• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Polityczny wybór

Środa, 22 kwietnia 2015 (10:23)

Z Wojciechem Buczakiem, wicemarszałkiem Województwa Podkarpackiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak skomentuje Pan decyzję rządu o zakupie francuskiego śmigłowca H225M dla polskiej armii?

– Przede wszystkim jestem zniesmaczony słowami prezydenta Bronisława Komorowskiego, który ogłaszając tę wiadomość, powiedział, że decyzję rządu Ewy Kopacz wita z wielką satysfakcją. Nie wiem, skąd aż tak dobre samopoczucie i optymizm prezydenta. Decyzję o wyborze Francuzów przyjąłem z wielkim smutkiem. Nie wiem, jakie kryteria przesądziły o takim, a nie innym wyborze. Z punktu widzenia interesów Polski, a konkretnie potrzeb polskiej armii, a co za tym idzie – także bezpieczeństwa naszego kraju, dysponowanie jak najlepszym sprzętem, jak również odpowiednim zapleczem do produkcji i serwisowania tego sprzętu jest niezwykle ważne. Dlatego w interesie rządu, który ma służyć obywatelom i w ich imieniu zarządzać państwem, jest, aby produkcja sprzętu wojskowego kupowanego za pieniądze polskich podatników odbywała się u nas w kraju, co więcej, rękami polskich pracowników. Biorąc pod uwagę te argumenty, najlepszym wyborem dla wojska, a także z punktu widzenia polskiej gospodarki – co nie jest bez znaczenia – byłby wybór jednego ze śmigłowców produkowanych w Polsce – w Mielcu lub w Świdniku. Black Hawk produkowany w PZL Mielec jest śmigłowcem sprawdzonym, zdającym od lat egzaminy w różnych armiach świata, podczas różnych konfliktów zbrojnych. Co równie istotne, jest to śmigłowiec produkowany w Polsce. W Mielcu powstało już bodajże 27 maszyn tego typu, które trafiły na wyposażenie kilku armii świata. Czy to nie jest argument…? Widać jednak niewystarczający dla rządu Platformy Obywatelskiej.

Co Pana zdaniem zdecydowało o takim wyborze?

– W mojej ocenie, jest to decyzja polityczna. Należy tylko ubolewać, że w tego typu wyborach decydujący głos mają politycy. Nie mam wątpliwości, że w tym wypadku zdecydowały względy polityczne i interesy konkretnych ugrupowań, a nawet osób. Warto też zastanowić się, czy ten wybór nie jest ceną, jaką polski przemysł płaci za poparcie, jakiego przy wyborze na szefa Rady Europejskiej Donaldowi Tuskowi udzielił prezydent Holande. Tak czy inaczej zwyciężył interes przemysłu francuskiego, bo śmigłowiec ten nie będzie produkowany w Polsce, ale we Francji czy w innych krajach. I to pracownicy tych krajów będą mieli zatrudnienie. W mojej ocenie, mówienie, że będzie to sprzęt produkowany w Polsce, koło Łodzi, jest zwyczajnie oszukiwaniem ludzi. Przecież nie mówimy o produkcji cegieł, ale o śmigłowcach, których produkcja wymaga obok odpowiedniego zaplecza i specjalistycznego sprzętu także doświadczenia ludzi. W Łodzi niestety takich specjalistów nie ma i pewnie jeszcze długo nie będzie. Natomiast specjalistów mamy w Mielcu i w Świdniku. Jednak rząd PO – PSL na przestrzeni ośmiu lat przekonał nas swoimi decyzjami, które bynajmniej mają na celu interesy narodowe i interesy polskiego przemysłu, że bliżej mu do obcych niż do swoich. Jest to dla mnie bardzo smutna decyzja.

Województwo podkarpackie bardzo liczyło na ten kontrakt…

– Owszem, jako władze samorządowe kibicowaliśmy firmie z naszego województwa. Przede wszystkim jednak liczyły na ten kontrakt Polskie Zakłady Lotnicze w Mielcu. W mojej ocenie, pominięcie tej firmy i śmigłowca Black Hawk nie zagraża istnieniu PZL Mielec. Zakład z pewnością nadal będzie produkował śmigłowce, szkoda tylko, że nie dla polskiej armii. Jednak firma, która wytwarza także inne wyroby lotnicze, poprzez kontrakt śmigłowcowy mogłaby się jeszcze bardziej rozwinąć. Kontrakt mógłby także utwierdzić w przekonaniu władze amerykańskiego koncernu United Technologies Corporation, do którego należy firma Sikorsky Aircraft Corporation, że polski rząd jest wiarygodnym, poważnym partnerem, co z kolei pozwoliłoby na dalszy rozwój inwestycji tej firmy w Polsce. Przypomnę tylko inwestycje UTC w WSK-PZL Rzeszów czy w PZL Mielec, gdzie Amerykanie zainwestowali setki milionów dolarów w rozwój i modernizację tych firm, w park technologiczny, ponadto wywiązali się w kwestii zwiększenia zatrudnienia czy pakietów socjalnych dla załóg. Wszystkie deklaracje złożone przy prywatyzacji zostały zrealizowane w sposób wzorcowy. To tylko dowodzi, że mamy do czynienia z poważnym i sprawdzonym inwestorem, czego nie można powiedzieć o Francuzach, którzy wygrywają tak ważny kontrakt, a nawet nie mają w Polsce zakładu produkcyjnego. To niedobrze, że polski rząd, podejmując decyzję, nie wziął pod uwagę tych jakże ważnych kwestii. Myślę, że z punktu widzenia inwestora amerykańskiego wybór ten może być niezrozumiały, tym bardziej ta decyzja jest niezrozumiała dla polskich pracowników i podatników.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki