Skandal z nieszczęściem w tle
Czwartek, 30 kwietnia 2015 (05:10)Każdy człowiek ma prawo do tego, żeby być poczętym i przyjść na świat jako efekt miłości swoich rodziców. Sprawia to więc, że metoda produkcji ludzi in-vitro jest nie do przyjęcia. Są także dodatkowe powody, które jeszcze ten sprzeciw pogłębiają. W tej sprawie nie chodzi tylko o to, że człowiek powstaje w wyniku działań laborantów, ale także o to co dzieje się z nim tuż po zabiegu.
Wtedy to zaczyna się techniczne podejście do człowieka. Sprawdza się, czy wyprodukowane zarodki dobrze rokują, czy źle. I zdaniem techników, jeżeli ludzka istota jest nieudana, to można ją wyrzucić. Oba projekty, które są rozpatrywane w Sejmie, to dopuszczają. Z kolei te zarodki, które dobrze rokują, mogą być zaaplikowane w ciało kobiety. Jako że projekt rządowy precyzuje powstanie sześciu zarodków, reszta trafi w ciekły azot i nigdy nie zostanie stamtąd wydobyta.
Metoda in-vitro jest też metodą, która narusza zdrowie kobiety, od której pobiera się komórkę jajową. Dzieje się tak poprzez uderzenie w kobietę potężną bombą hormonalną. To często prowadzi do powikłań i utraty zdrowia.
Problemy ze zdrowiem mają również dzieci poczęte tą metodą. Odsetek wad wrodzonych jest u nich dużo wyższy niż u dzieci poczętych w sposób płciowy. Występuje mnóstwo czynników, które sprawiają, że ta metoda jest niegodziwa i nieakceptowalna przez organizacje pro-life.
Projekt rządowy ogranicza liczbę powstałych zarodków do sześciu. Rząd nazywa to ograniczenie kompromisem. I muszę stwierdzić, że kompromis rzeczywiście został zawarty, ale między Platformą Obywatelską a SLD. To, że w dalszych pracach znalazły się akurat te dwa projekty, jest niewątpliwie tego dowodem.
Jak mantra wśród polityków powtarzane jest twierdzenie, że in-vitro jest jedyną szansą dla wielu par na posiadanie dziecka i trzeba je refundować przez państwo. Ja mówię, że nieprawdą jest to, że jest to jedyna szansa na posiadanie dziecka. Istnieją metody prawdziwej terapii, a nie produkcji ludzi. Kłamstwa te powiela mafia związana z in-vitro, która jest szczególnie zainteresowana wyciągnięciem pieniędzy od zrozpaczonych ludzi i państwa. A to, że tę mafię dezinformującą i żerującą na nieszczęściu ludzi finansuje się z pieniędzy podatników, jest dodtkowo skandaliczne.
Mariusz Dzierżawski