Pomoc humanitarna dotarła do Polaków w Mariupolu
Sobota, 18 kwietnia 2015 (18:27)Ponad 3 tony żywności, materiałów sanitarnych i środków pierwszej potrzeby − transport z pomocą humanitarną dla Polaków mieszkających w Mariupolu, Doniecku i Krasnoarmijsku dotarł do Mariupola − powiedział Michał Dworczyk z Fundacji Wolność i Demokracja.
Zbiórka w Polsce trwała od połowy marca, transport wyruszył 13 kwietnia.
− Łącznie z Warszawy wyjechały ponad 3 tony żywności, środków pierwszej potrzeby, materiałów sanitarnych. Około tony darów zostało w Caritas parafii rzymsko-katolickiej w Doniecku, natomiast dwie tony przyjechały dziś do Mariupola, gdzie zostaną rozdysponowane pomiędzy najbardziej potrzebujących rodaków, posiadaczy Karty Polaka w Mariupolu, na terenie Doniecka i w Krasnoarmijsku − miejscowości, w której żyje wielu parafian Polaków i gdzie jest duża grupa uciekinierów, uchodźców z terenów okupowanych przez separatystów − powiedział Dworczyk.
Konwój przygotowano z myślą o posiadaczach Karty Polaka, wiernych parafii rzymsko-katolickiej w Doniecku i Mariupolu - podkreślił przedstawiciel fundacji. Zaznaczył, że choć Polska wysyłała na Ukrainę transporty z pomocą, to większość darów do Polaków nie trafiała, nawet jeśli mieszkali oni w rejonach dystrybucji darów.
− Zwracali się do nas; ten transport jest odpowiedzią, jest precyzyjnie zaadresowany − podkreślił.
Z szacunkowych danych wynika, że na terenach ukraińskich, na których toczyły się działania wojenne, mieszka kilkaset osób z Kartą Polaka (w samym Mariupolu, poza linią frontu, żyje 30 rodzin z Kartą Polaka), a do polskiego pochodzenia przyznaje się więcej osób − poinformował Dworczyk.
− W czasie ostatniego spisu powszechnego do polskiego pochodzenia przyznało się ok. 4 tys. osób, z czego niemal tysiąc posiadało Kartę Polaka. Po wybuchu działań wojennych duża część osób polskiego pochodzenia, zwłaszcza posiadających kartę - uciekła stamtąd do innych miast na Ukrainie, do Rosji, a ponad 200 osób − do Polski, w transporcie zorganizowanym przez państwo albo na własną rękę − mówi Dworczyk.
Dary zakupiono ze zbiórki publicznej, w ramach której zgromadzono ponad 200 tys. zł. Z tych środków Fundacja Wolność i Demokracja utrzymuje 60 osób, które uciekły na własną rękę z terenów zajętych przez separatystów i nie otrzymały pomocy ze strony państwa − poinformował Dworczyk. − Staramy się pomagać tym ludziom, a z drugiej strony − otaczać opieką tych, którzy zostali − dodał.
RS, PAP