Wiele aspektów do zbadania
Środa, 22 kwietnia 2015 (13:30)Decyzją Ministerstwa Obrony Narodowej polska armia wzbogaci się o 70 francuskich śmigłowców wielozadaniowych EC725 Caracal. Przy podjęciu decyzji o zakupie brano pod uwagę szereg czynników. Z technicznych istotne są prędkość, udźwig oraz powierzchnia załadunkowa. Nie chcę się skupiać na szczegółowych liczbach, bo te każdy może sprawdzić w internecie.
Wielkim plusem Świdnika jest to, że proponowany przez nich śmigłowiec jest najnowszą wersją, którą można by jeszcze rozwijać przez 30 lat. Natomiast produkowany przez Mielec black hawk również jest rozwijany, ale jest to już produkcja schodząca. Konstrukcja francuska też nie jest pierwszej nowości, lecz weszła do produkcji na początku XXI wieku. Przy tym kryterium można posłużyć się przykładem myśliwców. F-16 jest schodzącą produkcją, choć otrzymaliśmy najnowszy model, natomiast konkurujący z Amerykanami Gripen oferował najnowszy model, który można wiele lat rozwijać. Przy tego typu przetargach proponowałbym zwracać na to uwagę.
Istnieje koncepcja przeskoku generacyjnego, która głosi, że kraj naszego poziomu gospodarczego powinien kupować sprzęt możliwie najnowszy, a nawet taki w stadium prób, aby wyprzedzić generacyjnie uzbrojenie, które jest na posiadaniu. Tak zrobiono chociażby z zakupem rakiety przeciwpancernej Spike produkcji izraelskiej. Widziałbym analogie między Spike a Świdnikiem. Spike jest najnowszą generacją pocisku, lecz posiada jedną znaczącą wadę – nie był sprawdzony na polu walki. Tak jest ze Spike, tak jest i Świdnikiem.
Black hawk jest maszyną przetestowaną w wielu konfliktach. Jej wartość bojowa jest znana. Swoje testy przeszedł także francuski Caracal, ale on uczestniczył tylko w tych konfliktach, w które była zaangażowana armia Francji. I tu pojawia się drugi warunek, na który trzeba szczególnie zwrócić uwagę, a więc przetestowanie w warunkach bojowych. I tak jak wspomniałem Agusta Westland ma przewagę w poziomie generacyjnym, ale traci na sprawdzeniu w warunkach bojowych.
Wojsko jest zainteresowane przede wszystkim tym, żeby była to konstrukcja posiadająca największe walory bojowe, aby mogła być szybko wdrożona, żeby mogła długo służyć i być rozwijana. To są optymalne warunki wyboru.
Jednakże musimy pamiętać, że przy takich kontraktach, w których chodzi o znaczną ilość sprzętu i potężne pieniądze, liczą się także aspekty polityczne, czyli np. kto zostanie naszym partnerem strategicznym, jak wygląda nasza współpraca i jaką rolę dogrywa w NATO. Tu prym wiodą Amerykanie. Jednakże jeżeli wsłuchać się w słowa polityków i ekspertów, przy wyborze francuskich śmigłowców górę wziął podział interesów. Jeżeli Amerykanie wygrali przetarg na system powietrzny „Wisła”, to dla równowagi Europa dostała śmigłowiec. W tym przypadku Francuzi, bo jak wiem, prezydent Komorowski rozmawiał o kontrakcie z prezydentem François Hollande'em. Francja jest także drugim państwem Unii Europejskiej, więc w tym aspekcie oferta Świdnika miała mniejsze znaczenie.
Oferta Świdnika jest najnowsza i byłaby teraz w pełni wdrażana. Może być także rozwijana przez wiele, wiele lat. W związku z tym systemy takie jak awionika, kierowanie lotem czy uzbrojenie, bardzo potrzebne w warunkach bojowych są najnowocześniejsze. To nie może ujść uwadze podczas przetargów.
Bierze się także pod uwagę to, na czym może skorzystać nasz przemysł. Wiem, że władze lokalne i związki zawodowe też są bardzo zainteresowane tym, aby wygrała oferta z ich regionu. To wszystko pokazuje, jak trudna jest to decyzja.
Decyzja została podjęta i mamy śmigłowiec francuski. Co jest jej wielkim plusem? Śmigłowiec Caracal z przedstawionych trzech ofert może mieć największe zastosowanie dla marynarki wojennej. Marynarka potrzebuje śmigłowca ratowniczego oraz takiego do wykrywania i niszczenia okrętów podwodnych. Zasięg i możliwości bojowe powoduje, że „Francuz” jest do tych zadań najlepszy. Oczywiście, zawsze można te elementy poprawić poprzez domontowanie odpowiedniego dodatkowego sprzętu, ale pamiętajmy, że Francja ma bardzo duże doświadczenie w niszczeniu okrętów podwodnych, chociażby dlatego, że sami je produkują.
prof. Paweł Soroka