Sprawa nie do negocjacji
Wtorek, 28 kwietnia 2015 (03:12)Według zapowiedzi podczas polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych premier Ewa Kopacz i kanclerz Angela Merkel miały dyskutować o niemieckich przepisach o płacy minimalnej dla przewoźników.
Podtrzymuję swoje stanowisko, że nadal za mało stanowczo rozmawiamy o tej kwestii na forum Unii Europejskiej. Na ostatnim spotkaniu Rady Europejskiej rząd polski w ogóle nie poruszył tego tematu. Przypomnę, że kluczem w tej sprawie nie jest poziom płacy minimalnej, a ingerencja w suwerenność naszego kraju.
Po pierwsze, Niemcy nie mają prawa nam czegokolwiek narzucać. Po drugie, Niemcy oczekują sprawozdania w języku niemieckim od naszych firm transportowych, które jeżdżą przez ich terytorium. Żądają pełnej dokumentacji. Prowadzą więc wywiad, jak nasze firmy się rozliczają z pracownikami i co robią. To już jest całkowite wchodzenie w nasze sprawy wewnętrzne.
Niemcy zastrzegają sobie także prawo kontroli dokumentacji. Oznacza to tyle, że co jakiś czas niemiecki urzędnik przyjedzie kontrolować nasze firmy. Bez tego warunku ich zarządzenie byłoby nieskuteczne.
W tym momencie nie jesteśmy krajem suwerennym. My o płacy minimalnej nie powinniśmy w ogóle dyskutować. Powinniśmy uderzyć pięścią w stół i powiedzieć: nie! My się na to nie godzimy! Gdyby i to nie poskutkowało, to musimy wymyślić rozwiązania, które uderzą w nich. Niemcy przecież wożą swoje towary do Rosji. A więcej ich wożą od nas.
Ciągle nie doczekaliśmy się oficjalnej skargi w tej sprawie do Komisji Europejskiej. Nie ma jeszcze wniosku o ukaranie Niemców. A to konieczność, bo nasi sąsiedzi naruszają prawo europejskie. Trzeba być stanowczym, trzeba mieć charakter jako państwo.
A jak to obecnie wygląda? Chodzimy do Niemców i żebrzemy, żeby nie robili tego, czego im nie wolno robić. Nie mam nic przeciwko konsultacjom międzyrządowym, bo jest wiele spraw, które można wspólnie rozwiązać. Jednak kwestia płacy minimalnej jest prosta. Niemcy muszą zrezygnować z tych zapisów. Tu nie ma miejsca na dyskusje.
Bo jak takie negocjacje miałyby wyglądać? Że Niemcy zrezygnują z jakiegoś sprawozdania do wypełnienia? Że płace minimalną określą na poziomie 6, a nie 8 euro? Naprawdę miejsca na dyskusję nie ma.
Krzysztof Tchórzewski