• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Koniec polskiego przemysłu lotniczego?

Piątek, 24 kwietnia 2015 (04:11)

Decyzja MON wskazująca firmę Airbus Helicopters jako jedynego potencjalnego dostawcę śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii uderza w interes gospodarczy Polski i w najbliższych latach pogrzebie polski przemysł lotniczy – zgodnie alarmują przedstawiciele pięciu central związkowych działających w PZL Świdnik. O wyjaśnienie tej decyzji apelują także politycy PiS.

W ocenie związków zawodowych, decyzja o wyborze francuskiej oferty jest działaniem na szkodę Polski. Przedstawiciele załogi PZL Świdnik przestrzegają przed poważnymi problemami, które na skutek tej nierozsądnej decyzji czekają wiele polskich firm z branży lotniczej i zbrojeniowej, a także kooperantów.

Za wrogie uznają działania, które zamiast wspierać rodzimy przemysł służyć będą wyprowadzaniu pieniędzy polskiego podatnika do zagranicznych koncernów. Wskazują, że odpowiedzialność za ewentualną utratę miejsc pracy poniosą aktualnie rządzący Polską. Jednocześnie związkowcy informują, że wybór do testów Airbusa nie jest dla nich zaskoczeniem, a potwierdza jedynie sygnały, jakie docierały już podczas negocjacji technicznych (prowadzone z przedstawicielami różnych rodzajów wojsk), o faworyzowaniu śmigłowców Caracal i podnoszeniu wymagań związanych zwłaszcza z masą helikopterów.

Ujawnić szczegóły przetargu

Przewodniczący NSZZ „Solidarność” w świdnickiej fabryce Andrzej Kuchta wskazywał dzisiaj na jeszcze jeden aspekt wyboru francuskiej oferty, a mianowicie, że faworyzowanie Airbusa jest pewnym ukłonem w kierunku Francji za poparcie Donalda Tuska na stanowisko szefa Rady Europejskiej.

– Wraz z wyborem Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej kolejne sygnały mówiły o tym, że karty w przetargu śmigłowcowym zostały rozdane, wskazując na zwycięzcę firmę francusko-niemiecką, której dotychczasowa działalność w Polsce przyniosła naszej gospodarce przychód w postaci niespełnionych obietnic – podkreślił przewodniczący Andrzej Kuchta.

Tym samym nawiązał do wygranej tej firmy – wprawdzie pod inną nazwą – przy zakupie śmigłowców sanitarnych i niewywiązania się ze złożonych zobowiązań. Jednocześnie przypomniał, że system obronny Rzeczypospolitej Polskiej jest dobrem całego społeczeństwa, a Strategia Bezpieczeństwa Narodowego nakłada na rząd obowiązek wspierania krajowego potencjału obronnego. Było to pewne odniesienie do słów min. Tomasza Siemoniaka, który stwierdził, że związki zawodowe i producenci nie będą narzucać rządowi, co ma kupować, i że interes państwa nie musi być tożsamy z interesem jednego zakładu.

Szef „S” w PZL Świdnik zwrócił też uwagę, że to nie związkowcy podejmują decyzję o wyborze takiego, a nie innego sprzętu, ale jako Polacy mają obowiązek stać na straży polskich interesów, a jako związki zawodowe prawo pilnować interesów załóg, które reprezentują. Zaznaczył też, że argument, którego używa szef resortu obrony, co do terminu dostaw, PZL Świdnik byłby w stanie dostarczyć śmigłowce w ciągu dwóch lat. Działania obecnego rządu określił mianem hipokryzji politycznej.

Związkowcy z PZL Świdnik nie zgadzają się z decyzją MON i domagają się upublicznienia wyników prac komisji przetargowej. Jednocześnie wzywają prezydenta i rząd do weryfikacji i zmiany składu komisji, ponownej obiektywnej i merytorycznej analizy ofert oraz stworzenia szansy dla wszystkich oferentów do praktycznego zademonstrowania swoich śmigłowców. Jutro odbędzie się spotkanie przedstawicieli związków zawodowych z PZL Świdnik oraz PZL Mielec w ramach Krajowej Sekcji Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność” z ministrem obrony narodowej.

Polska stawia na Caracale, a Francja nie!

O wyjaśnienie takiej, a nie innej decyzji i odpowiedź na pytanie: dlaczego zamówienia dla polskiej armii będzie realizować nie polska, ale francuska firma do min. Siemoniaka zwrócili się dzisiaj europoseł Tomasz Poręba i wiceprzewodniczący Komisji Obrony Narodowej poseł Bartosz Kownacki. W ocenie polityków Prawa i Sprawiedliwości, decyzja wskazująca na firmę Airbus Helicopters jest niezrozumiała, biorąc pod uwagę chociażby fakt, że do przetargu stanęły renomowane polskie zakłady – PZL Świdnik i PZL Mielec. Tymczasem MON wybiera oferenta, który nie dość, że nie ma fabryki produkującej śmigłowce w Polsce, to dodatkowo zaproponował droższy sprzęt. Jako argument, że nie jest to najlepszy wybór, Poręba i Kownacki wskazują, że francuska flota powietrzna w znacznie mniejszym stopniu stawia na Caracale niż Polska.

„Zwracamy się do pana premiera o przedstawienie kryteriów formalnych i technicznych, które zdecydowały o tym, że zlecenie dla polskiego wojska będzie realizować nie polska, lecz francuska firma. W sytuacji, gdy do konkursu stają sprawdzone polskie firmy, oferujące wysokiej jakości sprzęt, wybór zagranicznego zleceniobiorcy jest zdumiewający i sprzeczny z elementarnymi interesami Polski zarówno w zakresie obronnym, jak i gospodarczym” – czytamy w liście polityków PiS do wicepremiera Siemoniaka.

Mariusz Kamieniecki