Umowy śmieciowe na śmieci
Czwartek, 23 kwietnia 2015 (11:45)Rząd zaproponował zmiany w kodeksie pracy. Według projektu, w kodeksie znajdzie się rozwiązanie „33 i 3”. Pod tą nazwą kryje się zasada mówiąca, że gdy pracownik był zatrudniony na czas określony i jego staż pracy przekroczy 33 miesiące, a także gdy pracodawca zawarł z danym pracownikiem już 3 takie umowy, to od następnego dnia lub od dnia zawarcia czwartej umowy pracownik będzie zatrudniony na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony.
W mojej ocenie, działania rządu powinny iść w kierunku całkowitej likwidacji umów śmieciowych. Te umowy stawiają pracownika w bardzo niekorzystnych warunkach. Kodeks pracy był wielokrotnie zmieniany, niemniej jednak obowiązujące rozwiązania stawiają pracownika w gorszej sytuacji. Proponowany przez rząd zapis jest wyjściem w stronę pracownika. Czy jednak w realizacji spełni oczekiwany cel? Trudno powiedzieć. Ale należy dokonywać zmian i należy próbować porządkować rynek pracy w celu zabezpieczenia pozycji pracownika.
Najczęściej umowy śmieciowe proponowane są ludziom młodym, którzy funkcjonują po kilkanaście lat na rynku z wyłączeniem z wielu obszarów życia. Ich zdolność kredytowa jest zerowa, możliwość stabilnego planowania życia jest bardzo trudna. Wszelkie działania do zniesienia tych umów są bardzo potrzebne.
Często słyszy się twierdzenia, że lepiej niech pracodawca zatrudnia na śmieciówki, niż miałby nikogo nie zatrudniać. Kiedyś tak nie było, do takiej sytuacji rynek pracy został doprowadzony. Osoba, która decyduje się na umowę śmieciową, nie ma innego wyjścia. Bo przy tak wielkim bezrobociu co innego może zrobić? Ma jakieś wyjście? Wobec braku alternatywy bierze to, co pozwala jej utrzymać rodzinę.
Rola parlamentarzystów, a w szczególności rządu, jest taka, żeby takich umów nie było i żeby wreszcie zniszczyć ten system. Bo to, że ten system funkcjonuje i dalej się rozwia, sprawia, że młodzi ludzie zostawiają te umowy i wyjeżdżają z rodzinami za granicę. A ich praca wzbogaca gospodarki Londynu i Berlina. Aby żyło się lepiej… Anglikom i Niemcom.
Maria Zuba