• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Vive kontra Barcelona

Wtorek, 21 kwietnia 2015 (14:46)

Zespół najbardziej niepożądany, czyli FC Barcelona będzie rywalem piłkarzy ręcznych Vive Tauronu Kielce w pojedynku półfinałowym Final Four Ligi Mistrzów. - Mimo że to legenda europejskiego szczypiorniaka będziemy mieli takie same szanse na zwycięstwo – uważa trener Tałant Dujszebajew.

Kielecka drużyna zagra w Final Four po raz drugi. Przed dwoma laty w swym debiucie zajęła trzecie miejsce. Wtedy też turniej rozgrywany był w Kolonii, wtedy też w półfinale  mistrzowie Polski spotkali się z Barceloną. Przegrali 23:28, a następnego dnia pokonali THW Kiel 31:30, po jednej z najlepszych pierwszych połów w dziejach naszego szczypiorniaka, wygranej 19:12. Co ciekawe, „Duma Katalonii”, choć uchodziła za wielkiego faworyta, w finale nie dała rady HSV Hamburg. Jak będzie teraz, w turnieju, który odbędzie się w ostatni weekend maja?

Ciekawie, emocjonująco, dramatycznie – to pewne, ale nic ponadto. W gronie najlepszych czterech drużyn Europy znalazły się tym razem, prócz Vive i Barcelony, THW Kiel i węgierski MKB MVM Veszprem. Kielczanie nie mieli nic przeciwko, by w półfinale los skojarzył ich z tym ostatnim, Barcelonę woleli ominąć. Stało się inaczej, będą musieli sprostać „Dumie Katalonii”.

To jeden z najsłynniejszych klubów europejskich, kolekcjoner trofeów, od zawsze bijący się o najwyższe cele. W ostatniej edycji Ligi Mistrzów „Barca” też dotarła do wielkiego finału i też go przegrała, z niemieckim Flensburgiem 39:41. Ma w składzie największe gwiazdy światowego szczypiorniaka, na czele z Francuzem Nikolą Karabaticiem i Macedończykiem Kirilem Lazarovem.

Ale Vive nie jest gorsze. Marin Sego, Sławomir Szmal, Michał Jurecki, Karol Bielecki, Julen Aginagalde, Manuel Strlek, Denis Buntic czy Ivan Cupic to zawodnicy kompletni, którzy znaleźliby miejsce w każdej drużynie na kontynencie. Grają w Kielcach, bo tam jest klimat do sukcesów i zespół, który może wszystko. W obecnym sezonie Ligi Mistrzów piłkarze Vive doznali tylko jednej porażki. Fazę grupową przeszli jak burza, potem też nie zwalniali. Final Four było ich celem minimum, bo tak naprawdę marzyło im się i marzy zwycięstwo w tej imprezie.

Aby tak się stało, kielczanie będą wpierw musieli znaleźć sposób na „Dumę Katalonii”. – Mam wielki szacunek dla Barcelony, to przecież jeden z najlepszych klubów w historii piłki ręcznej. Ale my też piszemy swoją historię. Przed dwoma laty zajęliśmy w Final Four trzecie miejsce, teraz chcemy wykonać krok do przodu, czyli przynajmniej awansować do finału. Zrobimy wszystko, by to zrobić. W Kolonii wszystkie cztery zespoły będą miały takie same szanse na sukces, identycznie będzie więc w naszym starciu z Barceloną – powiedział Dujszebajew. Trener Vive przed kilku laty prowadził Atletico Madryt i walczył z Katalończykami o mistrzostwo Hiszpanii.

Piotr Skrobisz