• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Zlekceważyli konkurencję?

Piątek, 24 kwietnia 2015 (20:57)

Dzisiejsze rozmowy przedstawicieli związków zawodowych PZL Mielec i PZL Świdnik z przedstawicielami MON nie rozwiały wątpliwości wokół przetargu na śmigłowiec dla armii. Być może kierownictwo koncernów Sikorsky i AugustaWestland same sobie są winne porażki.

Sprawa przetargu śmigłowcowego wciąż budzi wiele kontrowersji, w końcu chodzi o bezpieczeństwo naszego kraju, ale także o interes polskich pracowników. Po ogłoszonej we wtorek decyzji o wyborze do fazy testów śmigłowca francuskiej firmy Airbus Helicopters zarówno w PZL Mielec, jak i PZL Świdnik zawrzało. I nic dziwnego, bo wybór francuskiej firmy, która nie produkuje maszyn w Polsce, oznacza, że miliardy złotych trafią w obce ręce, a pracę przy produkcji śmigłowców będą mieli inni, ale z pewnością nie Polacy.

Ze strony MON pojawiły się „argumenty”, że rzekomo PZL Świdnik zapewniał dostawę śmigłowców dopiero w 2019 r., a także że przedstawione w ofercie śmigłowce produkowane w Świdniku czy Mielcu to wersje cywilne. Związki zawodowe zażądały spotkania z min. Tomaszem Siemoniakiem w celu wyjaśnienia nie tylko tych kwestii, ale całego przetargu.

– To niedorzeczność. Słuchając takich wypowiedzi, można odnieść wrażenie, że uczestniczymy w festiwalu kłamstw. Oferowaliśmy i oferujemy dostarczenie helikopterów w 2017 r. Nie jest też prawdą, że do przetargu przedstawiliśmy cywilną wersję śmigłowca AW149, który – jak wszyscy wiedzą – zresztą podobnie jak produkowany w Mielcu black bawk nie występuje w wersji cywilnej – argumentował jeszcze dzisiaj przed spotkaniem w MON Andrzej Kuchta, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w PZL Świdnik.

Tymczasem informacje, jakie związkowcy usłyszeli, dziś z pewnością nie były tymi, których się spodziewali. Jeżeli zostałyby one potwierdzone, to rzuciłyby nowe światło na całą sprawę i okoliczności przetargu.

– Chcieliśmy uzyskać wiążące odpowiedzi ze strony MON. Z informacji, jakie uzyskaliśmy podczas dzisiejszego spotkania z min. Siemoniakiem, wynika, że niekoniecznie winę za porażkę PZL Mielec i PZL Świdnik ponosi rząd, ale niewykluczone, że koncerny Sikorsky i AgustaWestland, które nie dość rzetelnie przygotowały się do udziału w tym przetargu, a ich oferty nie były zgodne ze specyfikacją, oczekiwaniami i warunkami wyznaczonymi przez MON. Dlatego oferty zarówno firmy Sikorsky, jak i AgustyWestland już na etapie wstępnym nie spełniały oczekiwań zamawiającego. Z kolei oferta francuskiej firmy Airbus Helicopter – według oceny MON – te warunki spełniała – powiedział NaszemuDziennikowi.pl Roman Jakim, szef Krajowej Sekcji Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”.

Związkowcy usłyszeli też, że w tej sytuacji decyzja MON mogła być tylko jedna. W innym wypadku za naruszenie procedur przetargu sprawa mogłaby trafić do prokuratury.

– Choć sprawa nie jest przesądzona i póki co mamy słowo przeciwko słowu, to z pewnością to, co usłyszeliśmy dzisiaj od min. Siemoniaka, będziemy chcieli zweryfikować z naszymi pracodawcami i wyjaśnić powstały dysonans informacyjny. Dopiero wówczas będziemy mogli podjąć odpowiedzialną decyzję – dodaje Roman Jakim.

Związkowcy otrzymali też zapewnienie ze strony szefa MON o udziale przedstawiciela strony związkowej w rozpoczynających się 12 maja testach francuskiego śmigłowca Caracal. Ponadto uzyskają dostęp do materiałów dotyczących przetargu i testów.

Natomiast podczas spotkania w MON strona związkowa nie otrzymała odpowiedzi na temat warunków offsetu, bo kompetencje w tym względzie leżą po stronie ministra gospodarki.

– Będziemy chcieli spotkać się jeszcze z wicepremierem Piechocińskim i usłyszeć, jak będzie wyglądał offset. Biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenia Polski, chociażby związane z zakupem samolotów F-16, należy się dobrze przyjrzeć nie tylko ofercie, ale także co wymiernego idzie za nią dla naszego rodzimego przemysłu – dodaje szef Krajowej Sekcji Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”.   

Mariusz Kamieniecki