• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Minister o antyoświatowym zapędzie

Poniedziałek, 27 kwietnia 2015 (14:20)

Jutro pracownicy sektora edukacji zrzeszeni w „Solidarności” powalczą o swoje postulaty podczas protestu na ulicach Warszawy.

Nikt nie lubi protestować, ale to konieczność. Współpraca z minister Joanną Kluzik-Rostkowską jest zerowa. Możemy mówić jedynie o kilku spotkaniach. Z pewnością nie możemy mówić o dialogu. Pani minister w swoim antyoświatowym zapędzie opowiada nam takie niedorzeczności, że nie widzimy powodu, aby się z nią dalej spotykać. A rozmowy wyglądały tak, że z jednej strony minister, gdy z nią rozmawiamy stwierdza, że jest zdziwiona, iż takie patologie w polskim systemie oświaty występują. A po spotkaniu wychodzi do mediów i mówi zupełnie co innego.

Gdy poruszaliśmy z minister Kluzik kwestie płacowe, odparła nam, że finanse nie leżą w jej kompetencji i nie będzie o tym rozmawiać. Dlatego zrezygnowaliśmy z tego tematu. Postanowiliśmy więc poruszać kwestie, które leżą daleko poza finansami. A są to m.in. wyłapane przez nas błędy prawne zapisane w rozporządzeniach. Minister wysłuchała, ale nic w tej kwestii się nie dzieje. Nie ma współpracy i nie wygląda na to, aby jakakolwiek mogła się zacząć. Bo pani minister wbrew resortowi, któremu kieruje, sprawia wrażenie antyoświatowej, żeby nie powiedzieć antynauczycielskiej. Nie zrobiła nic, aby protestowi zapobiec.

Po naszym ostatnim proteście minister udzieliła wywiadu jednej z rozgłośni radiowych. Chcąc przejaskrawić sytuację materialną nauczycieli, dołożyła fundusz socjalny do płac. Nie wiem, czy to przykład niewiedzy oświatowej, czy czystej złośliwości. Może to być niewiedza, bo pisane do rodziców czy samorządów listy pokazują, że Joanna Kluzik-Rostkowska nie zna prawa oświatowego. Niestety takiego mamy ministra.

Jutro więc pokażemy nasze niezadowolenie. Jako że ostatnia wielka manifestacja miała miejsce w sobotę, to premier Ewa Kopacz nie miała czasu spotkać się ze związkami. Na protest wybraliśmy więc dzień, w którym odbywa się posiedzenie rządu. Mamy więc nadzieję, że premier znajdzie dla nas czas.

Spotykamy się pod urzędem rady ministrów, a później przechodzimy pod Sejm. Tam będziemy chcieli porozmawiać z posłami i przekonać ich do naszych racji. Co ciekawe, oni bardzo często głosują jednomyślnie, a nie wiedzą, jak polska oświata wygląda naprawdę.    

Ryszard Proksa