• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Airbus sam ustala program testów?

Poniedziałek, 4 maja 2015 (05:19)

Z Andrzejem Kuchtą, przewodniczącym NSZZ „Solidarność” w PZL Świdnik, rozmawia Mariusz Kamieniecki

PZL Świdnik nie wyklucza zaskarżenia do sądu wyniku przetargu na dostawę wielozadaniowych śmigłowców dla polskiej armii. Z czego to wynika?

– Wynika to m.in. z zastrzeżeń dotyczących interpretacji przez Ministerstwo Obrony Narodowej zapisów przedstawionych przez nas w ofercie. Chodzi przede wszystkim o podnoszony przez resort obrony i szeroko rozpowszechniany przez media – jako rzekomy argument przeciwko naszej ofercie – termin dostarczenia przez nas pierwszych śmigłowców dla wojska, co według MON miałoby nastąpić dopiero w 2019 r. Jest to oczywista nieprawda, gdyż w naszej ofercie wyraźnie jest mowa o roku 2017. Wprawdzie po naszych protestach informacja ta została sprostowana przez resort obrony, ale to poddaje w wątpliwość sposób działania MON. Druga kwestia dotyczy niby cywilnej wersji oferowanego przez AugustęWestland śmigłowca, który tak naprawdę nie istnieje, bo nasz śmigłowiec ma tylko certyfikat wojskowy. Sprawą zajmują się prawnicy zarządu PZL Świdnik i z tego, co mi wiadomo, po analizie niewykluczone, że o ile MON podtrzyma swoją decyzję o wyborze francuskiego oferenta, zostanie obrana droga prawna. Nie może być tak, że formułowane są nieprawdziwe zarzuty, które mogą sugerować społeczeństwu, że wina jest po naszej stronie.

Podczas ostatniego spotkania z przedstawicielami MON strona związkowa otrzymała informacje sugerujące, że to na skutek zaniedbań oferentów PZL Świdnik i PZL Mielec nie dopełniono formalności, stąd ich oferty zostały odrzucone...

– Informacje, jakie uzyskaliśmy podczas spotkania w MON, początkowo nas zmroziły, ale nie mogliśmy zająć jednoznacznego stanowiska bez konsultacji z kierownictwami naszych zakładów. Po powrocie do Świdnika rozmawialiśmy z zarządem PZL i otrzymaliśmy zapewnienie, że to wszystko, co przedstawił nam MON, jest wyssane z palca. Mogę powiedzieć, że wyjaśnienia, jakie otrzymaliśmy, są wiarygodne. Jestem przekonany, że nawet jeśli w ofercie pojawiły się jakieś nieścisłości czy niejasno sprecyzowane zapisy, to zostały one zinterpretowane na naszą niekorzyść.

Sugeruje Pan, że mogło dojść do manipulacji ze strony rozstrzygających ten przetarg?

– Trudno to jednoznacznie przesądzać, ale wiele na to wskazuje, że mieliśmy do czynienia z manipulacją. Pewna jest także manipulacja MON opinią publiczną w mediach.

Uzgodnienia z MON zakładają udział przedstawiciela związków zawodowych w rozpoczynających się w maju testach śmigłowca Caracal. Czy sprawa ta została już dopięta?

– Rzeczywiście tak uzgodniliśmy, natomiast ostateczna decyzja nie została jeszcze podjęta. Mamy już osobę wytypowaną, która z naszej strony brałaby udział w tych testach. Musimy jeszcze przedstawić ministerstwu dane naszego kandydata. Po stronie MON leży już decyzja o powołaniu go formalnie jako obserwatora do testów.

Czy będzie to jeden wspólny przedstawiciel PZL Świdnik i PZL Mielec…?

– Do tej pory mieliśmy wspólnego przedstawiciela. Natomiast na ostatnim spotkaniu w MON, kiedy minister Siemoniak wyraził zgodę co do dalszego uczestnictwa naszego obserwatora w II etapie przetargu związanego z testami, zwróciłem uwagę, że osoba, która dotychczas nas reprezentowała, była doskonale przygotowana do analizy części merytorycznej związanej z dokumentacją, ale niekoniecznie będzie odpowiednia w testach i być może będziemy chcieli dokonać zmiany. Minister Siemoniak zaaprobował te nasze sugestie, natomiast czy będzie to jedna osoba czy dwie, nie zostało jeszcze ustalone. Te szczegóły będziemy jeszcze konsultować z resortem obrony, musimy to także uzgodnić między sobą z naszymi kolegami z PZL Mielec. Myślę, że gdzieś na początku przyszłego tygodnia odpowiednie pismo w tej sprawie zostanie skierowane do MON. Natomiast zastanawiająca, żeby nie powiedzieć  bulwersująca, jest jeszcze jedna kwestia dotycząca informacji, jaka do nas dotarła, a mianowicie, że program testów opracowuje nie Departament Polityki Zbrojeniowej MON – jako zamawiający – ale program testów dla własnego śmigłowca opracowuje oferent, w tym wypadku Airbus Helicopters.

To dość dziwna sytuacja…?

– Nawet jeśli w tych testach w roli obserwatora będzie uczestniczył nasz przedstawiciel, to trudno mi uwierzyć, że będą one przeprowadzone w sposób transparentny i uczciwy. Jeżeli oferujący będzie decydował, co będzie w testach, to trudno sobie wyobrazić, żeby przygotował program, w którym śmigłowiec nie osiągnie przyjętych założeń i de facto tych testów nie przeszedł. To tak jakby egzaminowany sam zadawał sobie pytania i na nie odpowiadał. Według naszej wiedzy są to informacje wiarygodne.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki