Rozważanie pierwszosobotnie
Boże Narodzenie
Sobota, 2 maja 2015 (10:59)Zaczął się piękny wiosenny miesiąc – maj. Twój miesiąc, Maryjo. Rozpoczęły się w kościołach nabożeństwa majowe, w których z pobożnością uczestniczymy. W maju, chętniej niż zazwyczaj, odmawiamy Różaniec, tę modlitwę, którą tak kochasz i którą tak bardzo nam polecasz, modlitwę, którą możemy wyprosić tyle łask dla siebie, dla naszych bliskich, dla naszej Ojczyzny, a nawet dla całego świata.
Jakże piękny i radosny jest ten Twój miesiąc, który nas skłania do rozmyślania o Tobie, wielbienia Cię, wychwalania Cię, nasza Matko i Królowo!
Tak się jednak złożyło, że kolejność tajemnic różańcowych skłania nas dzisiaj do rozważania właśnie tej, która kojarzy się nam z zimą i śniegiem, z wcześnie zapadającym mrokiem. To nic. I tak w wyobraźni widzimy Ciebie w stajence, pochyloną nad Twym Pierworodnym.
Kiedy w Nazarecie oczekiwałaś przyjścia na świat małego Jezusa, nie przypuszczałaś, że Jego narodzenie będzie miało miejsce w okolicznościach tak niezwykłych. Jak każda matka przygotowywałaś się z miłością i utęsknieniem na ten wielki dzień. Święty Józef zrobił, najpiękniej jak potrafił (a był On mistrzem w swoim zawodzie), wygodną kolebkę, Ty szyłaś pieluszki, beciki, ciepłą kołderkę, by Dzieciątko przypadkiem nie zmarzło, choć w domku nazaretańskim z pewnością było ciepło. Tymczasem niespodziewanie wszystkie Twoje plany pokrzyżowały się poprzez dekret cesarza Augusta ogłaszający spis ludności. Trzeba było zostawić wiele przygotowanych rzeczy i ruszyć w daleką drogę do Betlejem, w porze zimowej i to w tym czasie, gdy Ty, w sposób szczególny, potrzebowałaś spokoju i wypoczynku.
Maryjo, nigdy nie pytałaś Boga: dlaczego? Bóg tak chciał i to Ci wystarczało. Bóg wie lepiej. I my też, gdy znajdziemy się w sytuacji, której nie rozumiemy, która krzyżuje nasze plany, która napełnia nas bólem czy lękiem, nigdy nie pytajmy Boga: „dlaczego?”. Na takie pytanie Bóg zazwyczaj nie odpowiada. Kim jesteśmy, by się miał przed nami tłumaczyć? Pytajmy raczej z pokorą: „Panie, co mam zrobić, aby spełnić Twoją wolę w tych okolicznościach, w jakich mnie postawiłeś?”. On oczekuje od nas zaufania, wiary, że wszystko, co czyni, służy naszemu dobru, ponieważ nas kocha. Gdy zapytamy: „Co mam zrobić?” – odpowiada nam natychmiast w głębi naszego sumienia.
Jakże radosną była dla Ciebie ta święta noc, w ciszy której Bóg przyszedł na świat. Świat tak piękny i wspaniały, a zarazem tak smutny, pełen cierpienia i niesprawiedliwości. Syn Boży przyszedł przez Ciebie, stając się Twoim Synem. Od tej pory mamy najłatwiejszy i najpewniejszy dostęp do Boga właśnie przez Ciebie. Ale ta Twoja wielka radość w noc Bożego Narodzenia była naznaczona również cierpieniem właściwym każdej matce, gdy widzi, że jej syn płacze, że mu zimno, że brakuje mu wygody, której ona nie może mu zapewnić w tych pierwszych chwilach przebywania na świecie.
Narodzenie Jezusa nie było tylko historycznym faktem, jak wiele innych zdarzeń, które były i przeminęły. Nie. Jest to rzeczywistość trwająca nieustannie, ponieważ w każdej chwili gdzieś na ołtarzach świata rodzi się Jezus w Eucharystii, a Ty jesteś przy Nim, gdyż „gdzie Jezus, tam Maryja”. I to jest Twoja radość, Matko, ale i tu ocieniona goryczą i cierpieniem. Jakże wielu ludzi nie wierzy w Jego obecność w Eucharystii, lekceważy Go, jakże wielu przystępuje do Komunii św. niegodnie albo z zupełną obojętnością. I płacze Twoje Niepokalane Serce wobec takiej niewdzięczności lub ignorancji, jakże często zawinionej.
Jakże cierpi, jak boleje Twoje Matczyne Serce, gdy wglądasz w życie wielu rodzin, również chrześcijańskich, gdzie panuje egoizm, brutalność, kłamstwo, zdrada, pijaństwo, a niekiedy nawet zawzięta nienawiść. Jakże cierpisz, gdy widzisz, jak siły zła usiłują wszelkimi sposobami zniszczyć rodzinę, upatrując w niej źródło przemocy. Jak wyśmiewana jest wierność małżeńska, czystość czy naturalna człowiekowi wstydliwość. Jakże bolejesz nad tym, że dziś nawet w naszym katolickim polskim społeczeństwie rośnie aprobata dla rozwodów, aborcji, że wielu jest takich ludzi, którzy gotowi są zanegować prawo nie tylko Boże, ale i naturalne, odrzucić logikę i zdrowy rozsądek, byle tylko powiedzieć Bogu: nie! Nawet Ty i Twoje Niepokalane Poczęcie staje się przedmiotem bluźnierstw, a odebranie dzieciom niewinności staje się jednym z celów programów szkolnych. Maryjo, w pierwsze soboty miesiąca pragniemy wynagrodzić Ci te wszystkie obelgi i bluźnierstwa, które dotykają Ciebie i Twoje Niepokalane Serce.
Dziś coraz bardziej boimy się, nawet w kościołach, nazwać zło po imieniu. A jest mu na imię szatan. Ale nie tylko on jest sprawcą tego nieszczęścia, które dotyka świat i wielu z nas. Wina leży po naszej stronie, bo mu się poddajemy. Szatan jest przebiegły i potężny, ale Ty jesteś potężniejsza. Broń nas, broń nasze rodziny i nasze dzieci. Nie pozwól, by cywilizacja śmierci, cywilizacja negowania Bożych praw stała się naszą cywilizacją.
Maryjo, z woli Boga i za Twoim przyzwoleniem w Twoim łonie Słowo stało się Ciałem (por. J 1,14). Spraw, by to Słowo za Twoim pośrednictwem zamieszkało w sercu każdego z nas. Kto ma Boga w sercu, niestraszne są mu zasadzki szatana. Ale też kto ma Boga w sercu, ma również w sercu Ciebie, ponieważ „gdzie Jezus, tam Maryja”.
Warunki nabożeństwa pięciu pierwszych sobót miesiąca
- Spowiedź
- Komunia Święta
- Część Różańca
- Piętnastominutowe rozmyślanie nad wszystkimi tajemnicami różańcowymi albo nad jedną wybraną tajemnicą