• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Wołanie o sprawiedliwość

Środa, 29 kwietnia 2015 (03:23)

Z ks. Piotrem Bałtarowiczem, proboszczem parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Siemysłowie, rozmawia Małgorzata Bochenek

Był Ksiądz w Kanadzie przy Mary Wagner podczas ostatniej rozprawy, kiedy uznano, że złamała prawo. Wkrótce, 5 maja, Mary Wagner znów stanie przed sądem. Czy nadal pozostanie w więzieniu za obronę dzieci poczętych?

– Nie wiadomo, czy Mary kolejne miesiące spędzi w więzieniu. Może wyjdzie na wolność, bo sędzia na poczet wyroku zaliczy czas, który Mary spędziła już za kratami. Aresztowano ją 24 grudnia, więc została pozbawiona wolności już ponad cztery miesiące temu.
Jedno jest pewne, musimy się solidaryzować z Mary duchowo i modlić się o zmianę prawa w Kanadzie. Tak długo, jak dzieci poczęte nie będą miały tam żadnych praw i będą mordowane, tak długo będzie trwała walka Mary o ich życie. Podobnie jak poprzez ciche protesty przed klinikami aborcyjnymi walczy o to od 20 lat Linda Gibbons, która również obecnie po raz kolejny jest więziona.

Kanadyjskie prawo nie walczy o prawa dzieci. Walczy z tymi, którzy bronią ich przed zabijaniem…

– Obecnie dzieci w Kanadzie mogą być zabijane w świetle prawa nawet w dziewiątym miesiącu życia prenatalnego. Tak wielka niesprawiedliwość dotyka poczęte dzieci. Aby doszło do zmian, tamtejsze media, politycy muszą podjąć temat życia i prawdy o aborcji. My możemy wpłynąć naszą modlitwą na to, aby znaleźli się ludzie, którzy zrozumieją, że trzeba przypomnieć Kanadzie, że w łonie matki rozwija się człowiek. Solidarność z nimi równa się wielkiej modlitwie w obronie życia. Musi się zmienić prawo w Kanadzie.

Mary Wagner i Linda Gibbons nie mają żadnego wsparcia, Kanadyjczycy nie wiedzą nawet o ich istnieniu. Pozostają znajomi, przyjaciele, rodzina.

– Nie należy płakać nad nimi, lecz nad sobą, jak Jezus mówił podczas drogi krzyżowej do niewiast. One są zdecydowane, by walczyć o prawdę, o cywilizację miłości. By im pomóc, ruchy pro-life powinny coś uczynić wspólnie. Może modlitwa w różnych częściach świata uświadomi rządzącym w Kanadzie, że człowiekiem jest się od poczęcia, co potwierdza przecież nauka.

Ksiądz udał się do Kanady, by wspierać Mary Wagner… Jak ona znosi więzienie, kolejne rozprawy?

– Podczas ostatniej rozprawy Mary została wprowadzona w kajdankach do szklanej „klatki” na środku sali sądowej. Dopiero po pewnym czasie pozwolono jej usiąść. Posiedzenie sądu z przerwami trwało sześć godzin. Zeznawali policjanci, którzy 24 grudnia aresztowali Mary, także jedna z pracownic kliniki aborcyjnej oraz kuratorka. Mary cały czas milczała, zanurzona jakby w kontemplacji, czasem podnosiła głowę.

Co Księdza poruszyło, że zdecydował się Ksiądz na podróż do Kanady?

– 23 grudnia otrzymałem informację, że Mary Wagner, mimo zakazu zbliżania się do klinik aborcyjnych, pójdzie do jednej z nich w wigilię Bożego Narodzenia. Miała ze sobą biało-czerwone róże, bo w takim kolorze są promienie wypływające z Serca Pana Jezusa na obrazie „Jezu, ufam Tobie”. W Wigilię dotarła informacja, że została zaaresztowana. Podczas rozprawy 16 stycznia br. oświadczyła, że w sądzie będzie milczeć, ponieważ dzieci nienarodzone nie mają głosu, a system prawny w Kanadzie przykłada rękę do zbrodni. To milczenie dotarło do mnie bardzo mocno. Zaapelowałem o solidarność z Mary do 58 głów państw świata. Po pewnym czasie zrozumiałem sens słów Matki Teresy z Kalkuty: „Nie czekaj na przywódców, zrób to sam”. Zadecydowałem: jadę do Kanady.
Mieszkałem w parafii Świętego Różańca w Milton, 1,5 km od więzienia, gdzie jest osadzona Mary. Codziennie niedaleko więzienia modliłem się Różańcem i błogosławiłem. W przeddzień rozprawy dla więźniarek współkoncelebrowałem Mszę św. w więzieniu, przewodniczył jej ks. bp Mateusz Ustrzycki. Jeszcze tego samego dnia widziałem się z Mary wraz z Jonem Vijinskim. Mary przekazała pozdrowienia i podziękowania dla wszystkich, którzy solidaryzują się z nią w modlitwie o zmianę kanadyjskiego prawa, by nie były zabijane dzieci w łonach matek.

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Bochenek