Gazprom się tłumaczy
Czwartek, 23 kwietnia 2015 (05:09)W ocenie Komisji Europejskiej, Gazprom łamie unijne prawo. Chodzi o nadużywanie monopolistycznej pozycji na rynku gazu w Europie Środkowej i Wschodniej. Bruksela postawiła Rosjanom formalne zarzuty. Rosyjski monopolista ma teraz 12 tygodni na odniesienie się do stawianych zarzutów.
To nie jest zarzut, który by nas zaskoczył. Prawo i Sprawiedliwość podnosiło kwestię używania cen przez Gazprom do kształtowania polityki w Europie Środkowo-Wschodniej. Obiektywnie patrząc na sprawę, Gazprom jest wręcz idealnym narzędziem do kształtowania politycznego obrazu naszego regionu w rękach prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina.
To działania opozycji w Polsce, czyli Prawa i Sprawiedliwości, doprowadziły do tego, że zaczęto podnosić kwestię znaczenia realnej dywersyfikacji i budowy instalacji do odbioru gazu skroplonego w Świnoujściu. Widać było w tym duże zaangażowanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a także Prawo i Sprawiedliwość podnosiło kwestię potrzeby arbitrażu w tej sprawie. Oczywiście podpisanie aneksu cenowego przez rząd Platformy Obywatelskiej i PSL jest już dzisiaj faktem historycznym, lecz jego skutki oddziaływują na odbiorców indywidualnych i całą gospodarkę.
Istnieje koncepcja Unii Europejskiej na stworzenie przeciwwagi dla Gazpromu w Europie Środkowo-Wschodniej. Chodzi o to, żeby cena kontraktowanych paliw była negocjowana przez specjalnie do tego powołaną organizację o charakterze europejskim.
Oceniając jednak te propozycje i patrząc na dotychczasowe dokonania w kwestii solidarności energetycznej wewnątrz Unii, Polska musi stawiać na projekty takie jak instalacja do odbioru gazu w Świnoujściu i inne, które umożliwią nam zdobycie surowca niezbędnego do funkcjonowania państwa. Weźmy pod uwagę zapowiedzi rosyjskiego ministra ds. energetyki Aleksandra Nowaka, który nie ukrywa, że po 2019 r. są realne plany wygaszania gazociągu, który biegnie przez tereny Ukrainy i Polski.
Maks Kraczkowski