• Sobota, 28 marca 2026

    imieniny: Anieli, Jana, Gedeona

Rozważanie pierwszosobotnie

Boże Narodzenie

Sobota, 2 maja 2015 (10:59)

Zaczął się piękny wiosenny miesiąc – maj. Twój miesiąc, Maryjo. Rozpoczęły się w kościołach nabożeństwa majowe, w których z pobożnością uczestniczymy. W maju, chętniej niż zazwyczaj, odmawiamy Różaniec, tę modlitwę, którą tak kochasz i którą tak bardzo nam polecasz, modlitwę, którą możemy wyprosić tyle łask dla siebie, dla naszych bliskich, dla naszej Ojczyzny, a nawet dla całego świata.

Jakże piękny i radosny jest ten Twój miesiąc, który nas skłania do rozmyślania o Tobie, wielbienia Cię, wychwalania Cię, nasza Matko i Królowo!

Tak się jednak złożyło, że kolejność tajemnic różańcowych skłania nas dzisiaj do rozważania właśnie tej, która kojarzy się nam z zimą i śniegiem, z wcześnie zapadającym mrokiem. To nic. I tak w wyobraźni widzimy Ciebie w stajence, pochyloną nad Twym Pierworodnym.

Kiedy w Nazarecie oczekiwałaś przyjścia na świat małego Jezusa, nie przypuszczałaś, że Jego narodzenie będzie miało miejsce w okolicznościach tak niezwykłych. Jak każda matka przygotowywałaś się z miłością i utęsknieniem na ten wielki dzień. Święty Józef zrobił, najpiękniej jak potrafił (a był On mistrzem w swoim zawodzie), wygodną kolebkę, Ty szyłaś pieluszki, beciki, ciepłą kołderkę, by Dzieciątko przypadkiem nie zmarzło, choć w domku nazaretańskim z pewnością było ciepło. Tymczasem niespodziewanie wszystkie Twoje plany pokrzyżowały się poprzez dekret cesarza Augusta ogłaszający spis ludności. Trzeba było zostawić wiele przygotowanych rzeczy i ruszyć w daleką drogę do Betlejem, w porze zimowej i to w tym czasie, gdy Ty, w sposób szczególny, potrzebowałaś spokoju i wypoczynku.

Maryjo, nigdy nie pytałaś Boga: dlaczego? Bóg tak chciał i to Ci wystarczało. Bóg wie lepiej. I my też, gdy znajdziemy się w sytuacji, której nie rozumiemy, która krzyżuje nasze plany, która napełnia nas bólem czy lękiem, nigdy nie pytajmy Boga: „dlaczego?”. Na takie pytanie Bóg zazwyczaj nie odpowiada. Kim jesteśmy, by się miał przed nami tłumaczyć? Pytajmy raczej z pokorą: „Panie, co mam zrobić, aby spełnić Twoją wolę w tych okolicznościach, w jakich mnie postawiłeś?”. On oczekuje od nas zaufania, wiary, że wszystko, co czyni, służy naszemu dobru, ponieważ nas kocha. Gdy zapytamy: „Co mam zrobić?” – odpowiada nam natychmiast w głębi naszego sumienia.

Jakże radosną była dla Ciebie ta święta noc, w ciszy której Bóg przyszedł na świat. Świat tak piękny i wspaniały, a zarazem tak smutny, pełen cierpienia i niesprawiedliwości. Syn Boży przyszedł przez Ciebie, stając się Twoim Synem. Od tej pory mamy najłatwiejszy i najpewniejszy dostęp do Boga właśnie przez Ciebie. Ale ta Twoja wielka radość w noc Bożego Narodzenia była naznaczona również cierpieniem właściwym każdej matce, gdy widzi, że jej syn płacze, że mu zimno, że brakuje mu wygody, której ona nie może mu zapewnić w tych pierwszych chwilach przebywania na świecie.

Narodzenie Jezusa nie było tylko historycznym faktem, jak wiele innych zdarzeń, które były i przeminęły. Nie. Jest to rzeczywistość trwająca nieustannie, ponieważ w każdej chwili gdzieś na ołtarzach świata rodzi się Jezus w Eucharystii, a Ty jesteś przy Nim, gdyż „gdzie Jezus, tam Maryja”. I to jest Twoja radość, Matko, ale i tu ocieniona goryczą i cierpieniem. Jakże wielu ludzi nie wierzy w Jego obecność w Eucharystii, lekceważy Go, jakże wielu przystępuje do Komunii św. niegodnie albo z zupełną obojętnością. I płacze Twoje Niepokalane Serce wobec takiej niewdzięczności lub ignorancji, jakże często zawinionej.

Jakże cierpi, jak boleje Twoje Matczyne Serce, gdy wglądasz w życie wielu rodzin, również chrześcijańskich, gdzie panuje egoizm, brutalność, kłamstwo, zdrada, pijaństwo, a niekiedy nawet zawzięta nienawiść. Jakże cierpisz, gdy widzisz, jak siły zła usiłują wszelkimi sposobami zniszczyć rodzinę, upatrując w niej źródło przemocy. Jak wyśmiewana jest wierność małżeńska, czystość czy naturalna człowiekowi wstydliwość. Jakże bolejesz nad tym, że dziś nawet w naszym katolickim polskim społeczeństwie rośnie aprobata dla rozwodów, aborcji, że wielu jest takich ludzi, którzy gotowi są zanegować prawo nie tylko Boże, ale i naturalne, odrzucić logikę i zdrowy rozsądek, byle tylko powiedzieć Bogu: nie! Nawet Ty i Twoje Niepokalane Poczęcie staje się przedmiotem bluźnierstw, a odebranie dzieciom niewinności staje się jednym z celów programów szkolnych. Maryjo, w pierwsze soboty miesiąca pragniemy wynagrodzić Ci te wszystkie obelgi i bluźnierstwa, które dotykają Ciebie i Twoje Niepokalane Serce.

Dziś coraz bardziej boimy się, nawet w kościołach, nazwać zło po imieniu. A jest mu na imię szatan. Ale nie tylko on jest sprawcą tego nieszczęścia, które dotyka świat i wielu z nas. Wina leży po naszej stronie, bo mu się poddajemy. Szatan jest przebiegły i potężny, ale Ty jesteś potężniejsza. Broń nas, broń nasze rodziny i nasze dzieci. Nie pozwól, by cywilizacja śmierci, cywilizacja negowania Bożych praw stała się naszą cywilizacją.

Maryjo, z woli Boga i za Twoim przyzwoleniem w Twoim łonie Słowo stało się Ciałem (por. J 1,14). Spraw, by to Słowo za Twoim pośrednictwem zamieszkało w sercu każdego z nas. Kto ma Boga w sercu, niestraszne są mu zasadzki szatana. Ale też kto ma Boga w sercu, ma również w sercu Ciebie, ponieważ „gdzie Jezus, tam Maryja”.


 

Warunki nabożeństwa pięciu pierwszych sobót miesiąca

  1. Spowiedź
  2. Komunia Święta
  3. Część Różańca
  4. Piętnastominutowe rozmyślanie nad wszystkimi tajemnicami różańcowymi albo nad jedną wybraną tajemnicą
Ks. Andrzej Gładysz SAC