Kwiecień Guerriera
Wtorek, 28 kwietnia 2015 (19:46)W kwietniu w piłkarskiej ekstraklasie rządził Wilde-Donald Guerrier z Wisły Kraków. Reprezentant Haiti w czterech ostatnich meczach zdobył pięć bramek, a ta z pojedynku z Koroną Kielce będzie kandydować do miana gola sezonu.
– Wyląduje przez nich w Kobierzynie – grzmiał jesienią Franciszek Smuda, były już trener Białej Gwiazdy. Mówiąc o „nich”, miał na myśli Guerriera i Emmanuela Sarkiego, Nigeryjczyka, również reprezentującego... Haiti. W krakowskim Kobierzynie, wyjaśnijmy, mieści się szpital psychiatryczny. W ten dość osobliwy, acz typowy dla siebie sposób „Franz” opisał ich występy. Utalentowanych, z potencjałem, ale spisujących się poniżej oczekiwań. Przynajmniej pod okiem Smudy, który szansę dawał im rzadko, a popełniane błędy wytykał ostro, bez cienia wątpliwości. Wydawało się nawet, że dni obu piłkarzy na Reymonta są policzone.
Wiosną faktycznie, drogi panów się rozeszły, z tym że to Smuda został zwolniony przez działaczy. Sarki doznał kontuzji w debiucie jego następcy, Kazimierza Moskala, a Guerrier zaczął grać tak, że niektórzy zaniemówili. W czterech ostatnich meczach zdobył pięć goli. Ostatniego, w spotkaniu z Koroną, niewiarygodnym strzałem z przeszło 35 metrów. Piłka uderzona z dość ostrego kąta wylądowała w „okienku”, wzbudzając zachwyt.
– Nie do wiary, co ostatnio wyprawia Donald. Udaje mu się niemal wszystko, trafia w najważniejszych momentach. Takie chwile dodają odwagi i pewności siebie, nie tylko jemu, ale i kolegom z zespołu – skomentował Moskal.
Haitańczyk strzelał, ale i grał znakomicie, będąc motorem napędowym drużyny. Kilka tygodni temu, za kadencji Smudy, coś podobnego wydawało się nierealne. Co się zatem wydarzyło?
Guerrier nie ukrywa, że ciężko mu się żyło z ciągłą krytyką ze strony byłego selekcjonera naszej reprezentacji. Wpadł przez nią w psychiczny dołek i nie potrafił pokazywać na boisku tego, co naprawdę potrafi. Gdy przyszedł Moskal, panowie spokojnie porozmawiali. Piłkarz poprosił trenera o zaufanie i pomoc. Miała się ona objawiać m.in. wsparciem w trudnych momentach, gdy zawodnikowi coś się nie uda. Moskal, jeśli chodzi o charakter, sposób bycia i reagowanie różniący się diametralnie od Smudy, takie wsparcie podopiecznemu dał i Haitańczyk nagle stał się najlepszym piłkarzem ekstraklasy.
Piotr Skrobisz