• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Emigracja zamiast ojcowizny

Wtorek, 28 kwietnia 2015 (13:32)

Według badań Narodowego Banku Polskiego znaczna część emigrantów nie chce wrócić do Polski. Emigracja jest ciągle wielkim problemem, który dotyka także wsi.

Niestety wieś w Polsce ciągle jest jeszcze uboga. I to prawie pod każdym względem infrastruktury kulturalnej, socjalnej czy technicznej. Jest to czynnik wypychający ludzi ze wsi. Skala tego zjawiska jest różna i zależy od regionu.

Pomimo tego, że w ostatnich latach nastąpiły pewne inwestycje w gospodarstwa, te pozostają ciągle małe. Nie jest to więc rzeczywistość satysfakcjonująca młodych ludzi. Gdyby występowała możliwość zarobienia odpowiednio wysokich pieniędzy na wsi, proces opuszczania gospodarstw z pewnością by się zatrzymał.

Jednakże te ciągle wysokie różnice w poziomie życia na wsi i w miastach, a także za granicą, to jest główny powód zrywania więzi młodych ludzi z ojcowizną. To jest bardzo smutne. Przywiązanie do ziemi przez wieki było czynnikiem, który pozwalał na utrzymanie gospodarstw rodzinnych. One były niszczone w komunizmie, a mimo to przetrwały.

Na fakt, że młodzi ludzie nie chcą wracać z zagranicy na wieś, nakłada się również brak polityki rolnej wspierającej rolnictwo. Niegdyś wokół rolnictwa były rozwinięte pewne usługi. Następnie wszystko to w fazie prywatyzacji zostało zniszczone. Szkoda więc, że tej luki nic nie zastąpiło.

Dodatkowo, dlaczego młody człowiek ma wracać z zagranicy na wieś, skoro tam znalazł pracę i mieszkanie? Ma więc za sobą pierwszy etap stabilizacji. Trudno więc zostawić to, co zdobył, i wrócić tu w niepewne.

Tym bardziej, jak widzimy, sytuacja polityczna i gospodarcza nie jest klarowna. Gdyby instytucje państwa funkcjonowały w sposób normalny, gdybyśmy zaobserwowali realne sukcesy w gospodarce, to nie obserwowalibyśmy aż tak wielkich barier, jeżeli chodzi o powrót z emigracji.

Jeżeli ktoś znajdzie w sobie tyle odwagi, żeby wyjechać za granicę. A także poniesie tego konsekwencje, takie jak choćby zerwanie kontaktu z rodziną, to nie znajdzie motywacji do powrotu. Chyba że komuś zupełnie się nie powiedzie...

W mojej ocenie, kraje Zachodu zestarzały się i powoli wymierają. Zastrzyk młodej krwi jest im więc bardzo potrzebny. Myślę, że swobodny obrót kapitałem i przemieszczanie się ludzi było podyktowane nie tym, aby nam pomóc, ale tym, żeby gospodarki zachodnie mogły wyssać to, co jest im potrzebne.       

Gabriela Masłowska