• Sobota, 9 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Kareny, Beginy

Rekomendacja do końca kwietnia

Poniedziałek, 20 kwietnia 2015 (05:24)

Informacja MON w sprawie wyboru zestawów obrony powietrznej średniego zasięgu ma być tematem najbliższego posiedzenia rządu. Według zapowiedzi resortu do końca kwietnia ma być gotowa rekomendacja dotycząca systemu.

Latem ubiegłego roku MON zawęziło negocjacje do dwóch potencjalnych dostawców zestawów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych. Do końcowego etapu przeszły amerykański Raytheon z zestawami Patriot oraz francuskie konsorcjum Eurosam złożone z tamtejszych oddziałów firm MBDA i Thales, proponujące system SAMP/T wykorzystujący rakietę Aster 30. 

Amerykanie przekonują, że wybór systemu użytkowanego od dziesięcioleci i wybranego przez kilkanaście państw, w tym czterech europejskich członków NATO, pozwoli obniżyć koszty eksploatacji, otworzy też przed polskim przemysłem perspektywy udziału w modernizacji systemu, który ma pewną przyszłość.

Patriot to system sektorowy – jego radar obserwuje tylko pewien wycinek przestrzeni. Amerykanie proponują Polsce udział w programie Patriot nowej generacji – w tym w pracach nad radarem o polu widzenia 360 stopni. Na razie Raytheon ma jeden prototyp takiego radiolokatora. Nowy patriot ma być systemem o otwartej architekturze, umożliwiającej przy naprowadzaniu pocisków wykorzystanie danych spoza baterii. System ma być uzupełniony niskokosztowym pociskiem, w którego opracowaniu mógłby uczestniczyć polski przemysł.

Na pytanie o czarne skrzynki – zamknięte elementy systemu Amerykanie zapewniają, że patriot nie zawiera komponentów, do których dostęp mieliby tylko oni. Przyznają zarazem, że zachowują „pewną kontrolę nad krytycznymi elementami oprogramowania”, by nie wydostały się one poza kraje użytkowników.

Ambasador Stephen Mull przekonywał, że samo partnerstwo przemysłowe byłoby wystarczającym powodem do wyboru patriota. Argumentował też, że Stany Zjednoczone czują się zobowiązane do obrony Polski na mocy artykułu 5 traktatu waszyngtońskiego, ale jeśli Polska jest zainteresowana zwiększeniem amerykańskiej obecności na swoim terytorium, to wybór amerykańskiego uzbrojenia jest na to dobrym sposobem.

Francuzi, których system od lat dysponuje dookólnym radarem, przekonują, że SAMP/T jest odpowiedzią na dzisiejsze zagrożenia, oferują też transfer technologii, w tym udział w produkcji i serwisowaniu pocisku. Proponują m.in., by instalacje do symulacji i okresowego testowania pocisków znajdowały się w Polsce. Podkreślają, że w razie wyboru oferty MBDA/Thales Polska będzie miała pełną autonomię w użyciu tej broni.

– Jeśli sprzedajemy komuś samochód, to razem z kluczykiem – ujął to wiceprezes MBDA Didier Philippe.

Przedstawiciele Eurosamu przekonują, że jeden typ pocisku przeciw różnym zagrożeniom – pociskom balistycznym, manewrującym, bezzałogowym i załogowym statkom powietrznym – upraszcza eksploatację i obniża jej koszty. Dodają, że żądane przez Polskę rozwiązanie pomostowe – dostarczenie dwóch baterii – byłoby możliwe w ciągu kilku dni.

Wymogiem rozwiązania przejściowego – dostawą dwóch baterii w trzy lata od podpisania umowy, a od 2022 r. zestawów spełniającej wszystkie polskie wymagania – MON uzasadniało zaniechanie w ub.r. rozmów z amerykańsko-niemiecko-włoskim konsorcjum MEADS, proponującym system nowy, ale nie będący jeszcze w wyposażeniu żadnej armii.

MEADS pozostaje jednak konkurentem patriota w Niemczech, które mają w tym roku zdecydować o przyszłości swojego taktycznego programu obrony powietrznej.

RS, PAP