsze egzemplarze Black Hawków w ciągu 12 miesięcy od podpisania kontraktu – z PZL Mielec, a nie z zagranicy.

Związkowcy zapowiadają protesty

W ocenie związków zawodowych, wyjaśnienia Zarządu PZL Mielec są spójne i pokazują, że wina za taki, a nie inny wybór leży nie po stronie firmy, ale po stronie MON.

– Do tej pory zarząd naszej firmy zachowywał powściągliwość, jednak wobec kłamliwych zarzutów stawianych przez MON trudno było milczeć – podkreśla w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Marian Kokoszka, szef NSZZ „Solidarność” w PZL Mielec.

Dodaje, że pracownicy wcale nie składają broni, przeciwnie – zapowiadają walkę o sprawiedliwe rozstrzygnięcie tego przetargu, bo to także warunkuje przyszłość ich zakładu.

– Złożyliśmy już wniosek w Urzędzie Miasta Mielca i 8 maja o godz. 13.00 na placu Armii Krajowej w Mielcu organizujemy pikietę. W związku z nieprawdziwymi informacjami podawanymi przez stronę rządową chcemy te wszystkie kłamstwa publicznie zdementować. Niech społeczeństwo samo sobie wyrobi zdanie, kto tu kręci – dodaje Marian Kokoszka.

Podobny protest, który będzie miał formę marszu milczenia przeciwko niesprawiedliwej decyzji MON co do wyboru śmigłowca dla polskiej armii, odbędzie się już w najbliższą środę w Świdniku. Wszystko wskazuje na to, że na tym protesty się nie skończą.

– Cały czas wykonujemy merytoryczną pracę, mianowicie dzisiaj wysłaliśmy do MON kandydaturę społecznego obserwatora procesu przetargowego, który miałby pełny dostęp do wiedzy dotyczącej całej procedury przetargowej od jej rozpoczęcia aż do fazy testów. Wystąpiliśmy także do posłów o zwołanie posiedzenia sejmowej Komisji Obrony Narodowej, gdzie moglibyśmy przekazać swoje uwagi i wątpliwości co do transparentności tego procesu – zauważa przewodniczący Kokoszka.

Odnosząc się do projektu SLD uchwały Sejmu co do powołania komisji śledczej w sprawie przetargu śmigłowcowego, Marian Kokoszka mówi, że każdy sposób, który przybliżyłby do poznania kulis i niejasności wokół tego przetargu, jest uzasadniony i będzie miał poparcie zarówno załogi PZL Mielec, jak i PZL Świdnik.

NSZZ „S” nie wyklucza także protestów w Warszawie, ale szczegóły będą dyskutowane podczas rozpoczynającej się jutro Komisji Krajowej.

Mariusz Kamieniecki